Między technologią a człowieczeństwem
W filmie "90 minut do wolności" Chris Pratt wciela się w bohatera, który ma zaledwie półtorej godziny, by udowodnić swoją niewinność w świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję. Akcja produkcji rozgrywa się w 2029 roku, a więc w czasie, który wydaje się niepokojąco bliski. Aktor przyznał, że wizja przyszłości przedstawiona w filmie nie jest już tylko fantazją - to coś, co może nas czekać za kilka lat. Rozwój technlogii i wszechobecna cyfryzacja sprawiają, że poczucie prywatności staje się coraz bardziej iluzoryczne.
- Z dzisiejszej perspektywy to nie tak odległa przyszłość i myślę, że wraz z rozwojem technologii i sztucznej inteligencji zaczyna nam towarzyszyć poczucie nieprzewidywalności - powiedział gwiazdor.
Pratt mówił też o swoich obawach związanych z tym, jak sztuczna inteligencja może wpływać na ludzkie decyzje i emocje. Jego zdaniem kluczem do przetrwania w nowym świecie będzie umiejętność zachowania równowagi między algorytmami a ludzką intuicją.
Chris Pratt o tym, co naprawdę daje siłę
Choć Chris Pratt jest jedną z największych gwiazd Hollywood, w rozmowie nie ukrywał, że jego codzienne życie to często chaos, brak snu i nieustanne wyzwania rodzicielstwa. Aktor jest ojcem czwórki dzieci - nastolatka i trójki maluchów. Przyznał, że czasem marzy o ucieczce od technologii: o farmie bez elektryczności, gdzie mógłby uprawiać ziemniaki i żyć w zgodzie z naturą.
- Każdy telefon w kieszeni naszych dzieci to portal do rzeczy dobrych, ale też bardzo złych. To niezwykle niebezpieczne. Jako rodzice chcemy nasze dzieci chronić przed złem, ale nie zmienimy świata. Możemy je tylko na niego przygotować. Wydaje mi się, że danie dziecku narzędzi, by umiało się po tym świecie poruszać, choć sami nie do końca to umiemy, to bardzo onieśmielające zadanie - dodał Chris .
W trudnych chwilach to wiara pomaga mu odnaleźć spokój i sens. Aktor uważa, że duchowa praktyka i wdzięczność są niezbędne, by nie dać się przytłoczyć światu zewnętrznemu.
- Wiara zawsze będzie miała dla mnie znaczenie. W zderzeniu algorytmów, zerojedynkowych sytuacji z intuicją i ludzkimi emocjami wydaje mi się, że zachowanie między nimi równowagi jest kluczowe dla społecznego sukcesu. Ale dla wiary też jest tu miejsce, bo najważniejsze jest dbanie o swój własny, wewnętrzny spokój, bez względu na to, co dookoła. Mnie wiara bardzo w tym pomaga - podsumował aktor.
Zobacz także:
- Jamie Lee Curtis o karierze: "Długo czekałam na spełnienie"
- 96-letnia gwiazda nie zwalnia tempa. June Squibb zachwyca w "Eleonor wspaniała"
- Johnny Depp chce przenieść na duży ekran kultową powieść. Co wiadomo o tej produkcji?
Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: Anna Tatarska