Mąż brał bez pytania pieniądze z portfela żony - kradzież w małżeństwie?
Aleksandra przyznała, że wchodząc w nową relację, kierowała się przede wszystkim potrzebą stworzenia córce pełnej rodziny. To pragnienie sprawiło, że wiele sygnałów ostrzegawczych zignorowała.
- Ja go idealizowałam od samego początku, ponieważ z pierwszym partnerem, ojcem mojej córki mi nie wyszło i później chciałam wejść w związek i dać mojej córce rodzinę. Od samego początku on był bardzo dobrym tatą i to przykryło moje oczy. Później zaczęły się problemy - zaznacza gościni Dzień Dobry TVN.
Z czasem okazało się, że jej partner nie potrafił utrzymać stabilnej pracy.
- Zauważyłam, że kiedy ktoś go krytykował w pracy, on od razu z niej rezygnował. Wtedy ja mu załatwiłam inną pracę za granicą w Niemczech, bo ciągle chciałam go ratować i pomagać mu w tym - twierdzi Aleksandra.
Kobieta prowadzi własny biznes, dlatego to ona przejęła na siebie ciężar utrzymania rodziny. Początkowo nie miała z tym problemu.
- Robiłam, co w mojej mocy, by utrzymać naszą rodzinę, bo prowadzę biznes i wiedziałam, że jestem na lepszej pozycji niż on. Na początku w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że moja córka ma tatę. On w pewnym momencie stał się opiekunem dla mojego dziecka - tłumaczy gościni Dzień Dobry TVN.
Wtedy jeszcze nie wiedziała, że jej mąż zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, o których nie mówił. Prawda wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy partner Aleksandry postanowił skorzystać z pomocy żony i wyjechać do Niemiec. Miał tam zarobić na spłatę zobowiązań, o których wcześniej nie wspominał.
- Pojechał do Niemiec, żeby też swoje długi spłacić, bo okazało się, że wcześniej brał dużo chwilówek, do których mi się później przyznał. (...) Miał zarabiać, ale nie zarabiał, bo kiedy poczuł te większe pieniądze, zaczął je wydawać. Po roku wrócił do Polski i mimo wszystko te długi nie zostały spłacone - twierdzi kobieta.
Ostatecznie mężczyzna miał bez pytania brać pieniądze, które należały do żony.
- Była taka sytuacja w domu, że ja weszłam do kuchni, a on coś odkładał na lodówkę. Wzięłam krzesełko, patrzę na lodówkę, a tam jest mój portfel. Mówię: "Co ty robisz?". A on do mnie, że chciał tylko pożyczyć. (...) W ten sposób dowiedziałam się, że pieniądze, które myślałam, że na coś wydałam, on sobie sam wydał - opowiada Aleksandra.
Finansowe oszustwa w związku
Dr Armen Mekhakyan, mediator sądowy, podkreślił, że problem finansowych nadużyć w relacjach jest znacznie bardziej powszechny, niż mogłoby się wydawać.
- Czasami przychodzi para do terapeuty i właśnie wnosi taki problem polegający na tym, że "po latach dowiedziałam się/dowiedziałem się, że mamy długi" - zaznacza gość Dzień Dobry TVN.
Ekspert zwraca uwagę jednak, że nie zawsze w tych przypadkach chodzi o celowe działanie jednego z partnerów nastawione na zysk.
- Jeżeli to jest oszustwo, które od początku było zaplanowane, czyli czyste oszustwo mające na celu wzbogacenie się, wtedy sprawa jest znacznie bardziej złożona. Natomiast ja częściej pracuję z osobami, które doświadczają tego bólu związanego z oszustwem, ale jest to wynik kryzysu związanego ze zdrowiem psychicznym - wyjaśnia dr Mekhakyan.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- 3 tys. zł dziennie za lajkowanie filmów? Polka wpadła w sidła oszustów i straciła duże pieniądze
- Oszuści wykorzystują wizerunek następczyni tronu. "Nie oferuje pomocy finansowej"
- Nowy przekręt z użyciem BLIK-a. Przestępcy wykorzystują dwie ofiary jednocześnie
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: ingwervanille/Getty Images