Dalsza część tekstu poniżej.
Memy, które trafiły w czuły punkt pokolenia milenialsów
Internet kocha żarty o milenialsach – o ich zmęczeniu, niepewności i wiecznym "work in progress". Ostatnio jednym z najpopularniejszych motywów przewodnich tego typu memów są nagrania i zdjęcia z wybrzmiewającym głośno hasłem: "Milenialsi, czyli osoby w wieku 30-40 lat, które wciąż zastanawiają się, co będą robić w życiu, gdy dorosną". Humorystyczne? Oczywiście. Przesadzone? Niekoniecznie.
Socjolożka Dorota Peretiatkowicz zwraca uwagę, że wspomniane viralowe memy nie są wyłącznie farsą, a odbiciem realnego procesu, narzędziem diagnozy społecznej i formą komentarza.
- Ten mem jest doskonałym przykładem na rozejście się dwóch perspektyw i konieczność zmiany w postrzeganiu samych siebie - stwierdziła ekspertka.
- Pokolenie obecnych trzydziesto-, czterdziestolatków to cały czas osoby, które wchodzą w dorosłość. Proces ten jest zdecydowanie wydłużony w porównaniu do poprzednich pokoleń. Jest to związane z wydłużeniem czasu edukacji, sytuacją finansową i społeczną, średnim wiekiem zakładania rodziny i podejmowaniem decyzji o posiadaniu lub nieposiadaniu dziecka. Cykle biologiczne w życiu człowieka przestały być spójne z jego dojrzewaniem emocjonalnym i społecznym - wyjaśnia rozmówczyni Dzień Dobry TVN Online.
Dorosłość jako proces, nie moment przełomowy
Jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu dorosłość była jasno określona: praca, ślub, dziecko, kredyt. Dziś te granice zacierają się, a definicja dorosłości staje się płynna.
- Obecni trzydziestolatkowie mają przed sobą jeszcze pół wieku życia i pewne decyzje odkładają na później. Nie mają przymusu bycia dorosłymi we wszystkich dziedzinach życia. Dla nich jest to proces, a nie pojedyncze wydarzenia, które powodują przejście ze stanu dziecka do stanu dorosłości. Według badań nie ma ścisłej definicji, od kiedy człowiek staje się dorosły. Dla jednych jest to przekroczenie 18. roku życia, dla innych założenie własnej rodziny, urodzenie dziecka albo skończenie edukacji. Są też tacy, dla których dorosłość to umiejętność korzystania z NFZ i samodzielne umówienie wizyty u lekarza - podkreśla socjolożka.
Współczesna dorosłość nie jest już "progiem", lecz długą drogą, na której każdy porusza się w swoim tempie.
Opóźniona dorosłość - rozjazd między tym, jak się czujemy, a jak widzą nas inni
Jednym z najciekawszych aspektów zjawiska jest różnica między subiektywnym poczuciem wieku a tym, jak postrzega nas otoczenie.
- Długi okres dojrzewania społecznego powoduje, że czasami można przegapić moment, kiedy postrzeganie samego siebie zaczyna rozjeżdżać się z tym, jak postrzega nas świat zewnętrzny. Trzydziesto-, czterdziestolatkowie czują, że mają jeszcze czas na dorosłość i odpowiedzialne decyzje, a społeczeństwo, szczególnie osoby młodsze, zaczyna ich postrzegać jako osoby na progu bycia mocno dojrzałymi - zauważa Dorota Peretiatkowicz.
To właśnie ten rozdźwięk staje się źródłem humoru, ale też frustracji. Millenialsi czują się młodo, elastycznie, "w trakcie procesu budowania siebie", podczas gdy świat oczekuje od nich stabilności i powagi.
Zobacz także:
- Już niedługo Blue Monday. Co to za dzień i dlaczego go obchodzimy?
- Nie jesteś w stanie znieść piękna sztuki? To może być syndrom Stendhala
- Przepracowany mózg. "W dzień przyswajamy więcej informacji niż człowiek średniowiecza przez całe życie"
Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: ilona titova/Getty Images