L4 na chore zwierzę - realna potrzeba czy przesada? "Nie ma możliwości pojechać do pracy i psa zostawić"
Czy L4 na chore zwierzę jest potrzebne? Sonda uliczna
Dla wielu osób zwierzę domowe jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Gdy pies lub kot zachoruje, właściciele często stają przed trudnym wyborem: zostać z pupilem i zrezygnować z obowiązków zawodowych czy próbować pogodzić opiekę nad zwierzęciem z pracą. Coraz częściej pojawiają się więc głosy, że potrzebne byłyby rozwiązania prawne umożliwiające czasową opiekę nad chorym zwierzęciem.
Pomysł wzbudza jednak skrajne emocje. Zapytaliśmy o zdanie przechodniów. Niektórzy przyznawali, że nigdy wcześniej nie zastanawiali się nad takim rozwiązaniem.
Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła, ale ktoś, kto ma zwierzęta, możliwe, że chętnie by z tego skorzystał.
Inni zwracali uwagę na praktyczne trudności związane z leczeniem czworonogów i organizacją wizyt u weterynarza.
Do weterynarza można się umówić tylko na godziny poranne, wszystkie popołudniowe są zajęte. Czasami piesek choruje i fajnie by było po prostu.
Nie brakowało również sceptycznych opinii. Część osób uważa, że choć troska o zwierzęta jest ważna, to dodatkowe uprawnienie mogłoby budzić wątpliwości wśród pracowników, którzy nie mają pupili.
Ja ogólnie nie mam zwierząt, nie przepadam, więc dla mnie to jest dziwny pomysł. Ale każdy ma swoje gusta.
Nie każdy ma psa i np. jeżeli w pracy jedni by mieli psa, a drudzy nie, to krzywo by patrzyli. Jeden dostaje zwolnienie, bo ma pieska, a drugi nie, bo nie ma pieska.
Choć opinie były podzielone, większość rozmówców zgadzała się co do jednego: choroba zwierzęcia potrafi całkowicie zmienić codzienny rytm życia właściciela i wymagać od niego pełnego zaangażowania.
O własnych doświadczeniach opowiedziała Dominika Dzierżak-Jóźwicka, właścicielka psa. Jak przyznała, w przeszłości opiekowała się nad ciężko chorą suczką.
Miałam pieska Sonię, która chorowała na raka i to się wiązało z tym, że byliśmy u weterynarza minimum raz w tygodniu. Momentami nawet kilka razy w tygodniu. Teraz mamy Fibi, która jest przecudownym psem, ale też zdarzają się choroby. Nie ma wtedy możliwości pojechać do pracy i psa zostawić, jak pies prosi co godzinę o wyjście na dwór.
Podobne wyzwania zna także Aneta Wichrowska-Stawicka, właścicielka psów, która zwraca uwagę na godziny pracy gabinetów weterynaryjnych.
Wizyty odbywają się w godzinach od 10:00 do 18:00, więc pracując na cały etat, często zdarzało się, że albo spóźniałam się do pracy, albo musiałam wziąć wolne.
Czy pies może się przeziębić? Jak często potrzebne są wizyty u weterynarza?
W debacie o ewentualnym L4 dla właścicieli zwierząt często pojawia się pytanie, czy pupile rzeczywiście chorują tak często, by uzasadniało to specjalne rozwiązania. Wątpliwości rozwiała lekarz weterynarii Jagoda Kleister.
- Wszystkie zwierzęta chorują, tylko nie zawsze my wiemy o tym, że one chorują. Wirusówki jelitowe czy zakażenia pasożytnicze to jest codzienność. Psy też się mogą przeziębiać, mogą mieć zapalenie oskrzeli, zapalenie gardła, krtani czy zwykłą niestrawność - wymieniła ekspertka.
Specjaliści zwracają uwagę, że zwierzęta często nie pokazują wyraźnie objawów złego samopoczucia. W naturze ukrywanie oznak choroby jest mechanizmem obronnym, dlatego właściciele nie zawsze od razu zauważają problem. Tymczasem nawet pozornie niewielkie dolegliwości mogą wymagać konsultacji weterynaryjnej.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Nowe przepisy o L4 weszły w życie. ZUS zyskał kolejne narzędzia kontroli
- Ciężarne kontra ZUS. Kobiety idą do sądu w sprawie L4
- Czy L4 przysługuje na opiekę nad chorym rodzicem? To musisz wiedzieć