- Po czterdziestce rośnie świadomość siebie i akceptacja własnych ograniczeń
- Dojrzałość daje odwagę do stawiania granic i życia według własnych wyborów
- Kobiety po 40. coraz częściej traktują ten czas jako najlepszy okres w życiu
Czterdziestka i dojrzałość emocjonalna, czyli nowa perspektywa życia
Pierwszy próg dojrzałości nie jest końcem, lecz momentem głębokiej zmiany spojrzenia na siebie i świat. Psycholożka i psychoterapeutka Anna Fliss zwraca uwagę, że to wiek, w którym znika iluzja, a pojawia się spokój i integracja doświadczeń. - Często wyobrażamy sobie, że przed nami już tylko utraty. Że czterdziesty rok życia to jest taki moment, w którym przede wszystkim musimy się mierzyć z chorobami, śmiertelnością naszą, samymi smutnymi rzeczami. A okazuje się, że czterdziestka to jest też moment, w którym dokonuje się pewna pełnia naszych możliwości. Stajemy się świadomi naszych zasobów, akceptujemy nasze ograniczenia. Potrafimy myśleć też w taki sposób dywergencyjny, czyli łączymy niejednoznaczności. Jesteśmy w stanie połączyć zasoby i ograniczenia i przyjąć to po prostu z akceptacją. To jest piękny wiek – mówiła Joanna Fliss.
- Myślę, że pojawia się ogromna odwaga. Po pierwsze świadomość siebie. Orientujemy się, że życie nas rozczarowuje, ale my uczymy się sobie z tym radzić. To jest dojrzałość, to jest moc dojrzałości. Druga rzecz jest taka, że odwaga pojawia się też wraz z doświadczeniem życiowym. Często jesteśmy już niezależni ekonomicznie i to ma ogromne znaczenie. Mamy pracę, jesteśmy dookreśleni zawodowo. Parę tych chlebów już wypiekliśmy w różnych piecach, więc trochę o życiu wiemy. I to daje nam odwagę do tego, żeby być sobą i żyć dla siebie – dodaje psycholożka, autorka książki "To samo, ale inaczej. Opowiedz siebie na nowo".
Życie po 40. na własnych zasadach – doświadczenie Kamili Szczawińskiej
Czterdziestka w praktyce oznacza nie tylko zmianę myślenia, ale też realne decyzje i nową energię do działania. Kamila Szczawińska, psycholożka, modelka i felietonistka, podkreśla, że to moment odzyskania sprawczości.
- Mam 41 lat, wróciłam do pracy w modelingu, jestem w szkole psychoterapii, rozwijam się i teraz też zupełnie korzystam z tych przywilejów. Na innych zasadach, teraz wybór szkoły, wybór pracy, to wszystko jest mój wybór i moja taka ogromna świadomość. I też nauczyłam się, że mi się to należy, że ja mam, każdy dzień muszę wykorzystać super, bo już jestem po czterdzieste, ale jednocześnie jestem też na swoich zasadach w tym wszystkim. Więc myślę, że dla mnie to jest otwierający okres w moim życiu, taki wspaniały i ta czterdziestka nie jest żadnym ograniczeniem – mówiła Kamila Szczawińska
- Ja przede wszystkim koło czterdziestki dałam sobie przyzwolenie na popełnianie błędów. To jest bardzo ważne, bo ja całe życie czułam, że muszę wszystko robić idealnie, dobrze i w ogóle. I ja teraz mogę popełniać błędy, mogę za nie przeprosić. Daje się też ludziom prawo, że mogą mnie nie lubić, mogą nie chcieć ze mną przebywać, że nie muszę już się starać, żeby zabiegać o innych, żeby być idealna i taka perfekcyjna. I jeszcze jedna rzecz jest taka, że też muszę zadbać najpierw o siebie, żeby na przykład móc dawać siebie innym. To jest bardzo ważne, żeby być dobrą mamą muszę zadbać o siebie, muszę mieć przestrzeń dla siebie, muszę mieć czas na poczytanie książki, pójść na masaż, uprawiać sport – podsumowała.
Zobacz także:
- Agnieszka Włodarczyk ubolewa nad procesem starzenia. "Nie podobam się sobie". Co chciałaby zmienić?
- Popularny zamiennik cukru przyśpiesza starzenie się mózgu? "Nawet o ponad 1,5 roku"
- Anna Seniuk otwarcie o starzeniu się. "Nagle dopadły mnie wszystkie bóle"
Autor: Oskar Netkowski
Źródło zdjęcia głównego: East News/Anita Walczewska