Ile zarabia tancerka brzucha za granicą? Marta Nowicka-Gawior ujawnia kulisy pracy

Marta Nowicka-Gawior ujawnia, jak wygląda praca tancerek orientalnych
Kulisy pracy tancerki orientalnej. Tańczyła w świecie, którego nie znają turyści
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: East News/Michał Woźniak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Taniec brzucha kojarzy się z kolorowymi strojami, cekinami i zmysłowymi ruchami. Rzeczywistość tancerek orientalnych na Bliskim Wschodzie okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Marta Nowicka-Gawior, laureatka międzynarodowych konkursów tańca orientalnego i autorka książki "Upał", opowiedziała w Dzień Dobry TVN o kulisach swojej pracy, zasadach bezpieczeństwa oraz zarobkach, które niegdyś potrafiły odmienić życie.

Taniec orientalny na Bliskim Wschodzie. Marta Nowicka-Gawior zderza wyobrażenia z rzeczywistością

Taniec orientalny często postrzegany jest przez pryzmat egzotyki, zmysłowości i barwnych kostiumów. Marta Nowicka-Gawior przekonała się jednak, że fascynacja samym tańcem nie musi oznaczać równie romantycznego spojrzenia na miejsca, w których można go wykonywać. Jej pierwszym wyjazdem była wymiana studencka Erasmus w Turcji, a pobyt szybko zweryfikował wcześniejsze wyobrażenia. Jak przyznała, rzeczywistość, którą zastała, różniła się od tej znanej z turystycznych folderów.

-Ja byłam zafascynowana tym tańcem i myślałam, że ten orient też mnie pochłonie i tak samo będzie dla mnie atrakcyjny właśnie jak ten taniec. I pierwszym moim wyjazdem to był Erasmus w Turcji. Wyobrażałam sobie to jako bajkową przygodę, pełną tańca, kolorów, a zderzyłam się tam z zupełnie inną rzeczywistością, bo wylądowałam nie w takiej turystycznej Turcji z kolorowych folderów, tylko w Ankarze, gdzie właśnie było zimno, dosyć pusto, prawie żadnych turystów - mówiła tancerka.

Tancerka wyjaśniła także, że sytuacja kobiet występujących przed publicznością na Bliskim Wschodzie jest złożona. Zwróciła uwagę na różnice w społecznym postrzeganiu lokalnych artystek i tancerek przyjeżdżających z zagranicy.

- Na Bliskim Wschodzie tancerka to w ogóle takie zjawisko troszkę nietykalne i to zarówno te tancerki lokalne, jak i tancerki zagraniczne, bo to są zupełnie też dwa różne światy, które się nie stykają. Sprowadza się tancerki z zagranicy, bo dla kobiet arabskich czy bliskowschodnich to jest straszna ujma i jest to bardzo niski status społeczny. Żeby tańczyć tam przed panami, to są praktycznie prostytutki albo prawdziwe, albo traktowane właśnie na równi z takim zawodem, a z kolei sprowadzane z zagranicy tancerki są bardzo chronione, otaczane dużą opieką i pilnowane, bo to jest bardzo duża inwestycja dla takiego hotelu - opowiadała Marta Nowicka-Gawior.

Zarobki tancerek orientalnych i zasady bezpieczeństwa. Na to trzeba uważać?

Praca za granicą wymaga nie tylko umiejętności tanecznych, lecz także znajomości niepisanych reguł i ostrożności w kontaktach z innymi. Marta Nowicka-Gawior wyjaśniła, że podczas kontraktów obowiązują konkretne ograniczenia dotyczące relacji z gośćmi i samodzielnego wychodzenia. Zwróciła też uwagę na znaczenie rekomendacji innych tancerek oraz pośredników, którzy pomagają znaleźć zatrudnienie. W jej ocenie sprawdzone kontakty mają znaczenie nie tylko zawodowe, ale również związane z bezpieczeństwem.

- Jeżeli miałam jakieś sytuacje niebezpieczne, to było to wszystko z mojej głupoty i naiwności, ponieważ zasady są bardzo jasne i dopóki się ich przestrzega na takim kontrakcie, to nic złego (się nie stanie - red.). Nie rozmawiamy z gośćmi, nie wychodzimy, nie nawiązujemy jakichś takich relacji - wyjaśniła Marta Nowicka-Gawior.

Jak wspominała tancerka, jeszcze w latach 90. wyjazdy do krajów Zatoki Perskiej mogły pozwolić na zakup samochodu czy mieszkania po kilku miesiącach pracy. Dziś sytuacja wygląda inaczej, a zatrudnienie w jednym hotelu bywa monotonne i nie przynosi już tak atrakcyjnych dochodów.

- Wcale nie są to wysokie zarobki, to już jest zupełnie inna rzeczywistość. Pamiętam rodziców moich znajomych, którzy wyjeżdżali do Emiratów czy do państw Zatoki Perskiej w latach 90. Kiedy się wtedy wracało, można było kupić nowy samochód po trzech miesiącach, po pół roku mieszkanie. Teraz tak nie jest. Jak ja wyjeżdżałam, no to było troszeczkę jeszcze, powiedzmy, kilkakrotność średniej krajowej. Myślę, że w tej chwili to już jest totalnie nieopłacalne - powiedziała.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski