Gwiazdy

Kim naprawdę jest Big Boy? Na co dzień wcale nie jest gwiazdą telewizji! "Prowadzę rodzinny biznes"

Gwiazdy


Mateusz Borkowski od początku emisji programu "Gogglebox. Przed telewizorem" wzbudza w widzach skrajne emocje - jedni go kochają, a drudzy nienawidzą. Dlaczego? Wszystko za sprawą ciętego języka i niewybrednych komentarzy. W rozmowie z Oskarem Netkowskim Big Boy podsumował 200 odcinków niezwykle popularnego show.

Jak Big Boy trafił do Goggleboxa?

Mateusz Borkowski od samego początku trwania programu zabawia widzów swoim żartem i ostrymi komentarzami. Nie każdy jednak wie, jak wraz ze swoimi kolegami z kanapy - Damianem Naganą i Markiem Morusem - trafił do "Googleboxa". Wszystko było dziełem przypadku.

- Nie było castingu. Spotkałem Marka, mojego przyjaciela z kanapy, z którym znam się od zawsze. Powiedział mi, że zadzwonił do niego kumpel, który zajmuje się produkcjami telewizyjnymi . Mówił, że mam iść z nim do programu. Zgodziłem się. Okazało się, że musi być nas trzech. Damian okazał się strzałem w dziesiątkę - powiedział Mateusz Borkowski.

- Myślałem na początku, że będzie to jednorazowa akcja. Ewentualnie dwa albo trzy razy. Albo, że zrobią dwa sezony i koniec. Dodatkowo jesteśmy wyjątkowo specyficznymi uczestnikami - dodał Big Boy.

Kogo z programu zaprosiłby do wspólnego oglądania telewizji, gdyby musiał wymienić się z innymi uczestnikami swoimi kolegami?

- Zaprosiłbym Krzycha, Mariana i Felka, czyli chłopaków z Warszawy. Czuję podobny żart i flow. Gdybyśmy w szóstkę usiedli, to wtedy mogłoby być w ogóle ciekawie, erupcja wulkanu - stwierdził Mateusz.

Kim jest Big Boy?

Mateusz Borkowski mimo swojej ogromnej popularności telewizyjnej na co dzień ma zupełnie przyziemne zajęcie. Pracuje w rodzinnym przedsiębiorstwie sprzedającym łożyska.

- Prowadzę rodzinny biznes, który zapoczątkował 30 lat temu mój tato. Ciągnę teraz jego schedę i z tego żyję. Sprzedajemy łożyska i wszystko wokół przemysłu ciężkiego. Mówię zawsze wszystkim, że inni bawili się samochodami, a ja kulkami do łożysk - zdradził Big Boy.

Zapytany, jak godzi dwa światy: show-biznesy i łożysk, odparł:

- Dla mnie to odskocznia od szarej rzeczywistości, jaką są łożyska. Wstaję rano, robię swoje, później siadam z chłopakami przed telewizorem i oglądam telewizję, czyli odcinam głowę od pracy i przechodzę do przyjemności - opowiadał uczestnik programu "Gogglebox. Przed telewizorem" .

Big Boy o popularności

Mateusz Borkowski w rozmowie z Oskarem Netkowskim wyznał, że mimo 7 lat w telewizji cały czas czuje się zwykłym chłopakiem.

- Popularność niczego mi nie daje. Może to, że robiąc zakupy w sklepie spożywczym, pani podtyka mi kartkę i prosi o autograf. Albo mówi mi, że super program i to mnie cieszy, bo po to robimy ten program, żeby sprawiać ludziom radość na twarzach tym trudnym świecie - powiedział Big Boy.

- Moi bliscy dziwili się, że ja, taki normalny gość, że ktoś mnie zaczepia. A teraz to spowszedniało. Tyle lat to robimy, że to normalne dla moich rodziców - dodał.

Zdarzało się jednak, że rozpoznawalność mu pomogła. Choć nie jest dla niego ważna, zdarzało się, że była przydatna.

- Były sytuacje, gdzie uratowało mi to tyłek bardzo mocno. Były też sytuacje, gdzie było na odwrót. Sprawa stawała się zaogniona, gdy ktoś mnie widział i nie darzył mnie szczególną sympatią. Było wtedy bardzo formalnie i bez taryfy ulgowej - podsumował Mateusz Borkowski.

Zobacz też:

Reporter: Oskar Netkowski

Pozostałe wiadomości