Pogrzeb Magdy Umer, poetki estrady. Ceremonia będzie ściśle prywatna

Artyści żegnają Magdę Umer
Artyści żegnają Magdę Umer
Źródło: mwmedia
W zeszły piątek zmarła wybitna polska artystka - Magda Umer. Piosenkarka miała 76 lat. Pogrzeb poetki estrady odbędzie się w piątek 19 grudnia. Będzie miał charakter ściśle prywatny. Gdzie spocznie gwiazda poezji śpiewanej?

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Klatka kluczowa-94852
Magda Umer – Wspomnienie
Źródło: Dzień Dobry TVN

Pogrzeb Magdy Umer

W piątek odbędzie się pogrzeb Magdy Umer, poetki estrady. Ceremonia z woli rodziny ma mieć charakter ściśle prywatny. Gwiazda poezji śpiewanej, autorka tekstów piosenek, aktorka, scenarzystka, reżyserka zmarła w ubiegły piątek w wieku 76 lat.

Ceremonia odbędzie się w sali pożegnań na Powązkach Wojskowych w Warszawie – miejscu, w którym żegnano wielu wybitnych przedstawicieli polskiej kultury. Jak ustalił dziennik "Fakt", mimo że ceremonia odbędzie się na terenie Powązek Wojskowych, Magda Umer nie zostanie tam pochowana. W kancelarii cmentarza potwierdzono, że artystka spocznie w innym miejscu - prawdopodobnie na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym przy ulicy Żytniej – tym samym, na którym znajduje się grób jej męża, Andrzeja Przeradzkiego.  

- Magda Umer była symbolem artystki, matki, przyjaciółki, doskonałą erudytką z ogromną wiedzą o muzyce i literaturze - mówił PAP Wiktor Zborowski. - Była wielką artystką, poetką teatru, poetką estrady - dodał aktor, który niejednokrotnie pracował z Umer. - Całą swoją twórczość "rysowała" cieniusieńką kreską Tadeusza Kulisiewicza. Było to delikatne, ulotne, zwiewne, takie ażurowe. Była niezwykle życzliwą, kochaną dziewczyną - ocenił.

Jak powiedziała PAP dziennikarka i felietonistka Agata Passent, Magda Umer przede wszystkim była osobą wyczuloną na piękno języka polskiego. - Miała fantastyczne ucho do prozy i do poezji - zaznaczyła.

Jak podkreśliła pisarka, reportażystka, autorka biografii Agata Tuszyńska, Umer była i pozostanie głosem jej młodości.

- Towarzyszką w drodze, w pogodach i niepogodach buntów, rozpaczy i koncertów jesiennych. W nieustającej "grze w zielone", mimo przeciwności losu - dodała.

Magdy Umer zmarła w wieku 76 lat

Wiadomość o śmierci Magdy Umer wywołała falę komentarzy. Ministra kultury Marta Cienkowska napisała w serwisie X: "Odeszła Magda Umer. Wybitna artystka, pieśniarka i reżyserka, uosobienie łagodności, najczulsza interpretatorka poezji. Laureatka Medalu »Zasłużony Kulturze Gloria Artis«. Nie chce się wierzyć, że już jej tu nie ma. Przecież gdy ktoś o niej pomyśli, od razu słyszy w głowie jej głos. Jej wrażliwość i czułość pozostaną z nami na zawsze".

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przypomniał, że poetka, choć związana z Warszawą, była bliska Krakowowi i krakowskiej publiczności.

- Występowała na naszych scenach, współtworzyła duch piosenki literackiej i poezji śpiewanej, tak silnie wpisanej w nasze miasto i jego tradycję. Pozostanie z nami w słowach Osieckiej, Młynarskiego i Kofty, którym nadawała niepowtarzalne znaczenie oraz w pamięci tych, dla których kultura była i jest przestrzenią rozmowy o sprawach najważniejszych - podkreślił.

