Hobby

80-letni zegarmistrz z niezwykłą pasją. "Czas to jest największy skarb człowieka i jego nie można marnować"

Hobby


Niespełna 80-letni Franciszek Wiegand to jeden z najbardziej uznanych zegarmistrzów w południowej Polsce. Naprawia, konstruuje i konserwuje zegary niemal przez całe swoje życie. Nie wyobraża sobie bez tego codzienności. Ubolewa jednak, że nie ma komu przekazać swojej wiedzy.

Początek drogi zegarmistrza

Fach i zakład zegarmistrzowski, który w Tarnowskich Górach działa nieprzerwanie od 1933 roku, Franciszek Wiegand przejął po ojcu i stał się mistrzem w swojej dziedzinie .

- Całe życie toczyło się u nas w warsztacie. Ojciec chciał, żebym został zegarmistrzem, mnie bardziej interesowała motoryzacja. Ojciec kupił mi dużą tokarkę i do tej tokarki ciągle mi podsuwał coś, żeby zrobić do zegara. Wiele wiedzy czerpałem od ojca, bo on mnie cały czas, że tak powiem, prowadził - wspominał w Dzień Dobry TVN zegarmistrz.

Po jakimś czasie udało się - zdał egzamin czeladniczy, a następnie zrobił jeszcze egzamin mistrzowski.

- To mnie tak wciągnęło - to zegarmistrzostwo - że to jest całe moje życie - wyznał Franciszek Wiegand.

Wyjątkowe zegary Franciszka Wieganda

Pan Franciszek jest oazą spokoju, jednak jak przyznaje jego żona, potrafi się wkurzyć, gdy mu coś się nie udaje w pracy. Uchodzi za prawdziwego specjalistę. Do jego zakładu przyjeżdżają nie tylko klienci, ale również inni zegarmistrzowie, którzy nie potrafią sobie poradzić z jakimś problemem. Zupełnie jednak nie fascynują go nowoczesne modele - uważa, że zegary powinny mieć duszę.

Najważniejszy jest dla niego zegar ratuszowy w Tarnowskich Górach, który ma około 120 lat. Franciszek Wiegand nakręca go co tydzień.

- Mam do niego taki sentyment, bo kiedyś ludzie tak zegarów nie mieli i główny zegar to był na kościele czy na ratuszu. To jest piękne. Nawet dla mnie takie fascynujące jest wyjść na ten strych, gdzie jest umieszczony ten zegar i przypatrywać się temu, jak jest skonstruowany - wyznał w naszym programie.

Mistrz bardzo lubi się dzielić swoją wiedzą, a o zegarach może mówić godzinami. Prowadzi także swoje muzeum. Ubolewa jednak, że jest w komisji egzaminacyjnej zegarmistrzostwa w Izbie Rzemieślniczej, a w tym roku nie ma ani jednego ucznia. Wie, że nikt nie skończy jego pomysłów.

- Mam tyle części naprodukowanych, że ja chyba nie zdołam tego skończyć, chyba że by mi wiek przedłużyli o 100 lat, tyle tego stworzyłem. I też zdaję sobie sprawę, że chyba po mnie to chyba nikt nie poskłada - powiedział konstruktor zegarków.

Zegarom poświęca również czas po pracy. Nieustannie składa od A do Z setki modeli.

- Ja sobie nie wyobrażam przestać pracować. (..) Ja chlubię się tym, że czasu nie marnuję i nie znam takiego słowa "nudzić się". Czas to jest największy skarb człowieka i jego nie można marnować - dodał Franciszek Wiegand.

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Autor: Sabina Zięba

Reporter: Marta Buchla

Pozostałe wiadomości