Jak działa numer 112?
Z numeru 112 powinniśmy skorzystać wtedy, dzieje się coś groźnego, istnieje zagrożenie utraty zdrowia, życia lub mienia. Niestety nie wszyscy dzwoniący o tym pamiętają.
- Mamy z tym kłopot, ponieważ 40 proc. połączeń, które wpływają na numer alarmowy, to są zgłoszenia niezasadne, które tę linię blokują. Często wynika to z niewiedzy. Np. osoby, nie wiedzą, że wybierając 997 nie połączą się już z policją, tylko z nami i tym samym nie można pod tym numerem telefonu np. zastrzec dokumentu tożsamości, jeśli on nam gdzieś zginął. Też nie można zapytać, za ile będzie policja do kolizji, którą 30 minut zgłosiliśmy, ponieważ numer alarmowy takiej wiedzy nie posiada. Naszym obowiązkiem jest przyjąć to zgłoszenie i przekazać do odpowiedniej służby. To jest rola numeru 112 - tłumaczyła Katarzyna Łachmańska.
Operator numeru 112, zanim zacznie odbierać telefony, przechodzi specjalne szkolenie.
- Musi być takim człowiekiem, który przeprowadzi zgłaszającego, bo zgłaszający nie musi wiedzieć tego, co ma mówić. To my mamy go przeprowadzić, o wszystko dopytać. Musimy być spokojni, zdecydowani. Na początku mamy szkolenia, bardzo szczegółowe, z każdej służby, z każdych zasad, mamy wszystkie psychologiczne aspekty rozwiązane podczas szkolenia. Mamy egzamin, który jest ciężki, żeby go zdać, nieliczni operatorzy dostępują tego zaszczytu, żeby odbierać zgłoszenia alarmowe i pomagać ludziom. Ten zawód cechuje się dużą odpornością psychiczną, bo jednak musimy sobie radzić z wieloma rzeczami - podkreślił Michał Żochowski.
Nasz gość zapytany o trudny telefon, który odebrał, opowiedział historię 10-latka. Chłopiec był sam, gdy do jego domu dostał się włamywacz. Operator poradził mu, aby ukrył się w szafie.
- Poczekałem z nim na linii, aż policjanci przyjdą - wspominał Michał Żochowski.
Nietypowe telefony na 112 - z jakimi sytuacji stykają się operatorzy?
Czasem operatorzy numeru 112 muszą się zmierzyć z nietypowymi, a wręcz zabawnymi sytuacjami. Michał Żochowski odebrał telefon od mężczyzny, który zgłosił, że został obsikany przez sąsiada z góry.
- Człowiek wyszedł na balkon, żeby pewnie troszeczkę słońca zakosztować i po skosie sąsiad obsikał go. Powiedziałem, żeby poszedł się umyć i poczekał na policję. Natomiast zgłaszający powiedział, że nie będzie się mył, bo to jest dowód rzeczowy - opowiadał.
Są też rozmowy i sytuacje, które dla operatorów są bardzo nieprzyjemne.
- Zadzwoniła do mnie starsza kobieta, która zgłaszała ból palca, więc nic alarmowego tak naprawdę. Mówiła to bardzo spokojnym, babcinym głosem, opiekuńczym, takim rodzicielskim. Rozmawiałem z nią 5 minut, mimo że powinienem rozłączyć się po minucie. Po kolejnej próbie tłumaczenia, że nikt nie przyjedzie, ona tym spokojnym głosem, nie zmieniła w ogóle tonu, nie zmieniła w ogóle sposobu mówienia, powiedziała tylko jedno zdanie: "A niech panu zdechnie wszystko, co pan kocha" - mówił Roman Klasa, były operator numeru 112.
Czy operatorzy numeru 112 mierzą się z zespołem stresu pourazowego? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- 10-latek uratował kota. Policja: "Wykazał się empatią i odpowiedzialnością"
- Wezwała policję, bo partner nie posprzątał mieszkania. "Bezmyślnie i bezpodstawnie"
- 10-latek zadzwonił pod 112 i zamówił pizzę. Dzięki temu uratował matkę
Autor: Katarzyna Oleksik
Źródło zdjęcia głównego: Adam Burakowski/East News