- Ikona, Gigant, postać z innego, zdecydowanie lepszego świata. Żal wielki. Postać kultury z wrażliwością Świerszcza, tego z koncertu granego w duecie - wspominał były minister kultury Bogdan Zdrojewski.

Biografia Magdy Umer

Magda Umer urodziła się 9 października w 1949 r. w Warszawie, tego samego dnia co Agnieszka Osiecka, choć 13 lat później. Na szczęśliwym dzieciństwie cieniem położyła się choroba i śmierć brata. Wychowana w ateistycznej rodzinie, w dorosłym życiu przyjęła chrzest. W młodości jej ulubionym poetą był Bolesław Leśmian, którego wiersze śpiewała w telewizyjnym programie poetyckim, a poetką – Wisława Szymborska, o której w 1973 r. napisała pracę magisterską.

Jeszcze na studiach zaczęła śpiewać, zaczynała od występów w warszawskiej Stodole.

- Przypadek jest głównym bohaterem niejednego życia, nie tylko mojego. Ale od początku miałam wielkie szczęście do autorów. Autorzy: Andrzej Woyciechowski, który studiował romanistykę, i Krzysiek Knittel słyszeli, jak na szkolnych akademiach w liceum śpiewałam ballady Okudżawy, i zgłosili się do mnie. Obaj byli moimi starszymi szkolnymi kolegami i napisali mi od razu piękne piosenki: "Twoje włosy", "Przepraszam za słońce, przepraszam za deszcz", „Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham, to się mylisz". I okazało się, że te właśnie piosenki moich szkolnych kolegów są ponadczasowe (...), do dzisiaj lubią je bardzo młodzi ludzie. A potem, jak już miałam szansę śpiewania piosenek Osieckiej, Przybory czy Młynarskiego, lepiej być nie mogło – opowiadała Magda Umer w jednym z wywiadów.

Magda Umer - kariera

W 1969 r. piosenką do słów Ireneusza Iredyńskiego i muzyki Aliny Piechowskiej "Jestem cała w twoich rękach" zdobyła Grand Prix Festiwalu FAMA. Rok później wygrała ten festiwal piosenką "Koncert jesienny na dwa świerszcze" z muzyką Krzysztofa Knittla i tekstem Wojciecha Niżyńskiego, za którą w 1971 r. zdobyła nagrodę na 9. Festiwalu w Opolu. W 1972 r. wraz z Andrzejem Nardellim, Piotrem Fronczewskim, Anną Chodakowską, Danielem Olbrychskim i Krzysztofem Kolbergerem występowała w ważnym dla niej cyklu telewizyjnym "Poeci wojny" poświęconym twórczości Baczyńskiego, Gajcego, Trzebińskiego i innych.

Wielką miłością młodości Umer był Andrzej Nardelli. Mieli razem, w duecie, wykonać na festiwalu w Opolu w 1975 r. piosenkę "O niebieskim pachnącym groszku". Nardelli wcześniej pojechał do rodziny, by pomóc przy budowie domku letniskowego i postanowił ochłodzić się w pobliskiej Narwi. Przypadek sprawił, że spuszczono wówczas wodę ze zbiornika retencyjnego, nikt nie słyszał ostrzeżeń. Nardelli zginął porwany przez wielką falę.

Kiedy w 1973 r. Umer ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, ukazała się jej debiutancka płyta pt. "Magda Umer". Rok później zaczęła pracę w telewizji. W tym samym czasie Adam Hanuszkiewicz zaproponował jej rolę Racheli w inscenizacji "Wesela" na deskach Teatru Narodowego. W 1976 r. wcieliła się również w Sonię w spektaklu "O winie, karze i zmartwychwstaniu" według Dostojewskiego, zrealizowanej przez Stanisława Brejdyganta adaptacji "Zbrodni i kary" w warszawskiej Starej Prochowni. W 1985 r. zrealizowała dla Teatru Telewizji "Listy Abelarda i Heloizy" według Ronalda Duncana z Krystyną Jandą i Zygmuntem Huebnerem.

Ważnym dla niej spektaklem okazał się również wyreżyserowany przez nią w 1986 r. monodram Krystyny Jandy napisany przez Agnieszkę Osiecką "Biała bluzka". Wykreowany przez "wieczne dziewczyny" spektakl okazał się hitem i po wznowieniu w 2010 r. dalej cieszy się wielkim powodzeniem. W 1989 r. artystka przypomniała twórczość Kabaretu Starszych Panów tworząc we współpracy z Jeremim Przyborą spektakl "Zimy żal" w warszawskim Teatrze Rampa. W 2012 r. na deskach Polonii Umer wyreżyserowała "Pod mocnym aniołem" Jerzego Pilcha.

Umer śpiewała i nagrywała utwory największych poetów piosenki – Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego, Magdy Czapińskiej. Zdarzało jej się zresztą pisać także dla innych wykonawców: "Tak jak w kinie" dla Stanisława Soyki, "Jest cudnie" dla Maryli Rodowicz.

Magda Umer - wybitna piosenkarka, która nie lubiła śpiewać

Mimo popularności jej piosenek Umer twierdziła, że nie lubi śpiewać.

- Czasem lubię, ale tak prywatnie, dla znajomych. Trudno mi było się przełamać, zresztą mam to do dzisiaj – stoję na scenie i w połowie recitalu wpadam w panikę, bo uzmysławiam sobie, że na sali jest tylu ludzi, których w ogóle nie znam, a ja taka jakaś kompletnie obnażona. (...) Wydaje mi się, że jestem osobą odważną, ale czasem przed występem ogarnia mnie paniczny lęk. Nie przepadam za pobytem na scenie – z taką przypadłością trudno uprawiać ten zawód - tłumaczyła w wywiadzie z Donatą Subbotko. Jedną z cech jej osobowości była skromność, delikatność, niechęć do wysuwania się na pierwszy plan.

Magda Umer nie miała wykształcenia muzycznego.

- Chyba wszyscy piosenkarze i piosenkarki śpiewają lepiej ode mnie, w sensie technicznym. I to, że ludzie chcą słuchać tego, co mam im do zanucenia, bo nawet nie zaśpiewania, jest czymś niezwykłym. Może dlatego, że ja zawsze myślę o tym, co chcę tymi piosenkami opowiedzieć, a nie, w jaki sposób? I może dlatego, że wiem o tym, że te piosenki są ważniejsze ode mnie? - zastanawiała się. Ale to właśnie delikatna ekspresja Umer podobała się publiczności, była czymś nowym, innym. Wspominając wykonanie "Koncertu jesiennego na dwa świerszcze", którym wygrała festiwal w Opolu Umer pisała: „Śpiewałam sobie cicho, lekko i delikatnie, bo zdawało mi się, że tak głos ładniej brzmi. Wolałam tak, a nie mocno i głośno”.

- Jestem odludkiem i niełatwo się ze mną zaprzyjaźnić. Mimo pozorów bycia towarzyską i otwartą, jestem straszną samotnicą i trudno znoszę kontakty z ludźmi. I na starość coraz bardziej. Nie mogę wytrzymać z człowiekiem, nawet jeśli go lubię, dłużej niż pół godziny - mówiła.

Jednak wspominając Magdę Umer, wielu zauważa, że była mistrzynią przyjaźni - lojalną, zawsze gotową do pomocy. Po latach sama wspominała przyjaźnie z Agnieszką Osiecką i Jeremim Przyborą jako najważniejsze w życiu, formujące jej osobowość.

- Przyjaźń z Andrzejem Poniedzielskim to coś, co mi pan Bóg podarował na stare lata - stwierdziła. Razem napisali książkę "Jak trwoga, to do bloga".

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości