Psychologia

Musiała powtarzać maturę, bo koleżanka obok pociągała nosem. "To nie moja wina"

Psychologia

Autor:
Berenika
Olesińska
Egzamin maturalny w szkole - uczniowie w liceum

Na uzyskanie satysfakcjonującego wyniku z egzaminu maturalnego składa się kilka czynników: wiedza, łut szczęścia i czasami spryt ucznia. Sierpniową powtórkę utożsamia się zazwyczaj z edukacyjną porażką oraz lenistwem, które wygrało z sumiennym przygotowaniem się do majowych testów. Istnieją jednak wyjątki, w których za oblanie matury odpowiedzialna bywa wyłącznie psychika i zbieg niefortunnych okoliczności. Takim czynnikiem może być mizofonia. Czym jest? Porozmawialiśmy o tym z Barbarą Wesołowską-Budką, specjalistką z Psychokliniki Poradni Zdrowia Psychicznego.

Mizofonia. Licealistka nie zdała matury przez dźwięki

Aneta nie przypuszczała, że jej przygoda z liceum zakończy się niepowodzeniem. Każdego roku, od samego początku edukacji szkolnej, mogła pochwalić się czerwonym paskiem na świadectwie. Oceny nie są stuprocentowym odzwierciedleniem posiadanej wiedzy, ale w jej przypadku podejrzenia o brak chęci do nauki można uznać za bezpodstawne.

- Nie byłam nigdy kujonem, ale osiągałam fajne wyniki, bo pochłaniałam wiedzę na lekcjach. Uczyłam się tego, co mnie interesuje. Miałam potrzebę pogłębiania umiejętności, więc chodziłam na różne dodatkowe zajęcia i dzięki temu średnia ocen windowała. Ale jak tylko siadłam na sali egzaminacyjnej, od razu wiedziałam, że nie zdam tej matury - opowiada młoda kobieta.

Co było przyczyną takiego pesymizmu uczennicy? Dźwięki. Dźwięki, które dla większości populacji nie mają żadnego znaczenia. Mlaskanie, pociąganie nosem, przełykanie śliny, burczenie w brzuchu, delikatne postukiwanie długopisem czy szelest przewracanych kartek - wymienione brzmienia towarzyszą każdemu z nas podczas wykonywania wielu czynności. Są tłem życia, do którego potrafimy się automatycznie przyzwyczaić. Dla mizofoników jednak oznaczają ogromny dyskomfort, wzbudzają negatywne emocje, a nawet wywołują objawy somatyczne. Zjawisko to zostało po raz pierwszy opisane przez badaczy w 2000 roku.

- Mizofonia z języka greckiego oznacza nienawiść do dźwięku. Ta fascynująca przypadłość dotyka około 6% ludzi na świecie. Natomiast około 15% może cierpieć na częściową nietolerancję na pewne grupy dźwięków - tłumaczy w rozmowie z dziendobry.tvn.pl psychoterapeutka Barbara Wesołowska-Budka.

Magdalena Chorzewska o depresji

Magdalena Chorzewska o depresji
Magdalena Chorzewska o depresji
wideo 2/3

Jak objawia się mizofonia?

Wrażliwość mizofoników na dźwięk osiąga niewyobrażalny stopień. W praktyce to coś więcej niż tylko zwykła irytacja bądź niechęć. - U osoby cierpiącej na tę dolegliwość pojawiają się natychmiastowo znacznie silniejsze emocje takie jak złość czy poczucie zagrożenia, na które może zareagować chęcią walki bądź też ucieczki. Występują również objawy somatyczne: spięcia mięśni i silny ucisk w klatce piersiowej, głowie lub nawet w całym ciele. Nierzadko podnosi się również temperatura ciała, a serce zaczyna bić znacznie szybciej - opisuje ekspertka z Psychokliniki Poradni Zdrowia Psychicznego.

