Jak zaczynali Marek Kościkiewicz i Grzegorz Collins? "Nie spodziewałem się, że będę żył z muzyki"

Praca na saksach
Praca na saksach fajna na maksa
Źródło: Dzień Dobry TVN
Marek Kościkiewicz i Grzegorz Collins podzielili się w studio Dzień Dobry TVN historiami z czasów, kiedy nie byli znani. Gwiazdy mają na swoim koncie tzw. saksy. Jak dziś wspominają, nie było łatwo.

Grzegorz Collins - początki kariery

Bracia Collins pochodzą z Legnicy. Tak naprawdę są to bracia Chmielewscy. Mężczyźni musieli jednak zmienić nazwisko na takie, które będzie łatwiejsze do wymówienia przez ich anglojęzycznych partnerów biznesowych. Starszy z nich, Grzegorz, mając 17 lat, wyemigrował do Londynu, gdzie mieszkała jego ciotka. Dwa lata później do Londynu przyjechał jego brat, Rafał. Początkowo razem pracowali na budowie biorąc coraz to większe zlecenia.

- To przekaz dla młodych ludzi - nigdy nie miałem pracy, ani szefa. Pojechałem na Wyspy, pracowałem na budowie u wujka, a później ze wspólnikiem otworzyliśmy firmę budowlaną. Udało mi się przejść przez życie do dzisiaj pracując samemu dla siebie - opowiadał Grzegorz Collins

- Miałem 17 lat jak wyleciałem do UK. Nie miałem czego już szukać w moim mieście, miałem problemy różnego rodzaju, rodziców już nie miałem jakiś dłuższy czas w moim życiu. Ciocia, która pracowała w UK uratowała mi życie zabierając mnie tam. To nie był mój pierwszy wybór, ale pewnie w późniejszym dorosłym życiu też bym tak wybrał. Wyspy są przyjazne - podsumował.

Marek Kościkiewicz na emigracji

Marek Kościkiewicz opowiedział nam, jak na początku lat 80-tych dwa lata z rzędu jeździł do Wielkiej Brytanii, do Londynu z całą grupą znajomych z liceum. Najpierw pracował na zmywaku, a później jako kelner w innej restauracji.

- Z grupą moich przyjaciół byliśmy zorganizowani, żeby kupić sobie coś fajnego do ubrania, umówić się z dziewczyną do restauracji. Rodzice nam pomagali, żebyśmy kończyli szkoły i mieli podstawowe rzeczy - mówił Marek Kościkiewicz.

- Praca była ciężka, bo 12 godzin na nogach. Większość naszego przychodu to były napiwki. Największy jaki dostałem to 5 funtów. Mówiło się, że jedzie na saksy, wyjazd typowo wakacyjny, projektowałem już okładki i plakaty. Ale ciągnęło mnie tam, bo życie aż kipi kolorami, barwami, muzyką... Nie spodziewałem się, że będę żył z muzyki i założę zespół De Mono - dodał.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Zobacz program na platformie VOD.pl. Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także: