Podróże

Jak gwiazdy wspominają pierwsze wakacje bez rodziców? Niesamowite przygody Olgi Borys, Krzysztofa Skiby i Jakoba Kosela

Podróże

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że zamiast na wyjazd z rodzicami, woli udać się na urlop z rówieśnikami. To duże przeżycie zarówno dla dzieci, jak i rodziców, ale też spory krok do osiągnięcia samodzielności i niezależności. A jak wyglądały pierwsze samotne wakacje gwiazd? O tym w Dzień Dobry Wakacje opowiedzieli Olga Borys, Jakob Kosel oraz Krzysztof Skiba.

Pierwsze wakacje Olgi Borys

Olga Borys na pierwsze wakacje bez rodziców wyjechała w wieku 19 lat. Udała się na nie ze swoim ówczesnym chłopakiem, a dzisiejszym mężem, Wojciechem Majchrzakiem. Na kilka tygodni pojechali do domku ciotki aktora nad Jeziorem Kamień pod Wejherowem.

- Miesiąc spędziliśmy razem, bawiliśmy się świetnie. Wiedziałam, czym go uraczyć, czym go karmić, żeby był szczęśliwy - opowiadała w Dzień Dobry Wakacje Olga Borys.

Na okrągło jedli wówczas grzyby z pobliskiego lasu, a rankami wstawali na autobus i jeździli do Trójmiasta, by je zwiedzać. To miejsce stało się dla nich wyjątkowe i niejednokrotnie do niego wracali, by znów poczuć ten beztroski klimat.

Jakob Kosel na wyjeździe bez rodziców

Model na swoje pierwsze wakacje udał się w wieku 15, 16 lat. Ze swoich rodzinnych Mikołajek wraz z dwójką kolegów zapragnął wyjechać nad morze. Nie było wówczas Internetu w telefonach ani GPSu, więc ich przygoda była utrudniona już od samego początku. W pierwszej kolejności uciekł im autobus i musieli przełożyć wyjazd na kolejny dzień. Następnie, w dwóch lokalizacjach nikt nie chciał im wynająć miejsca na polu namiotowym, ponieważ nie mieli dowodów, tylko legitymacje szkolne.

- Za trzecim razem musieliśmy zagrać w otwarte karty: "Nie mamy dowodu, czy możemy się przespać?". Usłyszeliśmy: "Okej, chodźcie tu za budę się rozbić, bo już ciemno". Wtedy rzuciliśmy ten namiot, a nie było instrukcji obsługi - opowiadał Jakob Kosel w naszym programie.

Finalnie w rozłożeniu pomogły im osoby z pola namiotowego, ponieważ chłopaki stali "jak sieroty" i nie wiedzieli, jak mają się do tego zabrać. To nie był jednak koniec ich przygód, gdyż początkowo mieli zostać na dwa tygodnie, ale już po pierwszym tygodniu skończyły im się pieniądze.

Krzysztof Skiba na pierwszych wakacjach

Wokalista i lider zespołu Big Cyc na pierwsze samotne wakacje wybrał się w czasie stanu wojennego w 1982 roku. Wraz z kolegą, stopem udali się na festiwal do Jarocina. Był wówczas w drugiej klasie liceum.

- Grały takie kultowe kapele, jak WC na przykład czy grupa Dezerter, która wówczas nazywała się jeszcze SS20, a koncerty prowadził jako konferansjer Zbyszek Hołdys, więc to było dosyć zabawne i była fajna atmosfera. Koncerty odbywały się w amfiteatrze, nie na stadionie. 5 tysięcy ludzi, muzyka, której nie było w radiu i co więcej - udało nam się wejść bez biletów na ten koncert, dlatego, że podsłuchaliśmy jak bramkarze wpuszczają "na lewo" na hasło, że jesteś "od małego Tomka z TSA". Oczywiście żadnego małego Tomka w TSA nie ma, ale to było takie hasło i my w jeden dzień tak weszliśmy na ten festiwal. Potem pojechaliśmy do Zakopanego i skończyły nam się pieniądze. (...) To było w lipcu, a w sierpniu ruszyłem na autostop z koleżanką i już było lepiej, bo szybciej nas zabierali - mówił Krzysztof Skiba.

Muzykowi zdarzały się zarówno ciekawe, jak i niebezpieczne historie. Pamięta, że razem z kolegą, skacząc na koncercie śp. Grzegorza Ciechowskiego w czasie numeru "Kombinat", złamali ławkę. Z kolei innym razem zgubił się z dziewczyną podczas podróży, a pewien mężczyzna o nieprzyjemnym wyrazie twarzy bardzo ich namawiał, że im pomoże, bo ma w domu dobrą mapę. Krzysztof jednak zauważył, że za bardzo patrzy się na biust koleżanki i stwierdził, że panu nie chodzi o mapę, tylko o dziewczynę. Uratowało ich zatrzymujące się auto.

Zobacz także:

Wszystkie odcinki Dzień Dobry TVN i Dzień Dobry Wakacje znajdziesz w serwisie Player.pl

Autor: Sabina Zięba

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości