Wioska ogranicza dostęp do popularnej w mediach społecznościowych atrakcji. "Dla spokoju mieszkańców"

Santa Maddalena
Włoska wioska ogranicza dostęp do popularnego w social mediach kościoła Santa Maddalena
Źródło: GettyImages, Instagram
Malowniczy kościół Santa Maddalena w Dolomitach przez lata był ikoną mediów społecznościowych i magnesem na turystów z całego świata. Od maja 2026 roku lokalne władze wprowadzają jednak istotne zmiany w dostępie do wioski, chcąc ograniczyć masowy napływ jednodniowych odwiedzających. Na czym będą polegały? W jakich terminach dostęp do kościoła będzie trudniejszy?
Artykuł w skrócie:
  • Od maja do listopada wjazd do wioski przy kościele Santa Maddalena będzie możliwy tylko dla mieszkańców i turystów nocujących co najmniej jedną noc w okolicy.
  • Jednodniowi turyści będą musieli zostawić samochody na odległych parkingach i dojść pieszo ok. 30 minut. Ponadto ceny parkowania wzrosną.
  • Jakie mogą być konsekwencje tej decyzji?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

DD_20250921_Cygan
Francja i Włochy, czyli podróżnicze inspiracje Jacka Cygana
Źródło: Dzień Dobry TVN

Kościół Santa Maddalena - ograniczony dostęp od maja do listopada

Przez ponad dekadę w internecie krążyły zdjęcia Santa Maddalena - niewielkiego wiejskiego kościoła w północnych Włoszech, malowniczo wkomponowanego w ostre szczyty Dolomitów. Jednak, jak mówią mieszkańcy, dopiero zeszłego lata stały napływ odwiedzających stał się nie do zniesienia. Władze postanowiły zareagować, wprowadzając nowe ograniczenia.

Od maja dostęp do wioski położonej w pobliżu kościoła wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO będzie ograniczony. Wjazd otrzymają wyłącznie mieszkańcy oraz turyści nocujący w okolicy co najmniej jedną noc - poinformował lokalny samorząd. Samochody i autokary przywożące jednodniowych turystów będą zawracane. Osoby przyjeżdżające tylko na jeden dzień - nawet do 600 dziennie w szczycie sezonu - będą musiały zatem pokonać pieszo co najmniej 30 minut z wyznaczonych parkingów, aby dotrzeć do kościoła. Gmina nie zdecydowała jeszcze, czy uruchomi transport wahadłowy dla tych, którzy nie są w stanie przejść tej trasy pieszo.

- Po zapełnieniu parkingu w samej wiosce, kierowcy będą musieli parkować jeszcze dalej - mówi Peter Pernthaler, burmistrz okolicznego regionu Funes, który w rozmowie z CNN wyjaśnił, że system filtrowanego wjazdu będzie obowiązywał od maja do listopada. Obecnie parkowanie kosztuje 4 euro dziennie (nieco poniżej 5 dolarów), ale ceny wzrosną, by zniechęcić osoby przyjeżdżające wyłącznie po szybkie zdjęcie.

- Nie chcę mówić o overtourismie. To nie jest właściwe słowo - podkreśla burmistrz - Nie twierdzę też, że turyści są uciążliwi. Po prostu przyjeżdża ich bardzo wielu i musimy tym zarządzać. Dla spokoju mieszkańców, ale także po to, by zapewnić turystom pozytywne doświadczenie - dodaje.

Malowniczy kościółek "gwiazdą" mediów społecznościowych

Droga Santa Maddalena do statusu gwiazdy mediów społecznościowych trwała latami. Kościół zyskał popularność wśród chińskich turystów ponad dekadę temu, gdy pojawił się na kartach SIM wydawanych przez chińskiego operatora telefonii komórkowej. Pobliska góra Seceda została później wykorzystana jako wygaszacz ekranu w aktualizacji iOS 7 firmy Apple w 2013 roku, co wywołało falę odwiedzających chcących zobaczyć ten widok na żywo - w szczytowych momentach dzienna liczba turystów miała sięgać nawet 8 tysięcy.

Oba miejsca na stałe zagościły później na TikToku i Instagramie, przyciągając - jak mówią mieszkańcy - "turystów typu hit and run", czyli osoby, które dokumentują krajobraz, po czym szybko odjeżdżają, zostawiając niewiele pieniędzy w lokalnej gospodarce, a jednocześnie obciążając infrastrukturę.

Mieszkańcy wioski mają dość turystów odwiedzających Santa Maddalena

Lokalni urzędnicy podkreślają, że nie chcą zatrzymać napływu turystów, lecz go spowolnić.

- Jednodniowi odwiedzający blokują wąskie drogi i zniechęcają tych, którzy chcieliby zostać na dłużej - mówi radna Roswitha Moret Niederwolfsgruber - Niszczą wszystko na swojej drodze, byle tylko zrobić zdjęcie. To stało się nie do wytrzymania, nie ma już żadnej równowagi - dodaje w rozmowie z CNN. Władze lokalne zaznaczają, że celem nie jest całkowite odstraszanie turystów, lecz zmiana tempa ich wizyt.

- Są profesjonalni fotografowie, którzy tu przyjeżdżają, i są turyści, którzy nie mogą się doczekać szybkiego selfie i wyjazdu - mówi burmistrz Pernthaler - Są ludzie, którzy zatrzymują się tu na kilka dni, ale są też tacy, którzy przyjeżdżają i wyjeżdżają po półtorej godziny. Próby ograniczenia masowej turystyki w regionie nie są niczym nowym - twierdzi. Egzekwowanie nowych zasad będzie kosztowne i wymagać będzie dodatkowych patroli, ale - jak argumentuje Pernthaler - to konieczna inwestycja.

- Potrzebujemy porządku, zarówno dla tych, którzy tu mieszkają, jak i dla tych, którzy chcą przyjechać, zrobić klasyczne zdjęcie i odjechać - powiedział lokalnym mediom. To, co może wydawać się radykalną reakcją, może mieć również charakter zapobiegawczy. Wielu mieszkańców obawia się, że zbliżające się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Cortinie, które rozpoczną się w przyszłym tygodniu po drugiej stronie Dolomitów, jeszcze bardziej spotęgują istniejące problemy. Według analizy think tanku The European House Ambrosetti igrzyska mogą przyciągnąć dodatkowe dziewięć milionów turystów w latach 2027-2030.

Regiony, które mają na tym najbardziej skorzystać - i jednocześnie najbardziej ucierpieć - to m.in. Mediolan, Belluno, Bolzano, Sondrio i Trydent, obszary już dziś zmagające się z nadmiernym ruchem turystycznym. Dla społeczności takich jak Villnöss, obecny napływ gości może okazać się jedynie ciszą przed burzą.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości