Szerszeń żółtonogi azjatycki. Co trzeba wiedzieć o tym owadzie?
Pojawienie się szerszenia żółtonogiego azjatyckiego w Polsce nie jest dobrą wiadomością. - Żywi się czy poluje na około 150 gatunków różnych owadów, w tym na 43 zapylacze, które zapylają nasze rośliny i powodują, że mamy co jeść. To jest jeden powód. Drugi powód: niszczy rodziny pszczele. Dla pszczelarzy będzie to potworny problem. W Europie zachodniej straty są rzędu 20. a nawet dochodzą do 80 proc. w pasiekach. Pszczelarze, mali pszczelarze likwidują pasieki. My w Polsce nie znamy tego zagrożenia. Z przykrością muszę powiedzieć, że jest duża niewiedza w środowisku i bagatelizowanie problemu - powiedział w Dzień Dobry TVN Henryk Hudy, pszczelarz, współorganizator poszukiwań szerszenia azjatyckiego.
Nasz rozmówca dodał, że ten owad nie ma Europie swojego naturalnego wroga. - Są ptaki, które żywią się trzmielami, które rozgrzebują gniazda, ale przy tej skali inwazji, która nas czeka, przy jego sposobie rozmnażania i liczby gniazd, które mogą powstać z jednego gniazda, to naprawdę nie mamy dobrego sposobu na tego szerszenia - wyznał.
Dr Łukasz Nicewicz, biolog, Uniwersytet Śląski w Katowicach wyjaśnił, że inwazja szerszenia żółtonogiego azjatyckiego rozpoczęła się w 2004 roku. - Na statkach, na paletach przypłynęły szerszenie, właściwie dwie królowe, to potwierdzają badania genetyczne, one trafiły do Francji i tam zaczęły się rozmnażać. Dosyć szybko opanowały Francję ze względu na ciepły klimat - wyjaśnił biolog.
Co zrobić, jeśli natkniemy się na tego szerszenia?
Osoby, które natknęły się na tego owada, powinny to zgłosić do komórki, która zajmuje się ochroną środowiska w urzędzie gminy czy miasta. - Urząd ma obowiązek w ciągu siedmiu dni przekazać tę informację do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska i oni podejmują działania polegające na lokalizacji gniazda, likwidacji gniazda. Jest taka tendencja w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zarówno u nas w Katowicach, jak i w Krakowie, że można to zgłaszać do nich bezpośrednio, żeby przyspieszyć cały proces - wyjaśnił Henryk Hudy.
Mężczyzna dodał, że usunięcie gniazda tego szerszenia nie jest takie proste. - Ten szerszeń ma dwa rodzaje gniazd. Na wiosnę tworzy tzw. gniazdo pierwotne, nieduże, wielkości gniazda osy. Może się ono znajdować gdzieś na strychu. W Berlinie znaleziono gniazdo pod zjeżdżalnią na basenie. Te gniazda są nisko uiszczone. Natomiast później, jak już to gniazdo jest za małe, te szerszenie zaczynają budować duże gniazdo najczęściej w koronach drzew, bardzo wysoko 20-30 metrów nad ziemią. Gniazdo znalezione w Wielkiej Wsi pod Krakowem było gdzieś kilkanaście metrów nad ziemią w koronie topoli. Usunięcie tego gniazda wymaga specjalistycznego sprzętu. W naszym wypadku skorzystaliśmy z pomocy straży pożarnej, natomiast w krajach takich, jak Francja powstał zawód, człowieka, który zajmuje się likwidacją tego szerszenia. Oni stosują takie teleskopowe rury, na końcu, których jest zbiornik ze środkiem chemicznym. Wbijają to teleskopowe urządzenie w gniazdo i ta chemia jest wtłaczana do środka i truje, niszczy te szerszenie - podsumował.
Czy nasze pszczoły potrafią się bronić przed tymi szerszeniami? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jesienna inwazja pająków w naszych mieszkaniach. "Przychodzą w celach romantycznych"
- Spotkanie z rojem szerszeni mogło się dla nich skończyć tragicznie. "Przechodziłam dwa wstrząsy anafilaktyczne"
- Kundelki są prawdziwą superrasą, czekają na kochający dom. "Zapraszam do schroniska"