Styl życia

"Proszę iść do łóżka, zaraz do pana przyjdę". Zabawne wpadki ze szpitalnych korytarzy

Styl życia

Autor:
Justyna
Piąsta
Zabawne sytuacje ze szpitalnej sali
Morsa Images/Getty ImagesZabawne sytuacje ze szpitalnej sali

Wizyty u lekarza czy pobyt w szpitalu zwykle nie dają nam zbyt wielu powodów do śmiechu. Może jedynie do śmiechu przez łzy. Jednak pracownicy systemu opieki zdrowotnej pomiędzy podłączeniem do kroplówki, badaniem a operacją, potrafią wykazać się nie lada poczuciem humoru, czasem nawet i czarnym. Bo nie taki lekarz, pielęgniarka czy salowa straszni, jak ich pacjenci malują.

Najzabawniejsze wpadki w szpitalu

Medycy mogą sypać jak z rękawa dowcipami i zabawnymi, nieco żenującymi historiami ze swojej pracy. Gdy na co dzień trzeba zachowywać powagę, bo toczy się walka o zdrowie, niekiedy można lekko spuścić powietrze i spojrzeć na pewne kwestie z przymrużeniem oka.

Na facebookowym profilu Siostra Bożenna pojawił się post, który zachęcił pracowników opieki zdrowotnej do podzielenia się śmiesznymi sytuacjami z gabinetu lub szpitalnych korytarzy. Radosny chichot podczas czytania, jest jak najbardziej wskazany.

Poczucie humoru

Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek o poczuciu humoru Polaków
Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek o poczuciu humoru PolakówDzień Dobry TVN
wideo 2/3

- Wiekowa pacjenta na pytanie Ordynatora jak doszło do urazu, powiedziała, że upadła. Ordynator scenicznym szeptem: "W pani wieku to można się tylko przewrócić!" - napisała jedna z internautek.

- Podzieliłyśmy się z koleżanką. Poszłam położyć się na godzinę. Nie zdążyłam oka zamknąć i słyszę, jak drzwi się otwierają. Wchodzi lekarz/rezydent i po cichutku mnie woła. Pytam grzecznie, czego chce, a ona odpowiada, że potrzebują pomocy, bo je pacjent na wózku inwalidzkim moczem polewa z worka. Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać - wyznała kolejna.

- Ja notorycznie mówię do moich pacjentów: "Proszę iść do łóżka, zaraz do pana przyjdę" - przyznała następna użytkowniczka.

- Moja kumpela myśląc, że w dyżurce schyla się po coś tam do dolnej szuflady inna koleżanka (wypinając tyłek) dała jej klapsa... Jak się szybko okazało, to była oddziałowa.... Nastała wtedy cisza - opowiedziała inna internautka.

- Alarm przeciwpożarowy na nocnym dyżurze się włączył na ortopedii. Wszystko sprawdzamy. Informacja przez głośnik: "Proszę przygotować się do ewakuacji". A tu pacjent wychyla się z sali... "To mam wkładać te czopki czy nie?" - napisała pracownica szpitala.

- Kiedyś tam... Ordynator przenosił się ze swojej dyżurki w inne miejsce. Dokładnie zajmował małą, jednoosobową salę z łazienką przy wejściu. Chciałyśmy z koleżanką pomóc przenieść jakieś papiery itp. Wchodzę pierwsza, drzwi od łazienki otwarte szeroko. Rzucam pytanie "czy możemy w czymś pomóc?" i w tym momencie patrzę w lewo - do łazienki - a tam szef oddaje spokojnie mocz i mówi... "dziękuje, jeszcze sobie jakoś radzę"... Pękaliśmy ze śmiechu jeszcze długo po tym - czytamy w innym komentarzu.

- Najbardziej przypałowo było, jak mi młody człowiek po operacji, którego zabierałam z kroplówkami na wózku na salę zabiegową, powiedział "to ja będę trzymał sprzęt, a pani niech ciągnie". Niby nic, a ja zaczęłam się bez opanowania śmiać, płacząc ze śmiechu. Co przestałam, to znowu... Ta głupawka trwała chyba z pół godziny. Wstyd mi później było na jego sale wchodzić. Buraka natomiast spaliłam kiedyś przy jednym z lekarzy. Ginekolog. Przeszedł obok i bardzo ładnie pachniał, a że lubię perfumy, to skomentowałam "ale doktor ładnie pachnie". Stanął koło mnie i powiedział: "pani Kasiu, a Pani to przypadkiem owulacji nie ma? Bo wtedy węch kobietom się wyostrza, a ja zawsze tak pachnę". Upewniłam się w aplikacji. Miał rację - podzieliła się swoją opowieścią inna pracownica szpitala.

Na oiom dla wcześniaków wchodzi tata pokangurować swojego synka. Pani pielęgniarka wita go słowami "to jak, idziemy się przytulać?". Zdziwienie innych rodziców słyszących propozycję pielęgniarki - bezcenne - dodała położna.

Zabawne wspomnienia pacjentów

- Jestem po cesarskim cięciu naładowana znieczulaczami i emocjami po zobaczeniu córki, dodatkowo trochę ślepa, bo nie miałam okularów, mówię do lekarza: "Czekaj, co ma pan w ręku to białe?" Córka była kudłata. Na co lekarz spokojnie: "Pani Aleksandro, to pani noga. Właśnie mieli mnie przekładać ze stołu na łóżko - wspomina pacjentka.

- Budzę się rano w szpitalu po operacji, akurat ksiądz miał obchód. Pierwszą rzeczą, którą zobaczyłem to jego zatroskana twarz. Moja myśl: "No to nie poszło" - napisał inny pacjent.

- Budzę się z narkozy i lekarz mówi, że wszystko ok i niektórzy pacjenci tak mają, że po przebudzeniu majaczą, gadają głupoty. Ale ja nic nie mówiłam. Myślę sobie fajnie, że nic nie gadałam. Wjeżdża nagle dziewczyna do sali wybudzeń, miała operację związaną ze sprawami kobiecymi chyba. Otwiera oczy i mówi do anestezjologa: "Nalej mi wina proszę" - opowiedziała kolejna intenautka.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: Morsa Images/Getty Images

Pozostałe wiadomości