Słusznie demonizujemy złość? "Kobieta, która się złości, jest emocjonalna, a mężczyzna ma prawo"
Złość jako sygnał, nie wróg
W kulturze, która premiuje opanowanie i pozytywne nastawienie, złość często bywa traktowana jak emocjonalna porażka. Tymczasem, jak podkreśla Oliwia Ziębińska, pełni ona ważną funkcję informacyjną.
- Myślę, że złość jest nam wszystkim potrzebna do tego, żebyśmy w ogóle byli żywi, jakoś kontaktowali się z tym, co nam jest potrzebne w życiu, żebyśmy wiedzieli, gdzie coś nam się nie podoba i to zmieniali. (...) Złość nam sygnalizuje: coś w twoim otoczeniu jest nie tak - tłumaczy autorka książki "Po co ci złość?".
Z tej perspektywy złość nie jest problemem. Problemem jest to, co z nią robimy. Kiedy potrafimy ją zauważyć i nazwać, staje się wskazówką, że ktoś naruszył nasze granice, że jakaś sytuacja wymaga zmiany albo że ignorujemy własne potrzeby.
Złość a agresja - dwie różne rzeczy
Jednym z najczęstszych nieporozumień jest utożsamianie złości z agresją. Oliwia Ziębińska zwraca uwagę, że to dwa zupełnie różne zjawiska.
- Taka złość, z którą uderzamy w przedmioty, chwilowo może pomóc, ale na dłuższą metę może spowodować jeszcze więcej złości, jeszcze więcej agresji. (...) Złość to emocja. A to już są agresywne zachowania. Zachowanie to coś innego niż emocja - uświadamia psychoterapeutka.
Złość jest naturalna i nie musi prowadzić do przemocy. Agresja natomiast jest działaniem - wyborem, który podejmujemy. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, bo pozwala przestać bać się samej emocji i skupić się na tym, jak ją wyrażamy.
- Złość można zamienić w agresję, ale złość można też zamienić w motywację - podkreśla gościni Dzień Dobry TVN.
Właśnie ta druga możliwość bywa często pomijana. Tymczasem złość może stać się impulsem do działania: do stawiania granic, do zmiany pracy, do zakończenia relacji, która nam szkodzi albo do walki o coś, co jest dla nas ważne.
Złość kobiet i złość mężczyzn - nierówne standardy
Społeczne oczekiwania wobec kobiet i mężczyzn wciąż są różne - także w kontekście wyrażania złości. Oliwia Ziębińska zauważa: "Niestety to jeszcze jest, że kobieta, która się złości, jest jakaś emocjonalna, a mężczyzna, który się złości, po prostu ma do tego większe prawo".
To przekonanie ma długą historię. Kobiety przez lata socjalizowano do bycia "miłymi", "ugodowymi", "spokojnymi". Złość była dla nich czymś niepożądanym, wręcz niekobiecym. Mężczyzn natomiast uczono, że złość jest naturalnym elementem ich ekspresji - dowodem siły, stanowczości czy dominacji.
Złość - kiedy udać się do specjalisty?
Choć złość jest potrzebna w procesie poznawania swoich potrzeb i wyznaczania granic, Oliwia Ziębińska podkreśla, że istnieją dwa skrajne bieguny, które mogą być niebezpieczne. Wtedy warto zasięgnąć porady specjalisty.
- Kiedy nasza złość zamienia się nieustannie w agresję albo przemoc i dostajemy te sygnały z otoczenia, że niszczymy siebie, niszczymy innych. Ale też jest druga strona medalu, kiedy w ogóle nie czujemy złości. To też jest niedobrze, bo to oznacza, że się dusimy i to może zamienić się np. w stany depresyjne - komentuje psychoterapeutka.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Zamiast uciekać, zaczynamy nagrywać. Dlaczego nie wiemy, jak zachować się w sytuacji zagrożenia?
- "Ucieczkizm". Dlaczego nie zawsze potrafimy radzić z trudnymi sytuacjami?
- Trudna sztuka mówienia o emocjach. Jak teatr może nam w tym pomóc?
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: Adam Burakowski/East News