Parytety i feminatywy obowiązkowe na uczelniach? "Niech przeciwnicy tego pomysłu się nie denerwują"

kobiety
Parytety i feminatywy będą obowiązkowe? "Niech przeciwnicy tego pomysłu się nie denerwują"
Źródło: Tom Werner/Getty Images
We władzach uczelni i instytutów ma być reprezentacja co najmniej 30 proc. obu płci, a feminatywy mają się pojawić we wszystkich dokumentach. To część założeń, które znalazły się w pakiecie antydyskryminacyjnym przedstawionym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Kiedy zmiany wejdą w życie?
Kluczowe fakty:
  • Resort przygotował projekt nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
  • Pakiet antydyskryminacyjny ma sprawić, że polskie uczelnie będą miejscem bezpiecznym, wolnym od przemocy, dyskryminacji i mobbingu.
  • Istotną kwestią są również parytety i feminatywy, które mają być obowiązkowe w dokumentach.
Laura Grzyb, Renata Gabryjelska, Joanna Burnos
Dlaczego kobiety zarabiają mniej?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Rewolucja na uczelniach

Wiceministra nauki dr Karolina Zioło-Pużuk zapowiedziała na konferencji prasowej, że punkty pakietu na rzecz równości w uczelniach i instytutach znajdą się w przygotowywanym przez resort projekcie nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Proces legislacyjny powinien zakończyć się do końca bieżącego roku, a nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Jeszcze w czerwcu tego roku dokument ma trafić do konsultacji publicznych.

Minister nauki dr inż. Marcin Kulasek poinformował, że pakiet jest efektem ubiegłorocznych prac dwóch gremiów powołanych przy ministerstwie: Rady ds. Kobiet i zespołu ds. identyfikacji dobrych praktyk i opracowania mechanizmów przeciwdziałania mobbingowi.

- Wiemy, że problemy na polskich kampusach są poważne i wiemy też, że państwo ma obowiązek reagować. (…) Pakiet, który dziś prezentujemy, to jasny sygnał: polskie uczelnie muszą być miejscem bezpiecznym, wolnym od przemocy, dyskryminacji i mobbingu. (…) Nikt w polskiej nauce nie zostanie pozostawiony sam sobie - zapewnił.

Wiceszefowa resortu nauki Karolina Zioło-Pużuk przypomniała, że oba zespoły, które pracowały nad pakietem antydyskryminacyjnym, przestały działać, a w ich miejsce w marcu zostanie powołane nowe ciało, które ma "koncentrować się na szeroko pojętej równości, zapobieganiu zachowaniom niepożądanym, mobbingowi", ma zająć się tworzeniem "bezpiecznego miejsca na uczelni".

Wśród punktów zawartych w pakiecie wymieniła m.in. obowiązek uchwalenia przez senat każdej uczelni kodeksu etyki obejmującego pracowników, doktorantów i studentów.

- Kodeks będzie regulował to, co jest etyczne, i nakładał karę na tych, którzy łamią ten kodeks - wyjaśniła.

Feminatywy na polskich uczelniach

Projekt zmian prawnych zakłada też obowiązek stosowania feminatywów i używania niedyskryminującego języka we wszystkich dokumentach uczelni i instytutów oraz w ustawie o szkolnictwie wyższym. Jeden z punktów zawiera też uszczegółowienie przepisów dotyczących podległości służbowej, aby zapobiegać nepotyzmowi i konfliktom interesów.

Zgodnie z proponowanymi zmianami do ustawy mają też zostać wpisani rzecznik praw studenta i rzecznik praw doktoranta. Uczelnie i instytuty będą musiały również dążyć do tego, by w senatach i radach uczelni, radach instytutów naukowych i organach doradczych MNiSW było minimum 30 proc. reprezentantów obu płci

- Wyobrażam sobie, że za to będziemy najbardziej atakowani. (…) Ale naprawdę dam sobie rękę uciąć za to, że w każdej społeczności złożonej z kobiet i mężczyzn jest przynajmniej 30 proc. kobiet, które są odpowiednio wykształcone i odpowiednie do tego, żeby spełniać wysokie funkcje. (…) Niech więc przeciwnicy tego pomysłu się nie denerwują - uspokajała Karolina Zioło-Pużuk.

Przekonywała, że proponowane zmiany tylko pozornie są rewolucyjne. - Bardzo wiele polskich uczelni stosuje już te przepisy, tylko w swoich wewnętrznych regulaminach, a my chcemy, żeby one stały się obowiązkowe dla każdego - podsumowała.

Członkini Rady ds. Kobiet dr hab. Katarzyna Leszczyńska z Akademii Górniczo-Hutniczej oceniła w rozmowie z PAP: "Nasze propozycje dostają legitymizację najwyższych instytucji w państwie. Bardzo dużo dzisiaj robi się na uczelniach w kwestii przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji, ale są to głównie miękkie działania, na przykład szkolenia, warsztaty, edukacja. Natomiast żeby zmiana była skuteczna, musi też działać na poziomie instytucji, tworzenia prawa, norm i sankcji".

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości