Newsy

Drogie prezenty dla nauczycieli – miły gest czy niezręczność? "To jest zły pomysł na podziękowanie za czyjąś pracę"

Newsy

Aktualizacja:
Kuzmichstudio/Getty Images

Kiedy nadchodzi dzień zakończenia roku szkolnego, pojawia się odwieczne pytanie – w jaki sposób najlepiej podziękować nauczycielom za trud włożony w kształcenie naszych pociech? Pomysłów jest wiele: od kwiatów przez kawę, herbatę i drobne upominki aż po bony do SPA. Czy droższy prezent do dobre rozwiązanie? Zapytaliśmy o to samych nauczycieli.

Prezenty dla nauczycieli

Jeszcze 10-15 lat temu normalne było to, że w dniu końca roku szkolnego, w ramach podziękowań, nauczyciele otrzymywali od swoich uczniów kwiaty, czasami większe bukiety czy kosze ze słodyczami. Obecnie w sieci znaleźć można mnóstwo pomysłów na prezenty dla pedagogów – zabawne notesy i kalendarze, kubki lub zestawy galanteryjne. Zdarza się także, że rodzice uczniów składają się na większe upominki – karty prezentowe do księgarni, drogerii czy sklepów z elektroniką lub rowerami, a nawet bony do SPA, vouchery na lot balonem, paralotnią lub skok ze spadochronem.

- Wciąż najczęściej to są kwiaty i słodycze, czasem herbata, kawa, pamiątkowe kubeczki, notesiki, długopisy, a ostatnio torby lniane czy płócienne i zdrowa żywność - miody, dżemy. Na początku mojej kariery nauczyciele dostawali książkowe albumy pamiątkowe, czasem samodzielnie przygotowywane przez uczniów – zauważa Marzena Ocias, nauczycielka z 20-letnim stażem. - Obecnie i uczniowie, i rodzice są zabiegani, a przez to kupują hurtowo, nawet dla całej szkoły np. słodycze czy herbaty. Chyba kiedyś uważano nas za ludzi łaknących wiedzy, obeznanych z nauką i sztuką - stąd te piękne książki. Obecnie jesteśmy postrzegani jako źle odżywiający się, zmęczeni i o obniżonej odporności, bo herbatki zazwyczaj są uspokajające, odżywcze i oczyszczające. Ale lepiej nie doszukiwać się w tym ideologii. To po prostu moda – dodaje.

Nauczyciele zgodnie przyznają, że nie oczekują od swoich podopiecznych dowodów wdzięczności. Najbardziej cieszą się, gdy usłyszą od nich dobre słowo, a wzruszają się, kiedy otrzymują samodzielnie zrobione prezenty lub coś, co powstało specjalnie z myślą o konkretnym nauczycielu. - To mogą być np. zabawne laurki, kreatywne kartki lub albumy. Kiedy takie coś dostajemy, to są najprzyjemniejsze chwile dla nauczyciela. To jest zupełnie inna sytuacja niż wtedy, gdy ktoś chce wręczyć kupiony prezent o większej wartości – stwierdza Marcin Konrad Jaroszewski, nauczyciel fizyki i dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie.

Przemek Staroń, nauczyciel w liceum w Trójmieście, który w 2018 roku otrzymał tytuł Nauczyciela Roku podkreśla, że kreatywność to coś, co najbardziej docenia, kiedy ktoś przychodzi z podziękowaniami. - Ja sam staram się zaskakiwać moich uczniów kreatywnymi niespodziankami. Dwukrotnie byłem wychowawcą. Dla pierwszej z klas przygotowałem obraz 3x1, na której wydrukowana była Mapa Huncwotów z "Harry’ego Pottera", a na niej naniesione zdjęcia uczniów. Zawarłem tam taki przekaz, że nigdy nie stracę ich z oczu, nawet jak już przestaną być uczniami, ale oczywiście niech się nie boją stalkingu (śmiech). Drugiej z klas zamówiłem tablo z podobiznami wszystkich uczennic i uczniów w postaci minifigurek LEGO. Każdy miał swojego spersonalizowanego ludzika! Kiedy dzieciaki widzą u nauczyciela kreatywność, chcą odwdzięczyć się tym samym. Pamiętam, że od mojej pierwszej klasy wychowawczej dostałem genialnie przerobione zdjęcie, a kiedy kończyli szkołę, zamówili moje popiersie – stwierdzili: "Pan jest filozofem, a każdy filozof musi mieć swoje popiersie" – zdradza nasz rozmówca.

Okazuje się też, że uczniowie obdarowują swoich pedagogów nie tylko z okazji zakończenia roku szkolnego. - Na studniówce dostałem od uczniów certyfikat z mapą nieba i gwiazdą, która otrzymała moje imię. Do tego były słowa: "Zawsze będziemy podążać za Twą gwiazdą". To było nieziemsko wzruszające. Mam też - zasadzone w ogrodzie - drzewko nektaryny, własną karykaturę, koszulkę z wyszytym zaklęciem "Expecto Patronum", spersonalizowane kubki, swoją własną kartę w serii Czekoladowych Żab z portretami czarodziejów, a na 30. urodziny dostałem tort z twarzą Schopenhauera wraz z napisem "Kolejny rok bliżej końca". Takie drobiazgi zawsze mnie ujmują, nawet jeśli są to bardzo proste rzeczy. Wspaniały jest sam fakt, że wpadli na pomysł i chciało im się to robić – podkreśla Staroń.

Nauczyciele wielokrotnie byli zaskakiwani przez uczniów i ich rodziców. Często prezenty od nich towarzyszą im przez lata. - Byłam zachwycona wykonaną przez mamę mojego ucznia "karykaturą"- to najładniejszy mój portret, który stał się moim awatarem w mediach społecznościowych. Z kolei prezent, który był dla mnie zaskoczeniem i mówiąc potocznie, wbił mnie w ziemię, to miejski rower z koszykiem wypełnionym kwiatami, zawiązany kokardką jak prezent. Otrzymałam go od mojej wychowawczej klasy na zakończenie gimnazjum. Wiedziałam, że był to przemyślany i zaplanowany szczegółowo prezent. Dostałam pojazd, aby móc jeździć na randki, wtedy byłam jeszcze młoda i wszyscy życzyli mi kochającego męża. To był cudowny prezent, długo mnie cieszył i spełnił swoje zadanie – wspomina Marzena Ocias i podkreśla: - Każdy, nawet najmniejszy wyraz sympatii skierowany do nauczyciela jest niesamowicie motywujący, bo to jedyny sygnał, że nasza praca jest doceniana, a my jesteśmy dla swoich uczniów i ich rodziców. Nie pracujemy dla zarobków, sławy ani prezentów. Pracujemy, bo kochamy to robić.

Kiedy prezent staje się problemem?

Najczęściej prezenty kupowane są po to, aby wyrazić wdzięczność i docenić wkład pracy, jaki został włożony w naukę dzieci przez cały rok szkolny. Może się jednak zdarzyć, że upominek przysporzy więcej problemów, a obdarowywana strona poczuje się niezręcznie czy nawet będzie miała przez to nieprzyjemności.

- Słyszałem o droższych prezentach, takich jak np. zegarki, ale tutaj pojawia się już problem. Niektórzy nauczyciele uprzedzają i proszą, żeby nie kupować im drogich prezentów, bo nie chcą, żeby pojawiły się jakieś niedomówienia czy skojarzenia z korupcją. To trochę tak, jak w przypadku lekarzy. Podobnie jest z alkoholem - w szkołach średnich to częsty podarunek od klas kończących szkołę, ale niektórzy mają opory, aby go przyjmować – stwierdza Przemek Staroń.

