- Patrycja i Michał poznali się na obozie rehabilitacyjnym i po dwóch latach przyjaźni zdecydowali się być razem.
- Michał, osoba z niepełnosprawnością, otwarcie mówi o codziennych wyzwaniach i znaczeniu wsparcia partnerki.
- Para planuje wspólną przyszłość, własne mieszkanie i rodzinę, pokazując, że życie z ograniczeniami może być pełne radości.
Od przyjaźni do prawdziwej miłości
Miłość Patrycji i Michała rozwijała się powoli, w sposób naturalny, bez nagłych uniesień i "miłości od pierwszego wejrzenia". Ich relacja to przykład, że prawdziwe uczucie rodzi się przez wspólne doświadczenia i wzajemne poznanie.
- My się poznaliśmy na obozie rehabilitacyjnym, ja jestem terapeutą zajęciowym i robiłam tam praktyki. To było w ogóle dosyć niespodziewane, że tam pojechałam, bo ten obóz był bardzo daleko, pod Gdańskiem, ale akurat szukali opiekunów z różnych uczelni z całej Polski. Zaproponowali nam, a że akurat mieliśmy wolne wakacje, to pojechaliśmy i w ten sposób poznałam Michała, on tam właśnie jeździł od lat już na te obozy – mówi Patrycja.
- My na początku jak się poznawaliśmy, to była taka relacja koleżeńska, chociaż, nie ukrywam, Patrycja mi się podobała, ale trochę czasu jednak to zajęło, że tak powiem. My się zaprzyjaźniliśmy i na początku jako przyjaciele się spotykaliśmy, poznawaliśmy, a potem zdecydowaliśmy, że chcemy spróbować, czy z tego coś będzie, no i wyszło, bo jesteśmy już w małżeństwie – dodał Michał.
Ich historia pokazuje, że powolne budowanie relacji i świadoma decyzja o wspólnym życiu może przynieść trwałe i szczęśliwe małżeństwo.
- Myślę, że po prostu dojrzewaliśmy oboje do tej decyzji. Na początku bardziej właśnie przyjaźniliśmy się, lubiliśmy spędzać czas. Nie była to na pewno taka miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż Michał pod wieloma względami mi się podobał. Gdzieś tam myślałam o nim w kontekście tego, że byłby pewnie kiedyś dobrym mężem, ale na początku musieliśmy chyba dojrzeć do tego, żeby zacząć być razem – tłumaczyła Patrycja.
- Jak zaczęliśmy chodzić razem, moi rodzice bardzo ciepło przyjęli Michała, moje rodzeństwo też. Jak się zaręczyliśmy, to się wszyscy bardzo cieszyli. My już wtedy byliśmy po roku związku, więc już gdzieś tam trochę zmierzało do tego – podkreślała.
Codzienne wyzwania i życie z niepełnosprawnością
Michał od początku życia mierzy się z barierami fizycznymi, ale jego podejście pokazuje, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka ani nie ogranicza jego szczęścia. Wspólnie z Patrycją wypracowali sposób życia pełen praktycznych rozwiązań i wzajemnego wsparcia. - Ja myślę, że to była wybuchowa mieszanka jednego i drugiego. Dlatego, że z jednej strony moi rodzice są takimi dosyć bardzo pewnymi siebie osobami i zawsze mi tłumaczyli, że nie mam co się ukrywać. Jakby to wręcz w drugą stronę, że mam żyć maksymalnie normalnie, jak się tylko da. Ja za dzieciaka byłem taką osobą, która się przejmowała tym, co ludzie o mnie mówią. A potem do tego przywykłem i przestało mi to przeszkadzać – powiedział Michał.
- Zdaję sobie z tego sprawę, że i tak będę pod jakąś obserwacją społeczną bez względu na to, czy jestem ubrany jak prezes czy niekoniecznie. Więc po prostu naprawdę nie zwracam na to uwagi – dodaje.
Zobacz także:
- Co dopamina robi z naszym mózgiem? "Jest ona niezbędna do ludzkiego przetrwania"
- "Skończyłem w szpitalu psychiatrycznym". Jakie są mroczne strony bycia influencerem?
- Sneating - nowy trend w randkowaniu pomoże przetrwać w dobie inflacji. Na czym polega?
Źródło zdjęcia głównego: East News/Paweł Wodzyński