Jedna drużyna, trzy twarze. Oto trojaczki, które zaskoczyły wszystkich już w dniu narodzin

Joanna, Aleksandra i Małgosia Gotner - jak wygląda życie trojaczek?
Jak dobrze być trojaczkiem!
Źródło: Dzień Dobry TVN
Joanna, Aleksandra i Małgosia Gotner przyszły na świat jako trojaczki, choć wszyscy spodziewali się… tylko bliźniąt. Ich niezwykła więź trwa nieprzerwanie od pierwszych chwil i determinuje każdy aspekt życia. O dorastaniu we trójkę siostry opowiedziały w Dzień Dobry TVN.

Trojaczki – emocje i doświadczenia

Ich historia zaczęła się od niespodzianki - jeszcze przed porodem wszyscy byli przekonani, że na świat przyjdą bliźnięta. Rodzice przygotowali łóżeczka, ubranka i całą wyprawkę z myślą o dwójce maluchów. Jakież więc było zdziwienie, gdy podczas cesarskiego cięcia lekarz oznajmił, że jest i trzecie dziecko.

Dla Joanny, Aleksandry i Małgosi bycie trojaczkami to coś więcej niż wspólna data urodzenia – to przede wszystkim poczucie jedności i bliskości. Nie mają innego rodzeństwa, więc od zawsze postrzegały się jako całość. Żartowały kiedyś, iż są "same jak palec" – tylko we trzy, ale zawsze razem. 

Ich więź przejawia się nie tylko w codziennych wyborach, ale także w głębszych decyzjach życiowych. Stąd wspólna decyzja o studiowaniu na tym samym kierunku: Nowe media i kultura cyfrowa. W akademiku również mieszkały razem.

Ola została fotografką, Joanna – montażystką, a Gosia – specjalistką od social media. Razem prowadzą "trzyosobowe biuro", w którym łączą talenty i pomysły.

Szyfry i trzy ojcowskie klony

Ich podobieństwo stało się źródłem wielu anegdot. W szkole musiały nosić plakietki z imionami, bo dla otoczenia były nie do odróżnienia.

- My widziałyśmy w sobie różnicę, ale często ludzie mówili, że jesteśmy identyczne. Nie potrafili dopasować imienia do wyglądu – powiedziała Aleksandra.

Małgosia bez wahania przyznała, że zdarzało im się to wykorzystywać na przykład podczas sprawdzianów. Jeśli więc jedna z sióstr dostała czwórkę, szła poprawiać ocenę za tę, która miała jedynkę. Miały nawet własny szyfr, dzięki któremu porozumiewały się podczas egzaminów. Nikt poza nimi nie rozumiał, co tak naprawdę sobie przekazują.

Najwięcej zabawnych sytuacji pojawiło się wraz z pierwszymi randkami. Joanna wspomniała o momentach, gdy chłopcy zwyczajnie je mylili.

- Znalazłyśmy sobie trzech klonów naszego taty. Wszyscy jesteśmy z jedne podwórka. Nasi rodzice bardzo dużo robili sami, pokazali nam wzór prawdziwej rodziny, ale nieocenione były też babcie. Działali jak dobrze naoliwiona maszyna. Mama zajmowała się domem, tata zarabiał pieniądze, ale nigdy nie mieli do siebie pretensji, tylko współpracowali – powiedziały dziewczyny.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości