Turystka chciała selfie z irbisem. Sekundy później doszło do ataku

Irbis zaatakował turystkę
Irbis zaatakował turystkę
Zdjęcie miało być pamiątką z podróży. Próba jego zrobienia zakończyła się dramatem, hospitalizacją i międzynarodowym rozgłosem. Atak irbisa na turystkę w Chinach pokazuje, dlaczego dziką przyrodę najlepiej obserwować z daleka.
Kluczowe fakty:
  • Turystka została zaatakowana przez irbisa po próbie zrobienia selfie
  • Kobieta doznała obrażeń twarzy, jej stan był stabilny
  • Lokalne władze potwierdzają zwiększoną aktywność panter śnieżnych w regionie

Atak irbisa. Dramatyczne nagranie obiegło sieć

Do zdarzenia doszło w piątek 27 stycznia w Koktokay, w Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur na zachodzie Chin. Jedna z turystek odłączyła się od grupy i zbliżyła do dzikiego zwierzęcia, ignorując zagrożenie. Chciała uwiecznić moment na zdjęciu, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji.

Daily Mail podaje, że kobieta podeszła na tyle blisko, że udało jej się zrobić selfie z groźnym kotem w tle, a na fotografii jest uśmiechnięta, podczas gdy zwierzę patrzy na nią groźnym wzrokiem.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

dzikie
Wypadki z udziałem dzikiej zwierzyny – czy da się im zapobiec?
Źródło: Raport Turbo

Daily Mail podaje także, że w sieci jako pierwszy pojawił się film, na którym widać, jak irbis leży na turystce w taki sposób, jakby nie chciał nikogo do niej dopuścić, a następnie pokazano kobietę z zakrwawioną twarzą, prowadzoną przez towarzyszy.

Pantera śnieżna coraz bliżej ludzi. Co mówią eksperci?

Sytuacja zakończyła się poważnymi obrażeniami twarzy, jednak kobieta miała ogromne szczęście. Instruktor zareagował natychmiast, odstraszając drapieżnika machaniem kijkami. Poszkodowana trafiła do szpitala, a jej stan określono jako stabilny.

Jak podaje Daily Mail, to prawdopodobnie kask ochronny uratował jej życie.

Irbis był widziany w okolicach hotelu kilka kilometrów od miejsca ataku, a lokalne władze potwierdziły zwiększoną aktywność przedstawicieli tego gatunku w regionie.

George Schaller, amerykański biolog i działacz na rzecz ochrony przyrody, powiedział, że nie zna ani jednego przypadku lamparta śnieżnego, który zaatakowałby i zabił człowieka. Szacuje się, że na świecie żyje od 4 do 6 tysięcy irbisów, z czego około 60 procent w Chinach. Choć są uznawane za zwierzęta płochliwe, sprawa z Koktokay pokazuje, że niekontrolowane zbliżanie się do dzikiej przyrody może mieć tragiczne skutki. W sprawie ataku trwa dochodzenie.

Zobacz także: