Newsy

80-latka z koronawirusem wezwała karetkę, bo miała biegunkę i wymioty. Lekarz stwierdził, że "chyba się nudzi"

Newsy

Yulia Shaihudinova/Getty Images

Biegunka, wymioty, gorączka i duszności – te objawy zaniepokoiły 80-letnią panią Zofię, która postanowiła zadzwonić po karetkę. Seniorka została zrugana przez lekarza.

Historię pani Zofii opisuje "Gazeta Wyborcza", której o wszystkim opowiedziała córka seniorki, pani Beata. Kobieta nie mogła zająć się matką, bo sama w tym czasie chorowała.

Biegunka i wymioty – nowe objawy koronawirusa

80-latka wezwała pogotowie, ale nie została zabrana do szpitala. Po wstępnym badaniu lekarz ze szpitala w Tomaszowie Mazowieckim skierował panią Zofię do lekarza pierwszego kontaktu.

"Pani się chyba nudzi, chyba pani brakuje towarzystwa. Lepiej niech sobie pani znajdzie jakąś koleżankę, a nie wzywa karetkę" – miała wtedy usłyszeć seniorka.

Pani Zofia została objęta kwarantanną i skierowana na test. Okazało się, że ma koronawirusa. Mimo przyjmowania antybiotyków, stan 80-latki nie poprawił się. Po raz kolejny zadzwoniła na pogotowie, ale usłyszała, że może zostać przetransportowana do szpitala w Warszawie. Postanowiła więc zostać w domu.

Kolejne dni przyniosły pogorszenie stanu zdrowia pani Zofii. Sprawy w swoje ręce wzięła córka seniorki. Na jej żądanie zabrano panią Zofię do placówki w Tomaszowie Mazowieckim. Obecnie jej stan jest stabilny.

Kierownik pogotowia ratunkowego tłumaczy

O komentarz w tej sprawie został poproszony Konrad Borowski, kierownik pogotowia ratunkowego szpitala w Tomaszowie Mazowieckim i rzecznik praw pacjent.

– Podczas pierwszej wizyty pacjentka mówiła, że jest sama i nie może skontaktować się z rodziną. Być może lekarz skomentował sytuację w nieodpowiedni sposób, jednak na pewno nie pozostawił seniorki bez pomocy. Nikt z nas nie unika skierowania pacjenta, który tego wymaga, na hospitalizację. Nikt też nie chce ponosić ryzyka, że pacjent w stanie zagrożenia życia zostanie w domu. Lekarz ocenił jej stan i doszedł do wniosku, że nie ma powodów, aby musiała trafić do szpitala – powiedział Borkowski "Gazecie Wyborczej".

Zobacz wideo: Ministerstwo zdrowia: Nadal idziemy w kierunku szczytu trzeciej fali, nie jesteśmy nawet pod tym szczytem

Zobacz także:

Autor: Kamila Glińska

Pozostałe wiadomości