Dyrektor warszawskiego liceum nie ma wątpliwości, że drogie prezenty nie powinny być wręczane nauczycielom. - O ile kwiatek, czasami bombonierka, to są rzeczy dopuszczalne i nie stanowią żadnego problemu, o tyle prezenty o większej wartości nie powinny mieć miejsca w szkole – uważa Marcin Konrad Jaroszewski. - Oczywiście, nauczyciele to nie urzędnicy państwowi, nie ma przepisów, które zabraniają przyjmowania prezentów. Warto jednak zaznaczyć, że większość szkół podlega samorządom terytorialnym, a tam obowiązuje kodeks etyki dla urzędników państwowych, który oczywiście zabrania takich praktyk – i słusznie. Nauczyciele podlegają Karcie Nauczyciela, a tam takich zapisów nie ma, niemniej jednak w szkole także nie powinno mieć miejsca coś takiego, a jeśli nauczyciele sami sugerują czy wręcz domagają się dowodów wdzięczności, to jest to absolutnie niedopuszczalne. Moim zdaniem to uchybienie godności zawodu nauczyciela. Podziękowania dla nauczycieli są normalne, ale na pewno nie w formie drogich prezentów. To jest zły pomysł na podziękowanie za czyjąś pracę – podkreśla.

Nie tylko wartość upominku może stanowić problem. Uczniowie mają bezgraniczną wyobraźnię, której efekty czasem mogą mijać się z założeniami. - Pod koniec pierwszego roku swojej pracy dostałem dwa żywe szczury. Kluczowe jednak było to, że wcześniej gospodyni klasy zapytała mnie, co ja o tym sądzę. Ponieważ wraz z partnerem planowaliśmy, że zaczniemy opiekować się małymi zwierzątkami i oni idealnie trafili w tę potrzebę, zgodziłem się na to, wszystko było ok. Ale podkreślam - zadali mi dużo wcześniej pytanie, czy taka forma byłaby w porządku. Wiadomo jednak, że bez zgody obdarowywanego to byłoby absolutnie niedopuszczalne. Bez jasnej, wyraźnej zgody, wcześniejszego omówienia i dogadania, nie wolno dawać zwierząt w prezencie – podkreśla Przemek Staroń. - W zakłopotanie mogę też wprawić prezenty-żarty, które o ile dla nauczyciela same w sobie mogą być ok, o tyle, jeśli wręczane są w obecności grona pedagogicznego, spotykają się z różnymi reakcjami i ostatecznie mogą wywołać w obdarowanym poczucie dyskomfortu. Poza tym, warto się ostatecznie zastanowić, czy prezent, który nam wydaje się śmieszny, sam w sobie nie spowoduje np. poczucia zawstydzenia u nauczyciela. Dlatego, aby uniknąć niezręczności, warto być mądrym i odpowiedzialnym. Nieustannie powtarzam swoim uczniom i uczennicom, że kreatywność zawsze musi iść w parze z odpowiedzialnością - mówi Nauczyciel Roku 2018.

Zarówno uczniowie, jak i ich rodzice powinni więc mieć świadomość tego, że mimo dobrych intencji, prezent dla nauczyciela nie zawsze jest dobrym pomysłem. - W mojej szkole nie dopuszczam do sytuacji, w której klasa składa się na jakiś droższy prezent niż kwiaty lub czekoladki. Niektórzy rodzice wciąż mają zakodowane to, że trzeba podziękować za jakąś decyzję, za pracę. Niedopuszczalne jest jednak dziękowanie w formie materialnej dyrektorom np. za decyzję o przyjęciu ucznia do szkoły. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że rodzice próbują w ten sposób wyrazić wdzięczność, ale wtedy jasno postawiona jest granica. Jako dyrektorowi szkoły nie wolno mi przyjąć nawet bombonierki – tłumaczy Marcin Konrad Jaroszewski i dodaje:

Nauczyciel, który wie, po co przychodzi do szkoły, wie, co robi i na czym polega jego praca, powinien mieć świadomość, że w sytuacji, gdy oferowane mu są drogie prezenty, powinien odmówić ich przyjęcia. To są sytuacje krępujące dla obu stron.

Zobacz wideo: Prezenty dla nauczycieli – dawać czy nie?

Zobacz także:

Autor: Kamila Glińska

Pozostałe wiadomości