Profilaktyka zdrowia

Wilczy apetyt niszczył jej życie. Pomógł stymulator mózgu

Kiedy Małgosia Kępińska miała 9 lat, zdiagnozowano w jej głowie nowotwór. Wycięcie guza spowodowało u niej uszkodzenie tej części mózgu, która odpowiada za uczucie łaknienia i sytości. W wyniku tego po operacji Gosia zmagała się z wilczym apetytem. W 2016 roku przeszła zabieg wszczepienia stymulatora mózgu, który wycisza niepohamowany głód. Jak wygląda teraz jej życie? Udało się jej stracić wagę?

Życie Małgosi przed wszczepienie stymulatora mózgu

Małgosia miała 9 lat, kiedy zaczęła uskarżać się na bóle głowy. Po badaniach lekarze zdiagnozowali u niej nowotwór mózgu. Guza udało się wyciąć, ale niestety poważnie została uszkodzona część mózgu, która odpowiada za uczucie łaknienia i sytości. Po operacji Małgosia zaczęła więc odczuwać niepohamowany głód i z tego powodu cały czas domagała się jedzenia. Potrafiła zrobić wszystko, aby je zdobyć, dlatego rodzice dziewczynki postanowili zamknąć kuchnię na klucz.

W 2016 roku okazało się, że w opanowaniu głodu Małgosi może pomóc wszczepienie stymulatora mózgu (DBS). Zabieg zgodziła się przeprowadzić klinika w Bydgoszczy. Niestety okazał się bardzo kosztowny. Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił refundacji, dlatego rodzina musiała samodzielnie zebrać środki na operację. Udało się tego dokonać dzięki sponsorowi, który postanowił pomóc po obejrzeniu reportaży na temat Małgosi i jej walki z chorobą, które pojawiły się m.in. w Faktach TVN, Dzień Dobry TVN i programie Uwaga!

Zobacz także:

Jak pokonać potworny głód?

Życie Małgosi po wszczepieniu stymulatora mózgu

Operacja wszczepienia stymulatora mózgu trwała trzy godziny i przyniosła oczekiwany skutek – zniknęło ciągłe uczucie głodu i związane z nim napady agresji.

Zobacz także:

Niepohamowany apetyt rujnował jej życie

Po zabiegu waga Małgosi sukcesywnie spada – po trzech latach od jego przeprowadzenia dziewczyna zgubiła 20 kg. Jej walka z otyłością obejmuje między innymi ćwiczenia z trenerką, które odbywają się trzy razy w tygodniu, zajęcia na basenie i zdrowe jedzenie złożone z pięciu, niedużych dań.

Życie ze stymulatorem nie jest problematyczne, trzeba tylko sprawdzać, czy aparat działa, ponieważ pole magnetyczne innych urządzeń może go wyłączyć.

Rodzice podkreślają, że po zabiegu odetchnęli psychicznie – mogą pozwolić sobie teraz na wyjścia do kina i wyjazdy, bez obawy, że nie uda się skontrolować apetytu Małgosi. Co prawda, ich córka zmaga się jeszcze z innymi problemami zdrowotnymi, ale wierzą, że i z nimi sobie poradzą.

Zobacz także: Niepohamowany głód


Co sądzisz o tym artykule?
25
0
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
12.01.2019
Agnieszka
Chciałam tylko dodać do materiału swoją małą uwagę.
Małgosia na skutek mechanicznego - podczas operacji guza mózgu- uszkodzenia podwzgórza zaczęła odczuwać "wilczy apetyt" . Stymulator ma za zadanie "trochę " zastąpić narząd , który uległ uszkodzeniu . Po części się to udało i Małgosia ma szansę aby w miarę normalnie funkcjonować.
W przypadku Karola i wszystkich osób z zespołem Pradera-Willego uszkodzone podwzgórze jest od urodzenia z przyczyn genetycznych. Nie ma możliwości aby zastąpić go stymulatorem , dlatego my musimy toczyć walkę z wilczym głodem do końca życia.
To taka uwaga dla tych, którzy pomyślą że my też ( osoby z PWS- Prader-Willi-Syndrom) możemy zafundować sobie operację i będzie ok.