Pandora Gate, czyli kulisy największej afery polskiego Internetu. "To najbardziej bolesna część"

Jarosław Jabrzyk
Pandora Gate - największa afera polskiego internetu
Źródło: Dzień Dobry TVN
Od wybuchu afery Pandora Gate z udziałem idoli dzieci i nastolatków mija pół roku. Cały czas trwa śledztwo, po którym wyciągnięte zostaną konsekwencje prawne. O szczegółach w Dzień Dobry TVN opowiedział dziennikarz Superwizjera Jarosław Jabrzyk.

Pandora Gate - o co chodzi w sprawie?

Pandora Gate (lub Noc Oczyszczenia) to afera o podłożu pedofilskim, która wybuchła na przełomie września i października ubiegłego roku. Wszystko wydarzyło się po ujawnieniu przez Sylwestra Wardęgę oraz Mikołaja Tylko (na YouTubie znanego jako Konopskyy) kontaktów Stuarta "Stuu" Burtona z nieletnimi widzkami.

- Jesienią zeszłego roku pojawiły się dwa filmiki na YouTubie. Postawiły poważne zarzuty Stuartowi B., który powołał do życia słynny Team X i zarobił w Internecie mnóstwo pieniędzy. 4 lata temu zniknął, osoby które postanowiły zrobić śledztwo, zadały pytania, dlaczego zniknął - tłumaczył Jarosław Jabrzyk, redaktor naczelny i prowadzący "Superwizjera".

- Zebrano informacje, że Stuart B. wielokrotnie dokonywał przekroczeń. Później na YouTubie powstawały kolejne filmiki i komentarze, wylała się lawina hejtu i wzajemnego oczerniania. Prokuratura od kilku miesięcy prowadzi postępowanie w tej sprawie i rozmawia z ofiarami. Po kilku miesiącach śledztwa przesłuchała ok. 40 osób i postawiła Stuartowi B. zarzuty innej czynności seksualnej. On jest obywatelem brytyjskim, więc czeka na ekstradycję - dodał dziennikarz.

Pandora Gate - co dalej?

Afera dosięgnęła też innych dużych youtuberów, m.in. Marcina Dubiela czy Boxdela. Pośrednio uczestniczyli w niej też GargamelVlog oraz Krzysztof Gonciarz. Szybko zaczęto jej przypisywać charakter podobny do ruchu Me Too. 

- W tej całej eksplozji mówiło się o kilku, kilkunastu ofiarach, że to były nieletnie dziewczynki, gdzie doszło do molestowania seksualnego, czegoś z tego rodzaju czynów, ale nie chciałbym mówić w kategoryczny sposób. Nie wszystkie osoby, które mówiły, że doszło do czegoś skandalicznego - zaznaczył Jarosław Jabrzyk.

- Po kilku miesiącach w prokuraturze mamy tylko dwie relacje. Nie wszystkie osoby, które informowały, że doszło do czegoś skandalicznego, zgłosiły się do prokuratury. Wynika to z tego, że te youtubowe śledztwa nie dochowały kluczowej staranności, nie doszło do pełnej animizacji potencjalnych ofiar, szybko zostały zidentyfikowane przez społeczność internetową. W normalnej dziennikarskiej pracy to nie do pomyślenia. To najbardziej bolesna część tej afery - osoby, które chciały napiętnować pewne patologiczne zachowania, później znowu je osądzono bardzo łatwo - podsumował nasz gość.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także: