3 tys. zł dziennie za lajkowanie filmów? Polka wpadła w sidła oszustów i straciła duże pieniądze

GettyImages-1438755162
GettyImages-1438755162
Źródło: Moment RF
Kto by nie chciał dostać pieniędzy za jeden klik? Nawet 3 tysiące zł dziennie. Szybki, prosty, łatwy i duży zarobek - pisze w poniedziałkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza". Niestety, tak atrakcyjna oferta jest najczęściej oszustwem. Tak było i tym razem. Łatwowierna 35-latka przekonała się o tym dopiero, gdy straciła 18 tysięcy złotych.

Oszustwo na YouTube: 35-latka straciła 18 tys. zł

35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego na komunikatorze otrzymała od nieznajomej osoby wiadomość, że może zarabiać w sieci za lajkowanie filmów zamieszczanych na YouTube. Nawet 3 tysiące zł dziennie.

Wykonywała zlecone zadania. Przelewy przychodziły od razu. Po 30 zł. Po 50 zł. Po 80 zł. Potem polecono jej zainwestowanie pieniędzy w kryptowaluty. Miała za to dostawać sute prowizje.

Od swoich "pracodawców" dostała wiadomość, że doszło do pomyłki podczas transakcji i zakupiła niewłaściwe kryptowaluty, a jej pieniądze są zamrożone. Odezwał się też jej bank, że na rachunku realizowane są podejrzane transakcje, które mogą być oszustwem. Wtedy 35-latka zrozumiała, że 18 tysięcy złotych, które wpłaciła do tej pory, są nie do odzyskania. I poszła na policję - opisuje "GW"

Task scam – na te oszustwa nabiera się coraz więcej osób

To oszustwo ma swoją nazwę. To: task scam, co najłatwiej przetłumaczyć jako oszustwo zadaniowe. Najczęściej polega na fałszywych ofertach pracy zdalnej, z nagrodami za proste zadania, jak subskrybowanie kont na YouTube. Oszuści budują zaufanie małymi wypłatami, by potem wymuszać wpłaty na "depozyty" lub "zadania VIP". Schemat kończy się utratą pieniędzy - informuje gazeta.

Dawniej ustalenie, że chodzi o oszustwo, było dużo prostsze. Jak ktoś dostawał napisany łamanym angielskim, albo łamanym polskim list od księcia z Nigerii, który obiecywał góry pieniędzy (za drobną gratyfikację finansową), to można było się pośmiać i maila wykasować. A jak ktoś się dał nabrać, to był już bardzo naiwny. Teraz wszystkie wiadomości pisane są właściwie bezbłędną polszczyzną. Ktoś może być w innym kraju, na innym kontynencie, a sprawiać wrażenie jakby mieszkał ulicę dalej. To efekt połączenia trzech rzeczy: potęgi serwisów społecznościowych, fintechów jak Revolut czy PayPal oraz AI - czytamy w "GW".

Oszustwa typu task scam/job scam prowadzone są przez zorganizowane grupy przestępcze, które od dawna wiedzą, że transgraniczna przestępczość jest trudna do wyśledzenia i jeszcze trudniej w niej postawić komukolwiek zarzuty. Czyli: ryzyko niskie, a potencjalny zwrot z "inwestycji" wysoki. Dlatego takie oszustwa prowadzone są na całym świecie – z Azji Południowo-Wschodniej, z Dubaju, a także z Rosji, Ukrainy i Białorusi.

Zobacz także: