Kiszone śledzie podbijają Internet. Jak smakowały naszym prowadzącym? "Straszny zapach, smród"

Kiszone śledzie - jak smakują?
Kto odważy się spróbować kiszonego śledzia?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Surströmming od lat uchodzi za jedną z najbardziej kontrowersyjnych potraw świata i regularnie pojawia się w internetowych wyzwaniach. W Dzień Dobry TVN za pomocą kubków smakowych Sandry Hajduk-Popińskiej i Macieja Dowbora sprawdziliśmy, czy kiszony śledź mógłby zagościć na polskich stołach. Danie z puszki zaserwował prowadzącym właściciel szwedzkich kawiarni Adam Kalinowski.

Surströmming – szwedzki przysmak, który fascynuje i przeraża zapachem

Surströmming, czyli kiszony śledź bałtycki, to jedno z najbardziej charakterystycznych dań kuchni szwedzkiej. Jego sława wykracza daleko poza Skandynawię – głównie za sprawą Internetu, gdzie stał się bohaterem tysięcy filmików z reakcjami pełnymi łez, śmiechu i desperackich prób powstrzymania odruchów wymiotnych.

W Dzień Dobry TVN Adam Kalinowski, właściciel szwedzkich kawiarni, wyjaśnił, jak długo trwa proces kiszenia ryb. - One się kiszą z pół roku do roku. Normalnie powinniśmy to [puszkę - przyp. red.] otwierać, tak jak jest tradycja, sierpień-wrzesień - mówił.

To właśnie długotrwała fermentacja odpowiada za intensywny aromat, który dla jednych jest kulinarną ciekawostką, a dla innych – barierą nie do przejścia.

W sieci można znaleźć niezliczone nagrania, na których influencerzy otwierają puszki z kiszonym śledziem na suchym lądzie – często w kuchni, salonie lub na podwórku. Efekt? Eksplozja gazów fermentacyjnych i zapach, który ciężko znieść.

- To jest taki błąd, który robią youtuberzy - stwierdził ekspert, pokazując przed kamerami, że kiszonego śledzia powinno otwierać się w wiadrze z wodą. - Poleciało do wody. Spuściłem powietrze w wodzie, spuściłem gaz – siarkę, która się zgromadziła - zaprezentował właściciel szwedzkich kawiarni.

Otwieranie puszki pod wodą pozwala zminimalizować intensywny zapach, który w normalnych warunkach potrafi błyskawicznie wypełnić całe pomieszczenie. 

Jak pachnie i smakuje surströmming? Prowadzący DDTVN ocenili na wizji

Choć w Polsce zapach kiszonek jest dobrze znany, surströmming to zupełnie inny poziom intensywności. Dlatego też degustacja kiszonych śledzi w Dzień Dobry TVN wiązała się z silnymi emocjami.

Sandra Hajduk-Popińska postanowiła spróbować przysmaku w wersji ekstremalnej. - Daj mi bez chleba. Ja chcę być hardcorem. Ja to zjem. Bo to śmierdzi, ale w zakresie tolerancji - zwróciła się do serwującego danie Adama Kalinowskiego.

Nieco inne podejście do sprawy miał towarzyszący jej Maciej Dowbor. - Jest to straszny zapach, smród. Fakt, że mam to wziąć do ust, mnie przeraża. Ale naprawdę stare skarpety śmierdzą gorzej - stwierdził prowadzący.

Mimo sporych obaw prezenterzy podjęli wyzwanie i wzięli do ust szwedzki przysmak. - Spoko, dla mnie to jest spoko. Gdybyś to mi podał z chlebem i cebulą, to ja bym to jadła. Lepiej smakuje, niż pachnie - oceniła Sandra.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości