Gwiazdy

Sołtysikowie o trudnej walce z niepłodnością. "Nie ma dzieci z in vitro, są dzieci z miłości"

Gwiazdy

Autor:
Karolina
Kalatzi
Reporter:
Karolina Kalatzi
Sołtysikowie walczą o kolejne dziecko
Sołtysikowie walczą o kolejne dziecko
wideo 2/19

Patrycja i Andrzej Sołtysikowie nie boją się mówić głośno o swoich gorszych momentach. Robią to, by pomóc innym parom, borykającym się z problemem niepłodności. Na co dzień tworzą szczęśliwą rodzinę: oni i ich syn, Staszek, który przyszedł na świat dzięki metodzie in vitro. Teraz Sołtysikowie starają się o kolejne dziecko. W cyklu Karoliny Kalatzi "Intymne rozmowy na dziendobry.tvn.pl" nazwali to, z czym się zmagają, walką.

Patrycja i Andrzej o staraniach o kolejne dziecko

In vitro to nie tylko bardzo kosztowna, ale i często trwająca latami procedura. Redaktorka serwisu dziendobry.tvn.pl, Karolina Kalatzi, do rozmowy na ten temat zaprosiła Patrycję i Andrzeja Sołtysików. Często w rozmowach o in vitro pomija się mężczyzn, a warto zaznaczyć, że problem bezpłodności dotyczy par, a nie tylko kobiet.

- Mężczyźni są pomijani, potwierdzam tę tezę. Poniekąd z przyczyn obiektywnych, fizycznych i biologicznych, bo cała procedura in vitro - długa i kręta - w 92% leży po stronie kobiety - powiedział Andrzej Sołtysik.

Dziennikarz wyznał, że mężczyźni nie rozmawiają nie tylko z lekarzami, ale również ze sobą. Patrycja z kolei nie boi się mówić otwarcie o problemie bezpłodności, bo wiele kobiet potrzebuje słuchać i dzielić się własnymi przeżyciami. Feedback, który dostaje od swoich obserwujących dodaje jej siły. Kobiety kontaktują się z nią i opowiadają swoje historie, wierząc że kiedyś in vitro przestanie być tematem tabu.

W przypadku Patrycji i Andrzeja problem leży po obu stronach. U Patrycji zdiagnozowano endometriozę, która w znacznym stopniu zmniejsza szansę na naturalne zajście w ciążę. Andrzej, kiedy zaczął starania o dziecko, nie "należał już do najmłodszych" i jak sam przyznał, nie prowadził przez te wszystkie lata zdrowego trybu życia.

Intymne rozmowy na dziendobry.tvn.pl

Ewa Zawada o presji, marzeniach i zaburzeniach lękowych
Ewa Zawada o presji, marzeniach i zaburzeniach lękowych
wideo 2/19

- Zanim zaczęliśmy się starać z in vitro, zrobiliśmy 7 czy 8 inseminacji. To są kolejne miesiące, kolejne koszty, których w całości się zbiera, ale tak naprawdę nadziei. Ogromnej nadziei, że się uda (...) Jak weszliśmy w ten tryb in vitro, to faktycznie po tej laparoskopii w ciągu sześciu miesięcy udało nam się (nie przy pierwszym podejściu) zajść w ciążę, która nie była łatwa, ale mamy synka, który ma teraz sześć i pół roku, więc nie patrzę na to tak, że coś straciliśmy. Gorzej jest teraz, kiedy nasza sytuacja ciągnie się już długi czas - powiedziała Patrycja Sołtysik.

Starania o kolejne dziecko i wzajemne wsparcie

Procedura in vitro to bardzo wyczerpujący proces. Kobieta przechodzi przez długotrwałe leczenie, jej organizm jest wykończony, ale cel tej walki jest najważniejszy. Marzenie o dziecku. I choć mogłoby się wydawać, że żyjemy w czasach, w których nie ma tematów tabu, to wiele par wciąż boi się mówić o tym, że przeszły in vitro. Patrycja i Andrzej to osoby publiczne - od wielu lat są w mediach, a to oznacza jedno - są narażeni na hejt. Skąd biorą siłę, aby się przed nim bronić?

- Z siebie nawzajem. Mam wrażenie, że większe otwarcie i tak dotyczy Patrycji niż mnie. Cały ciężar tego całego in vitro i procedury spoczywa na niej, więc ona ma tutaj więcej do powiedzenia. Ja mogę tylko towarzyszyć, a czasem zamieniać się po prostu w pokornego kierowcę. Siłę na mówienie o tym bierzemy z tego, że nic złego nie robimy. Wręcz przeciwnie - to jest coś, co jest cudem medycyny i warto o tym mówić, żeby zmienić naszą świadomość - wyznał Andrzej.

Patrycja nie ukrywa, że dla niej najważniejsze jest szczęście Stasia. Nie chce być mamą, która czeka na kolejne dziecko. Chce cieszyć się z każdego dnia spędzonego ze swoim synem, dać mu miłość i "normalność". Razem z Andrzejem i Stasiem tworzą kochającą się rodzinę. Syn pary marzy o rodzeństwie, ale rodzice tłumaczą mu najdelikatniej jak się da, że w ich przypadku nie wystarczy, by dorośli się "przytulali". Patrycja opowiada synkowi o tym, że czasem musi pomagać Pan doktor, którego Staszek już poznał i stwierdził, że jest to najważniejsza osoba na świecie.

In vitro to skuteczna, ale bardzo droga procedura. Nie wszyscy mogą sobie na nią pozwolić. Patrycja stwierdziła, że wraz z Andrzejem są w komfortowej sytuacji.

- Na pewne procedury nas stać, na pewne możemy wziąć kredyt. Mamy tę możliwość, żeby chociażby wziąć kredyt na 10 tysięcy, bo o takich pieniądzach mówimy (...) Ale kto ma tak lekką ręką 20 tysięcy złotych miesięcznie, żeby wydać? Suma jest w pewnym momencie bardzo skumulowana, bo później to się rozdziela na kolejne badania, wizyty. To rośnie do ogromnych kosztów, a najgorsze jest to, że nie masz gwarancji - powiedziała.

Andrzej i Patrycja wiedzą, że w walce o dziecko najważniejsze jest znalezienie dobrego lekarza i cierpliwość. Tego właśnie życzą tym, którzy dopiero zaczynają proces in vitro. Wiedzą, że to jest trudne, czasochłonne i kosztowne, ale jako rodzice Stasia uważają, że warto. Twierdzą, że nie ma dzieci z in vitro - są dzieci z miłości.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Autor:Karolina Kalatzi

Reporter: Karolina Kalatzi

Pozostałe wiadomości