Gorące tematy

Najczęstszy powód utonięcia. Popełniamy błąd, bojąc się fal, bo to ich brak bywa zagrożeniem

Gorące tematy

Aktualizacja:
Mouse23/Pixabay

Nic tak nie chłodzi w gorące dni, jak kąpiel w morzu. Niestety to, co daje nam ulgę, może być też bardzo niebezpieczne. Jedną z najczęstszych przyczyn utonięć - poza brawurą i nieumiejętnością pływania - jest tzw. prąd wsteczny. Jak go rozpoznać i co zrobić, jeśli nas porwie?

Prąd wsteczny - jak go rozpoznać?

Kąpiel w morzu doskonale chłodzi. Niestety część z nas zapomina, że woda to żywioł, który bywa nieprzewidywalny. O tym, jak bardzo jest niebezpieczna, mówią statystyki. Tylko w lipcu życie pod wodą straciło 78 osób. Dlaczego się topimy? Powodów jest kilka. Zazwyczaj przeceniamy swoje możliwości lub wchodzimy do wody po alkoholu. Do tragedii dochodzi także wtedy, gdy kogoś porwie wir lub tzw. prąd wsteczny. Warto jednak podkreślić, w tym ostatnim przypadku nie jesteśmy całkiem bezsilni i mamy szansę się uratować. Jak? To w swoim wpisie na Facebooku dokładnie wyjaśnili twórcy strony Bezpieczne Katowice. Założonej przez specjalistów z Uczniowskiego Klubu Sportowego "Oktagon".

Przede wszystkim trzeba nauczyć się rozpoznawać zagrożenie zanim jeszcze wejdziemy do wody lub pozwolimy wejść do niej dziecku. - Każdy rodzic widząc miejsce, w którym pienią się fale, zabroni dziecku się tam kąpać. Pozwoli natomiast, by dziecko kąpało się w miejscu, gdzie białych grzyw nie ma. To błąd! - czytamy we wpisie. Specjaliści tłumaczą, że właśnie brak fal to znak, że w danym miejscu utworzył się prąd wsteczny.

Prąd wsteczny - co zrobić, kiedy na porwie?

Z prądem czy wirem wodnym nie można walczyć. Próby dopłynięcia do plaży też na niewiele się zdadzą. To, co możemy zrobić, to płynąć równolegle do brzegu. - Koniecznie w tym samym kierunku co wiatr (o ile wiatr wieje równolegle lub prawie równolegle do plaży). W momencie, w którym wypłyniemy poza prąd, który wynosił nas w kierunku otwartego morza - płyniemy najkrótszą drogą do brzegu - tłumaczą autorzy wpisu. Innym rozwiązaniem jest poddanie się prądowi i położenie się na wodzie. Woda po kilku minutach nas "wyrzuci" i da szansę na spokojne dopłynięcie do brzegu. Z takiego rozwiązania powinny skorzystać osoby, które np. pływały na materacu.

Bez względu na to, jakie mamy umiejętności, powinniśmy wybierać tylko te kąpieliska, które są strzeżone. Dodatkowo wchodząc do wody, warto mieć przywiązaną do pasa bojkę ratunkową lub pustą, 2,5 litrową butelkę po napoju lub wodzie. - Będą one asekuracją i dadzą możliwość odpoczynku lub doczekania się na pomoc ratowników - czytamy we wpisie.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Kto ma pas ratunkowy, nie utonie

Autor: Katarzyna Oleksik

Pozostałe wiadomości