Parenting

"Budowanie relacji z dzieckiem też jest elementem edukacji seksualnej". Jak oswoić dojrzewanie?

Parenting

Autor:
Katarzyna
Oleksik
ojciec, który rozmawia z córką
PeopleImages/Getty ImagesDojrzewanie. Jak o nim rozmawiać?

Dojrzewanie to czas, kiedy świat dziecka wywraca się do góry nogami. W tym okresie zmienia się nie tylko jego ciało, ale także sposób myślenia i postrzegania świata. Aby sobie z tym wszystkim poradzić, potrzebny jest przewodnik, a tym może być książka "Zmieniam się. Co się ze mną dzieje podczas dojrzewania". O tym, skąd wziął się pomysł na publikację i kto powinien ją przeczytać, rozmawialiśmy z Izą Jąderek psycholożką, seksuolożką kliniczną, certyfikowaną edukatorką seksualną oraz autorką książki.

Czym jest seksualność?

Katarzyna Oleksik: Gratuluję książki. Po lekturze mam wrażenie, że to jest pozycja nie tylko dla młodzieży, ale również dla dorosłych.

Co wpływa na rozwój dziecka?

Jak wspomagać rozwój ruchowy malucha?
Jak wspomagać rozwój ruchowy malucha? Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Iza Jąderek, psycholożka, seksuolożka kliniczna, certyfikowana edukatorka seksualna, autorka książki "Zmieniam się. Co się ze mną dzieje podczas dojrzewania": Dziękuję. Taki był plan, żeby każdy - niezależnie od wieku – mógł z tej książki skorzystać.

Zaskoczyło mnie, że nie skupiła się Pani tylko na tym, jak w okresie dojrzewania zmienia się nasze ciało, ale porusza też Pani kwestię emocji czy relacji.

Zmiana, która przychodzi w okresie dojrzewania, jest dużo bardziej złożona i nie dotyczy tylko ciała. Dziecko wchodzi wtedy w zupełnie inny świat. Poszerza swoje relacje o grupę rówieśniczą i rodzice, czy opiekunowie, którzy byli dla dziecka głównym punktem odniesienia nagle stają się mniej ważni. To rówieśnicy przechodzą do centrum. Dojrzewanie to również rodząca się ciekawość świata. Młody człowiek zaczyna się zastanawiać, jak się odnaleźć w grupie. Jego poglądy się kształtują. Poznaje i rozwija swoje pasje.

Moim celem było przedstawienie całego spektrum zmian, które czekają na dziecko w okresie dojrzewania. Chciałam także dać mu bazę i przygotować na to, co je czeka w kolejnych etapach rozwoju i życia.

Za moich szkolnych czasów, jeśli już była jakaś edukacja seksualna, to ograniczała się ona tylko do ciała. O innych rzeczach się nie mówiło.

Dlatego ta książka jest również dla dorosłych. Nasze pokolenie uczyło się fizjologii na lekcjach biologii lub miało jakieś pojedyncze zajęcia z zakresu seksualności. Mało kto myślał o edukacji seksualnej, jako o przygotowaniu do życia. Kiedy dorosły sięga po tę książkę, przekonuje się, że obraz edukacji seksualnej jest znacznie szerszy. Kwestie fizjologiczne to tak naprawdę kropla w morzu różnych potrzeb. Niestety nasze skoncentrowanie na tej fizjologicznej części, z pominięciem relacyjności, emocjonalności, zubaża obraz edukacji seksualnej i niejako nadaje jej bardzo instrumentalny charakter.

Z jakim odbiorem książki się Pani spotyka?

Coraz częściej słyszę, że ta książka powinna być dla wszystkich. Dorośli piszą poruszeni, ci co ze mną rozmawiają wzruszają się i mówią, że nikt nigdy z nimi w taki sposób nie rozmawiał i że uczą się z niej o sobie. Nasza edukacja w tym zakresie zwykle była traktowana bardzo po macoszemu. "Odbębniono" z nami w domu, czy w szkole rozmowę, która tak naprawdę nic nie wzniosła. Byliśmy pozbawieni tej czułości i uważności W konsekwencji nie umiemy sobie z pewnymi rzeczami radzić. Myślę, że ta książka ma szansę zapełnić ten brak i oswoić również dorosłego.

A jak reagują na nią dzieci?

Rodzice do mnie piszą w imieniu dzieci. Doceniają rysunki, które ilustrują te bardziej abstrakcyjne pojęcia. Doceniają język, który jest bardzo "wprost". Mówią też, że wszystko jest bardzo dobrze wyjaśnione.

Skąd wziął się w ogóle pomysł na książkę?

Dostałam od wydawnictwa do zrecenzowania zagraniczną książkę, która miała ukazać się na polskim rynku. Trochę ją skrytykowałam i wtedy, zaproponowano mi napisanie książki dla polskich nastolatków. Już miałam pewne treści napisane i przystałam na ten pomysł. Choć podeszłam do tego z entuzjazmem, to miałam duże obawy, czy ta książka – rzetelna, otwarta, mówiąca prawdę – z uwagi na sytuację polityczno-społeczną w ogóle będzie mogła się w Polsce ukazać. Mimo to chciałam ją napisać. Zależało mi na tym, żeby każdy znalazł w niej coś dla siebie. Żeby była przystępna, łagodna i czuła, żeby normalizowała coś, wokół czego jest dużo zbędnego napięcia. Chciałam ją napisać i dla siebie z tamtych czasów, i dla dzieci. Także dla rodziców, którzy próbują wyjaśnić swoim pociechom pewne pojęcia, ale nie mają materiałów.

Co młodzi ludzie wiedzą o dojrzewaniu?

Trudno było wybrać tematy, problemy, które powinny pojawić się w książce?

Wszystkie te zagadnienia są zgodne z tym, co rekomenduje WHO. Dokładnie wiedziałam, co chcę przekazać, te wytyczne znam bardzo dobrze. Wykaz tematów, które powinny znaleźć się w książce przygotowałam w 15 minut.

Dziecku jest potrzebny mądry dorosły, który będzie wiedział, jak rozwiać jego wątpliwości. Zbudować z nim ciepłą, życzliwą relację. Zainteresować się dzieckiem. Wskazać, które informacje znalezione w sieci są prawdziwe oraz usystematyzować jego wiedzę. Jednak z tym bywa różnie.

Czyli mimo że – przynajmniej teoretycznie – dostęp to wiedzy jest łatwiejszy, to niewiele się zmieniło?

Obecne nastolatki nie różnią się aż tak bardzo od tych sprzed 20 lat. Choć świat się zmienia, dzieci mają łatwiejszy dostęp do informacji, to na poziomie emocjonalnym niewiele się zmieniło. Każdy z nas ma w sobie niepokój, lęk. Każdy z nas zastanawia się, czy to, co dzieje się z jego ciałem jest normalne. Dzieci porównują się do innych osób, zastanawiają się, kiedy zaczną dojrzewać, albo dlaczego ten proces u nich jeszcze się nie rozpoczął. Takie rozterki dotykają każdego z nas. Młodzież kiedyś zadawała pytania o prezerwatywy, emocje i teraz robi to samo. Pewne rzeczy się nie zmieniają.

Natomiast inne jest to, jak młodzi ludzie postrzegają drugiego człowieka. Widzą jego różnorodność, nie tylko w kontekście pasji czy zainteresowań, ale także tego, jakie ktoś ma wyobrażenie na swój temat. A także to, że ktoś może mieć odmienną orientację. Rozumieją, że nie jesteśmy – i nie musimy być – wszyscy tacy sami.

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksualności?

Dlaczego nie umiemy rozmawiać ze sobą "o tych sprawach"?

To skutek lat zaniedbań w zakresie edukacji seksualnej i sprowadzanie jej do sfery, którą trzeba kontrolować, której należy się wstydzić. Do tego krąży wokół niej bardzo dużo zupełnie zbędnej ekscytacji. Dodatkowo wiele osób ulega manipulacji i zaczyna wierzyć, że edukacja seksualna to zachęta do uprawiania seksu. Albo nawet jeśli rodzic nie ulega takiemu myśleniu, jest otwarty i chce rozmawiać z dzieckiem, to zwyczajnie brakuje mu wiedzy. Nie wie też jakiego języka używać, ile powiedzieć, bo nikt go tego nie nauczył. W konsekwencji dziecko jest pozostawione samo sobie.

Skąd dziecko powinno czerpać wiedzę o seksualności?

Dziecko uczy się od wszystkich osób, które są w jego otoczeniu, ale wiedzę zdobywa przede wszystkim przez obserwację. Jeśli widzi jakieś zachowania, to zaczyna przyjmować je za swoje. Rodzic ma tu wielką moc kształtowania. Jego rolą jest budowanie relacji z dzieckiem. To też jest elementem edukacji seksualnej. Wyrażanie uczuć, emocji, traktowana innych z szacunkiem. Takie jest zadanie rodzica, nie musi znać pełnych nazw i budowy narządów płciowych. Od tego powinna być szkoła.

I mam wrażenie, że z tym jest bardzo różnie. Nie potrafimy okazywać sobie czułości, bliskości, a tym bardziej o nich mówić. Część par, która okazuje sobie publicznie uczucia, prędzej spotka się z ostracyzmem niż ciepłym przyjęciem.

To prawda. Wszyscy niezależnie od wieku jesteśmy zaniedbani. Tego typu obrzydzenie, skrępowanie, jest pokłosiem braku edukacji seksualnej. Ekscytacja i nacechowanie czegoś tak naturalnego jak całowanie, sprawia że dziecko zaczyna to postrzegać jako coś nieprzyzwoitego, coś na co nie można nawet patrzeć, jak na filmy z całującą się parą a rodzice zasłaniają wtedy dziecku oczu. Rodzi się niepotrzebna tajemnica, a z drugiej strony ciekawość, chęć poznania, zobaczenia. 

I presja, że ten seks trzeba uprawiać, i trzeba to mieć już za sobą, bo wszyscy już to zrobili.

Właśnie. W dużej mierze to wynika z tego, że seks jest wciśnięty w strefę tabu. Gdybyśmy normalnie o nim rozmawiali, mówili, że ludzie go uprawiają, że wygląda on tak i tak, to nie byłoby tego wyścigu, kto zrobi to pierwszy i przełamie tabu. Seks i bycie w relacjach są naturalną częścią życia i warto o tym właśnie w taki sposób rozmawiać. Choć to nie on jest celem wiedzy z zakresu edukacji seksualnej, to jest jednym z jej elementów. Podstawą edukacji seksualnej jest przygotowanie dziecka do życia i rozumienia siebie.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Oleksik

Źródło zdjęcia głównego: PeopleImages/Getty Images

Pozostałe wiadomości