Gwiazdy

Historia polskiej lekarki Aliny Margolis-Edelman. "Trudno było ją doścignąć"

Gwiazdy

Autor:
Justyna
Piąsta
Reporter:
Monika Nasternak
Alina Margolis-Edelman – kobieta bez granic
Alina Margolis-Edelman – kobieta bez granic Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

18 kwietnia przypada 100. rocznica urodzin Aliny Margolis-Edelman, żony Marka Edelmana. Była niezwykłą kobietą o wielkim sercu, której misją było pomaganie potrzebującym, w szczególności chorym dzieciom.

Alina Margolis-Edelman - młodość

Alina Margolis-Edelman urodziła się w Łodzi, jej rodzicami byli znani lekarze i społecznicy. Była uczestniczką powstania w getcie i powstania warszawskiego, po którym udając sanitariuszkę, uratowała Marka Edelmana. W pamięci bliskich zapisała się jako osoba niezwykle skromna, pracowita, kochająca dzieci, a także wspaniała lekarka pediatrii.

- Są ludzie, którzy umierają i się o nich zapomina, jakoś tak znikają z pamięci. Natomiast Alina, mimo wielu lat, które już upłynęły od jej śmierci, jest nieustannie żywa. (...) Gdziekolwiek był potrzebujący, to ona natychmiast tej pomocy udzielała. Myślę, że jej własne dzieci miały do niej żal, że bardziej zajmuje się obcymi niż nimi - powiedziała Agnieszka Holland, reżyserka, przyjaciółka Aliny.

- Mamy w domu dużo nie było. A jak była, to pracowała. Szpital był najważniejszy i dzieci cukrzycowe były najważniejsze. Potem dzieci chore na nerki. W ogóle chore dzieci - przyznał Aleksander Edelman, syn Aliny.

Kiedy Margolis-Edelman była w pełni swojej lekarskiej kariery, nastały trudne czasy. W 1968 roku nie pozwolono jej na kontynuację pracy naukowej, odrzucając rozprawę habilitacyjną. Następnie wyemigrowała wraz z dziećmi do Paryża. Nie mogła tam wykonywać zawodu, ponieważ polski dyplom medyczny nie był honorowany we Francji.

- To było dla niej bardzo trudne, ale ta pasja lekarska i energia sprawiły, że zdecydowała się nostryfikować dyplom, kiedy miała 50 lat - wspominał jej syn.

Alina Margolis-Edelman - pomoc potrzebującym

Polska lekarka wyjeżdżała na misje pomagać chorym, m.in. do Salwadoru, Czadu czy Afganistanu. Brała udział w ratowaniu na Morzu Chińskim uciekających przed komunizmem Wietnamczyków.

- Na Filipinach nie chcieli przyjmować uciekinierów. Policja stała z jednej strony burty i tłumaczyła, że nikogo nie weźmie, a ona stała z drugiej strony i spuszczała chore dzieci na łódki. Jak już znaleźli się na ziemi, to Filipińczycy ich nie wyrzucali. (...) Znalazłem list po wietnamsku od takiego chłopca, który zapytał jej, czy chce zostać jego mamą. Na tym statku ona mu obiecała to. I potem pisał: "Mamo, kocham cię" - powiedział Aleksander Edelman.

Kiedy w Polsce upadł komunizm, Alina Margolis-Edelman przyjechała do swojego kraju i zaczęła działać charytatywnie. W 1991 roku powołano fundację, która przez 25 lat była znana jako Fundacja Dzieci Niczyje, dziś nosi nazwę Dajemy Dzieciom Siłę. Jej celem do dziś jest ochrona najmłodszych przed przemocą i wykorzystywaniem seksualnym.

- Dojeżdżała z Paryża, żeby uczestniczyć i monitorować to, co się dzieje - przyznała Monika Sajkowska, prezeska zarządu fundacji.

- Alina na pewno była osobą, która była w jakiś sposób wyjątkowa, ale też była trudno. Trudno było ją doścignąć, dotrzymać jej kroku - dodała Maria Keller-Hamela, prezeska zarządu fundacji.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki zobaczysz na Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Reporter: Monika Nasternak

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości