- Dziki coraz częściej pojawiają się na osiedlach i w centrach miast
- Nie wolno ich dokarmiać ani próbować dotykać
- Spokojne zachowanie i wycofanie się zmniejsza ryzyko zagrożenia
Dziki w miastach. Dlaczego przestały bać się ludzi?
Obecność dzików na osiedlach nie jest przypadkiem, lecz efektem działań człowieka i zmian w środowisku. Jak podkreślają eksperci, zwierzęta szybko uczą się, gdzie łatwo zdobyć pożywienie i gdzie czują się bezpiecznie.
- Ktoś, kto próbuje głaskać dzika, bo uważa, że to prawie już udomowione zwierzę, bo często bywa na ich osiedlu, zrobił duży błąd, bo dzik myśli, że on ma coś w ręku, czyli że chce go nakarmić. Ale to też pokazuje, że tak naprawdę my jesteśmy winni tej sytuacji, bo po pierwsze karmimy dziki w miastach, a po drugie, cała polityka łowiecka, która sprawia, że tak naprawdę dzik bezpieczniej czuje się w mieście niż w lesie - mówił Marcin Kostrzyński, przyrodnik i filmowiec.
- W latach 70-tych, 80-tych nie było ani jednego dzika w miastach. Zero. Dlaczego? Bo myśliwi, byli etyczni. Nie dokarmiali kukurydzą, pizzą, dziki pod ambonami. Które potem, jak się nauczą i wiedzą, jak ta pizza smakuje, to oczywiście to idą do miasta. My robimy krzywdę zwierzętom – dodaje.
Spotkanie z dzikiem. Realne historie i zasady bezpieczeństwa
Dla wielu osób kontakt z dzikiem nie kończy się jedynie stresem, lecz realnym zagrożeniem zdrowia. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, gdy zwierzęta poruszają się w stadach lub bronią młodych.
- Bałam się bardzo i wyglądało to w taki sposób, że wracałam z uczelni do domu. Mieszkałam w Krakowie, dosyć blisko centrum, można powiedzieć, na osiedlu nomen omen Zwierzyniec. I właśnie wracałam sobie z uczelni i nagle widzę dwa dziki. A za nimi nagle stado dzików. I zaczynają biec stronę. Ale ja na przykład miałam szczęście, że mnie nie staranowały. A na przykład moja sąsiadka to dwa lata temu trafiła do szpitala niestety przez to, że dziki ją staranowały – relacjonuje Ania Jesiołek, która miała nieprzyjemne spotkanie ze stadem dzików w Krakowie.
Jak zachować się, kiedy spotkamy dzika?
- Przede wszystkim dać mu znać, że jesteśmy. Nie wyciągać ręki, broń Boże, bo on będzie myślał, że coś mamy w ręce do jedzenia. Nie krzyczeć, nie uciekać, spokojnie się wycofać. Jeżeli mamy psa, to jest największe zagrożenie, bo dzik będzie bronił swoich dzieci. Locha, jak ma małe, może być trochę bardziej agresywna. Nie za wielki dzik spokojnie może podnieść samochód - relacjonował Marcin.
- Podkłada ryjek, podnosi samochód. My nie jesteśmy w ich menu. Jeżeli złego nic nie zrobimy, one zasadniczo nas nie atakują, chcą po prostu przeżyć – dodał.
Zobacz także:
- Zamieniają łosie w zombie. "Wysysają całą krew"
- Wyjątkowy łoś dostrzeżony na Mazurach. "Jaśniejsze, łaciate umaszczenie"
- "Kolejny łoś stracił życie na ogrodzeniu". Jest apel Kampinowskiego Parku Narodowego
Autor: Oskar Netkowski
Źródło zdjęcia głównego: Arterra/Getty Images