Aneta zna te objawy doskonale. Doświadcza ich od dzieciństwa. 20-latka nie jest w stanie zjeść posiłku w towarzystwie osób trzecich, ponieważ dźwięki, wydawane przez nich w trakcie spożywania pokarmu, okazują się dla jej uszu zbyt bolesne. - Moi bliscy już się do tego przyzwyczaili. Poza domem zazwyczaj funkcjonuję normalnie, bo te nieprzyjemnie dolegliwości nasilają się u mnie wtedy, gdy wokół panuje cisza. W szkole zazwyczaj bywało głośno, więc nie słyszałam tych delikatnych, irytujących brzmień. Tylko podczas sprawdzianów mi to przeszkadzało, choć też nie zawsze z podobną intensywnością - wyjaśnia nam zeszłoroczna maturzystka.

6 maja 2021 roku - tę datę Aneta zapamięta do końca życia. To właśnie wtedy zdawała egzamin z języka angielskiego na poziomie podstawowym. W tej samej sali i dokładnie na tym samym krześle siedziała dwa dni wcześniej i dzień wcześniej podczas obowiązkowych matur z języka polskiego i matematyki. Nic nie wskazywało na to, że akurat w tym momencie objawy mizofonii nasilą się aż tak diametralnie.

- Wiedziałam, że Ewela jest lekko przeziębiona, bo dzwoniła do mnie wieczorem. Następnego dnia usiadła akurat obok mnie i cały czas pociągała nosem, bo miała katar. Dodatkowo zasłoniła twarz maseczką, która wzmocniła ten dźwięk. Nie mogłam tego znieść. Wytrzymałam z trudem 15 minut, ale czułam, że zaraz z nerwów zemdleję. Musiałam wyjść z sali, choć nic nie zdążyłam napisać. Oddałam prawie pustą kartkę. Płakałam przez kilka dni i zdawałam w sierpniu poprawkę. Ale to nie moja wina - ocenia Aneta.

Mizofonia - jak ją leczyć?

Psycholog Barbara Wesołowska-Budka spotkała się w swojej karierze zawodowej z równie skrajnymi przypadkami mizofonii. Tajemnicza przypadłość wpływa negatywnie na komfort pacjentów i ich relacje z innymi ludźmi.

- Jedna z pacjentek opowiadała, że nie jest w stanie spać obok męża, słysząc jego oddech. Żaliła się, że czuje wtedy konflikt wewnętrzny, bo powinna się cieszyć z obecności partnera, a tymczasem odsuwa się jak najdalej i zakłada stopery. Zdarzały się również przypadki, gdzie pacjent pracujący z domu musiał zmienić miejsce zamieszkania, bo nie był w stanie znieść tupania dzieci sąsiada mieszkającego piętro wyżej - wymienia specjalistka z Psychokliniki Poradni Zdrowia Psychicznego.

Według ekspertki przyczyna nadwrażliwości słuchowej nie jest do końca znana. Za mizofonię nie odpowiada z pewnością uszkodzenie aparatu słuchowego. - Badania wskazują, że jest to nieprawidłowe działanie centralnej drogi słuchowej. Według naukowców istnieją tam wzmocnione połączenia między układem słuchowym a limbicznym dla pewnych odgłosów. Niedawno eksperyment przeprowadzony przez australijski Uniwersytet w Newcastle uzupełnił to przypuszczenie o kolejne wyniki. Doktor Sukhbinder Kumar, główny autor badania, twierdzi, że u osoby z mizofonią występują zakłócenia w komunikacji pomiędzy słuchowymi obszarami mózgu a korą ruchową - uświadamia Barbara Wesołowska-Budka.

Psychoterapeutka w rozmowie z dziendobry.tvn.pl zaznacza, że na ten moment nie podjęto się żadnego skutecznego, sprecyzowanego leczenia farmakologicznego tej przypadłości. Zaobserwowano jedynie nieliczne przypadki pozytywnego działania leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI.

- Kilka typowych metod na poradzenie sobie z tą trudnością to np.: opuszczenie pomieszczenia, gdzie występuje irytujący dźwięk, zagłuszenie tego dźwięku, zakorkowanie uszu, ale również naśladowanie tego dźwięku! Jest to forma wyładowania tworzonego napięcia - doradza specjalistka.

Pomocna może być również terapia habitulacyjna czy poznawczo-behawioralna, której głównym celem jest wprowadzenie pacjenta w stan zrelaksowania i przedstawienie mu metod radzenia sobie z własnymi emocjami oraz nauczenie go kontrolowania tych negatywnych.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło zdjęcia głównego: Peter Cade/Getty Images

Pozostałe wiadomości