Rejestr ciąż wchodzi w życie
Minister Zdrowia Adam Niedzielski 3 czerwca podpisał nowelizację rozporządzenia ws. Systemu Informacji Medycznej. Zgodnie z zapisami, będą tam gromadzone dane dotyczące ciąży, nawet jeśli nie będzie to wizyta u ginekologa. Jak informuje dr Kamil Stępniak, zbieranie takich informacji o pacjentkach budzi liczne wątpliwości konstytucyjne.
- Taki rejestr może być wykorzystany jako narzędzie represji w stosunku co do wszystkich kobiet w ciąży, w szczególności tych, które ciążę tę mogą chcieć usunąć poza granicami kraju - napisał konstytucjonalista w poście na Instagramie.
I dodał:
- Minister Zdrowia w swoim komunikacie nie wykluczył dostępu do danych zawartych w systemie przez prokuraturę i sądy na "określonych przepisach".
Kto będzie miał dostęp do rejestru ciąż?
Jak wskazuje, dr Kamil Stępniak to rozporządzenie ogranicza prawa człowieka, do których ograniczenia powinna zostać wprowadzona ustawa.
- Rozpoznanie ciąży nie powinno być rejestrowane, jeśli nie jest związane ze świadczeniem medycznym, co wynika wprost z delegacji ustawowej - napisał Stępniak.
I dodał:
- Zbieranie i przetwarzanie danych w tzw. rejestrze ciąż, biorąc pod uwagę, że do danych tych mogą mieć dostęp organy ścigania, powinno wynikać wprost z ustawy. Władza bezprawnie rozporządzeniem ogranicza prawa człowieka do zachowania prywatności i nieujawniania danych dotyczących swojej osoby, które nie są niezbędne w państwie demokratycznym.
Rejestr ciąż - co to oznacza w praktyce?
Warto dodać, że informacje dotyczące ciąży już są zbierane i raportowane. - W tej chwili raportowane są do Ministerstwa Zdrowia te informacje, które dotyczą leczenia pacjentek, ile pacjentek w ciąży było przyjmowanych przez daną przychodnię, ile ciąż było prowadzonych w danej placówce. To są takie informacje typowo statystyczne, dotyczące sprawodawczości, m.in. do GUS-u. I myślę, że te dane ministerstwo dotyczące ciąż ma - mówił dr Grzegorz Południewski, ginekolog, położnik.
W ocenie specjalisty wątpliwości, co do tego rozwiązania budzi fakt, że gromadzone informacje to tzw. dane wrażliwe. - Dane osobowe, a w szczególności dane dotyczące zdrowia są to dane nad wyraz wrażliwe, które wykorzystane w nieodpowiedni sposób mogą bardzo komuś zaszkodzić i to chyba jest podstawowa obawa kobiet w Polsce, że te dane zbierane przez ministerstwo wykorzystane lub udostępnione innym placówkom mogą w sposób ewidentny kobietom zaszkodzić - dodał ginekolog.
Co ciekawe, rejestr, który zacznie obowiązywać już od 6 lipca 2022 roku będzie gromadził informacje nie tylko na temat samej ciąży, ale również implantów, stosowanych leków, grupy krwi, a nawet rodzaju antykoncepcji. Będą się tam także znajdowały informacje o poronieniach. - Tu się robi z tego wielki kłopot, dlatego, że ok. 20 proc. ciąż klinicznych ulega poronieniu, jest to naturalne zjawisko. Pytanie, w jaki sposób będzie to znajdowało ślad w tej informacji, które będą zbierane na temat pacjentki. Moim zdaniem będzie to jeden z czynników, który spowoduje, że kobiety o swojej ciąży będą informowały bardzo późno, szczególnie kobiety młode, które są (w ciąży) po raz pierwszy, które czasami w swoich sytuacjach życiowych o tej ciąży nie chcą się chwalić. Może się okazać, że spowodujemy tylko to, że pacjentki, które wymagają opieki medycznej będą zgłaszały się później, będą się zgłaszały często w sytuacjach krańcowych - stwierdził specjalista.
Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.
Zobacz także:
- Dlaczego kobiety rodzą leżąc na plecach? "To fetysz jednego mężczyzny"
- Kobieta zmarła po porodzie domowym. Młoda mama miała zaledwie 30 lat
- Jak objawia się poronienie? Rodzaje i objawy poronienia
Autor: Daria Pacańska
Źródło zdjęcia głównego: Charles Gullung/Getty Images