Retro gry. W co graliśmy kiedyś?
Wielkim fanem gier retro jest aktor Mateusz Damięcki.
- W 91. roku zagrałem w takim serialu pt. "Wow". To był w ogóle film o tym, że z komputera wyszedł błąd komputerowy, wirus i zaczął żyć razem z nami. To, co dla mnie było, pamiętam, najważniejsze, rozmawiałem z Jurkiem Łukaszewiczem, reżyserem tego serialu, który mówił: "Jak ładnie zagrasz, to po całych zdjęciach dostaniesz od nas game boya". To był 91. rok. W Polsce nie było ani jednego game boya. To były game boye kupione w Niemczech, które zostały użyte, jako rekwizyty do naszego serialu i później po zdjęciach kilkoro z nas dostało te game boye - powiedział aktor.
Artysta dodał, że w tamtym czasie miał do wyboru tylko dwie gry - "Tetris" albo "Super Mario". Co ciekaw, w tę ostatnią, ale w nowszej wersji grają synowie aktora.
Gry dawniej i teraz. Jak bardzo się różnią?
Tym, co na przestrzeni lat bardzo się zmieniło, to sposób w jak powstają gry.
- Teraz to są ogromne projekty, za potężne pieniądze. Budżet GTA 6 jest 10 razy większy niż filmu "Titanic". Gry to są najdroższe produkty kultury popularnej, jakie w ogóle powstają i też najbardziej dochodowe - tłumaczył Przemek Wrona.
- Trzeba przyznać, że te stare gry retro uczyły cierpliwości - stwierdził Hubert Dęby.
Dodał, że wtedy nie można było zapisać swojego wyniku, teraz to się całkowicie zmieniło.
- Można wszystko wykupić, poprawić wynik - przyznał.
Jakie gry znalazły się na wystawie, której autorem jest Hubert Dęby? Czy można w nie zagrać? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- W popularnej wśród dzieci grze wprowadzona zostanie weryfikacja wieku
- Polacy mistrzami świata w escape room. Na czym polegała rywalizacja? "Każdy może wystartować"
- Kreda, skakanka i guma. Te zabawy warto pokazać dzieciom
Autor: Katarzyna Oleksik
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News