Dziecko w szelkach bezpieczeństwa - za czy przeciw?
Julia Wyrzykowska używa szelek i zakłada je swojej niespełna 2-letniej córce. Jakie jej zdaniem są plusy takiej formy zapewnienia dziecku bezpieczeństwa?
- Nie określiłabym się taką wielką fanką, czy zwolenniczką stosowania ich na co dzień. Uważam, że po prostu jest to fajny wynalazek do takiej doraźnej pomocy w sytuacjach kryzysowych. Nam one się sprawdziły na lotnisku podczas podróży zagranicznej. Uważam, że na co dzień jednak podstawą powinna być rozmowa, wychowywanie, wzór rodzica. Natomiast kiedy jest sytuacja kryzysowa, jesteśmy przy ruchliwej drodze, to logiczne tłumaczenie mojej niespełna 2-letniej córeczce, kiedy jesteśmy w emocjach, w stresie, to nie najlepiej to działa. A wystarczy sekunda, żeby to dzieciątko się nam wyrwało, wybiegło - zaznaczyła Julia.
Czy mama spotkała się kiedyś z negatywnymi komentarzami, że to nie są szelki, tylko smycz, a przecież smycz jest dla psa?
- Tak, działając w internecie, bywają takie komentarze. Jak najbardziej rozumiem, że widok tego może budzić skrajne emocje. Sama, nawet jak zostałam mamą i to widziałam, to moje pierwsze wrażenie było takie, że to dziwnie wygląda. Natomiast myślę, że decyzja rodziców co do stosowania tych szelek, często zbiega się po prostu naturalnie z takim etapem u dziecka, kiedy potrzebuje niezależności, autonomii i ruchu. (...) Szelki to jest dla mnie bufor bezpieczeństwa na przykład na lotnisku, przy ruchliwej drodze. Bezpieczeństwo dziecka będzie dla mnie zawsze numerem, a nie krzywe spojrzenia - zaznaczyła Wyrzykowska.
Szelki dla dziecka - czy to dobre rozwiązanie?
Daria Kłosińska jest mamą 3-letniego Marcela i 5-letniego Alexa. Nigdy nie potrzebowała tego typu akcesoriów, żeby okiełznać swoje dzieci.
- Nie jestem za tym, żeby stosować szelki. Też słyszałam o tym, że to jest jednak smycz, też mi się to z tym kojarzy. Jestem z rodziny, gdzie zawsze budowało się więź, bliskość poprzez rozmowę. To był fundament. Ja inaczej nie potrafię. Dla mnie te szelki to ograniczenie ruchu dziecka. Zdaję sobie sprawę, że dwulatek tego nie rozumie, ale ja stosowałam inną metodę. Miałam taką możliwość, że jeśli szliśmy na spacer, to była albo dostawka do wózka, albo rowerek biegowy, który u nas się sprawdzał - powiedziała Kłosińska.
Dlaczego szelki dla dziecka wzbudzają tak skrajne emocje wśród rodziców? Głos w dyskusji zabrała psycholożka dziecięca Anna Karcz.
- Myślę, że problem polega na tym, że bardzo często my, jako obserwatorzy, nadajemy pewną intencję. Myślimy coś o tych osobach, które w taki sposób decydują się na wychowywanie swoich dzieci. Ale też nie znamy tego kontekstu, prawda? - zaznaczyła ekspertka.
Czy korzystanie z szelek to "droga na skróty"? Skoro rodzic może ułatwić sobie życie, a jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo dziecku, to może warto korzystać z tego typu rozwiązań?
- W procesie wychowywania musimy nauczyć dzieci pewnych rzeczy. I kiedy mamy dwu-, trzy-, czterolatki to naszą rolą jest uczenie ich samoregulacji, bezpieczeństwa i tego, żeby reagować na pewne komunikaty. Szelki ułatwiają sprawę, ale naszą rolą jest budowanie umiejętności i kompetencji na przyszłość, więc ja jednak sceptycznie podchodzę podchodzę do tego - przyznała psycholożka.
Całą rozmowę znajdziesz pod materiałem wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Częstochowa. Noworodek znaleziony w oknie życia
- 2,5-letnia Róża zmarła w rodzinie zastępczej. Sprawę zbadali reporterzy programu Uwaga! TVN
- 3-latka zaczęła płakać na przyjęciu urodzinowym. Interwencja mamy szybko poprawiła jej humor