Hobby

Pani Maria od kilkudziesięciu lat sprzedaje kapelusze. "Przychodzą tu do mnie same szychy"

"Kup czapkę od babci Marysi"

Hobby

Pani Maria od kilkudziesięciu lat sprzedaje kapelusze. "Przychodzą tu do mnie same szychy"

"Kup czapkę od babci Marysi"

Pani Maria Lipka od kilkudziesięciu lat wytwarza kapelusze. Jej projekty nosili aktorzy, politycy, profesorowie, a także gwiazdy opery. Mimo upływu lat, nie zwalnia tempa i nadal doradza w doborze nakryć głowy. 

Kapelusze i czapki - pasja pani Marii

Pani Maria swoje zacięcie do szycia rozwijała już od czasu, gdy była nastolatką.

- W rynku była taka szkoła handlowa. I tam profesor się mnie zapytał, czy nie chciałabym się uczyć modniarstwa, a ja powiedziałam - owszem. Miałam 17 lat. (...) Jak skończyłam praktykę, no to był egzamin czeladniczy. Potem mistrzowski egzamin, modniarstwo i krawiectwo - opowiadała w Dzień Dobry TVN.

Gdy pozdawała egzaminy, otworzyła swój zakład. Zatrudniła dwie praktykantki, z którymi wszystko wytwarzała ręcznie. Panie robiły kapelusze z filcu, materiału czy z atłasu na ceremonie ślubne. Produkowały to, co było modne. 

- To była przyjemność. To, co żeśmy zrobiły, wszystko było ładne. Zadowolone były panie - mówiła pani Maria.

Sklep z kapeluszami pani Marii

Pani Maria zaczyna swój dzień w okolicach 5, 6 rano. Gdy wstaje, gotuje dla wnuków i 84-letniego męża. Dopiero, gdy jest przygotowana na cały dzień, wychodzi do pracy.

To jest całe jej życie, cała jej radość, ten sklep - wyjawiła wnuczka pani Marii, Joanna Lis.

Cała rodzina chce jej pomagać w prowadzeniu sklepu, jednak ona uważa, że sprzeda i doradzi wszystkim najlepiej. Z tego powodu chce być tam cały czas obecna. Zazwyczaj jej punkt jest otwarty do godziny 18:00. Potem jeszcze układa i sprząta. Całe dnie poświęca kapeluszom.

Przychodzą tu do mnie same szychy. Z Uniwersytetu Jagiellońskiego, AGH nawet przychodzą, ministrowie z Warszawy przyjeżdżają - wymieniała w naszym programie pani Maria Lipkaostatnich latach większość jej klientów to osoby po 50-tce. Zmieniło się to jednak po poście, który w mediach społecznościowych opublikowała jej wnuczka. Joanna Lis bowiem co miesiąc rozliczała rachunki ze sklepu. Gdy zobaczyła, że jej babci idzie coraz gorzej, zrobiła jej zdjęcie na progu sklepu i wrzuciła na Facebooka.

- Efekt, jaki to osiągnęło, jest niespotykany. Krakowianie bardzo dopisali i przychodzą tłumnie do babci, ale bardzo dużo osób nie ma możliwości przyjazdu osobiście i pytają o możliwość wysyłki. Jest taka możliwość, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość - tłumaczyła Joanna.

Pani Maria zawsze tłumaczyła, że praca jest motorem jej życia. Żyje dla ludzi. Żyje, by cały czas mieć kontakt z klientami i sprzedawać kapelusze.

- Zawsze byłam w ruchu. (...) Ja nie wysiedzę w domu. Ja nawet przez ten wirus się musiałam ruszać. Lubię żyć - powiedziała pani Maria Lipka.

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Reporter: Izabela Kaczyńska
Co sądzisz o tym artykule?
83
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0