Hiszpania zmaga się z ulewami. Podtopione ulice i stacje metra
Końcówka grudnia przyniosła mieszkańcom Hiszpanii wyjątkowo wymagające warunki pogodowe. Kraj od kilku dni znajduje się pod wpływem burzy Emilia, która szczególnie dotkliwie dała się we znaki we wschodnich regionach. Najintensywniejsze opady wystąpiły w weekend i poniedziałek w rejonie Walencji, gdzie wprowadzono najwyższy stopień ostrzeżeń meteorologicznych, a wiele placówek oświatowych zdecydowało się zawiesić zajęcia.
We wtorek Emilia ponownie dała o sobie znać, tym razem przesuwając się na północny wschód, do Katalonii. Portal Cadena SER informował, że miejscami w 24 godziny spadło ponad 100 litrów na metr kwadratowy.
Najbardziej dotknięta przez ulewne deszcze była gmina Badalona na obrzeżach Barcelony, gdzie suma opadów sięgnęła nawet 120 litrów na metr kwadratowy. Tak gwałtowne opady szybko doprowadziły do podtopień. Woda przedostała się do licznych budynków, zalewając domy, piwnice oraz galerie handlowe. Problemy dotknęły również komunikację miejską, część stacji metra została czasowo wyłączona z użytku, co spowodowało zakłócenia w funkcjonowaniu trzech linii. Intensywne opady wyrządziły także szkody w infrastrukturze, łamiąc drzewa.
Ponad tysiąc interwencji po przejściu burzy Emilia
Skutki burzy Emilia odczuwalne była aż do wtorku. Do godziny 20 służby ratunkowe odnotowały ponad tysiąc zgłoszeń, z czego zdecydowana większość pochodziła z rejonu Barcelonès, obejmującego m.in. Barcelonę i Badalonę. Lokalne władze apelowały do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności i unikanie przemieszczania się, jeśli nie jest to konieczne.
Wieczorem katalońska agencja meteorologiczna Meteocat poinformowała, że obszar najsilniejszych opadów stopniowo przesuwa się na południe. W środę od rana obowiązywały żółte alerty pogodowe na rozległym terenie – od Tarragony przez wspólnotę Walencji aż po Alicante, a także na wyspach Ibiza i Formentera w archipelagu Balearów.
Więcej dowiesz się na tvn24.pl
Zobacz także:
- Wybuch gazu rozerwał blok w Braniewie. "Ten strach pozostanie na zawsze"
- Uszkodzony słup i ponad 20 tysięcy do zapłacenia. "Kierowca jest poszkodowany, a firma go pozywa"
- Zostali odcięci od centralnego ogrzewania. "To szantaż energetyczny"
Autor: Nastazja Bloch
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Eva-Katalin/GettyImages