Gwiazdy

Irena Santor wraca wspomnieniami do II wojny światowej. "W rowach po obu stronach leżeli zabici ludzie"

Gwiazdy

Autor:
Adam
Barabasz
Źródło:
Wysokie Obcasy
Irena Santor w studiu Dzień Dobry TVN

Irena Santor została ambasadorką tegorocznej akcji "Żonkile", która tradycyjnie upamiętnia wybuch powstania w getcie warszawskim. Przy okazji zbliżającej się rocznicy dramatycznego zrywu, legenda polskiej sceny opowiedziała o wojennych doświadczeniach. - Nie mogę uwierzyć, że teraz dzieje się to znowu - stwierdziła w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Irena Santor o II wojnie

Choć dla wielu osób II wojna światowa jest pojęciem historycznym znanym głównie z podręczników, to wciąż wśród nas są osoby, które koszmaru lat 1939-1945 doświadczyły osobiście. Wśród nich jest nestorka polskiej estrady Irena Santor. Gwiazda wraz z Aleksandrą Popławską, Elizą Rycembel, Januszem Gajosem, Andrzejem Piasecznym i Krzysztofem Gonciarzem została twarzą akcji "Żonkile". Przy okazji zbliżającej się 79. rocznicy powstania w getcie warszawskim, piosenkarka udzieliła wywiadu, w którym powróciła do tragicznych wspomnień z czasu II wojny. W momencie jej wybuchu miała 5 lat.

- Należę do pokolenia, które przeżyło II wojnę światową - powiedziała w rozmowie z Magdaleną Dubrowską. - Znam początki tamtej wojny. I tak samo jak teraz dzieci ukraińskie tak ja uciekałam z rodzicami na wieś. Właściwie nie wiadomo po co, bo i tak wszędzie nas Niemcy dopadli. Ojca mi zabili. Znam to uczucie, ten strach. Jestem bardzo dojrzałą osobą, a kiedy się zaczęła inwazja na Ukrainę, to przez pierwsze dni nie mogłam się pozbierać. Trauma wróciła, choć przecież minęło już tyle lat. Nie ma od tego ucieczki. I te dzieci będą nosiły tę traumę tak jak ja, do końca swoich dni. To jest przerażające. Jakim prawem ktoś wchodzi do cudzego domu i chce zabrać to, co nie jego? Żadne słowo, nawet najgorsze, nie odda tego, co myślę o Putinie - wyznała.

Piosenkarka przywołała dramatyczne obrazy.

Kobiety powstania

Irena Szyperska
Irena SzyperskaMuzeum Powstania Warszawskiego / Espreso
wideo 2/4

- Szłam szosą w tłumie ludzi, a w rowach po obu stronach leżeli zabici ludzie, zwierzęta - opowiadała. - Nadlatywał samolot i leciał tak nisko, że myśmy widzieli twarz żołnierza, który mierzył do nas z karabinu. Nie mogę uwierzyć, że teraz dzieje się to znowu. Przecież życie się już jakoś uporządkowało. My się wprawdzie kłócimy między sobą, i dobrze. Kłóćmy się. Ale żeby ktoś znowu burzył to, co zostało odbudowane? Ja tego nie rozumiem. Nie pochodzę z Warszawy, ale wiem dużo o powstaniu warszawskim od mojego męża, który wtedy w Warszawie był i stracił w powstaniu brata.

Powstanie warszawskie a ukraińskie miasta

Heroiczny opór stawiany najeźdźcy przez obywateli Ukrainy bywa porównywany do zrywu mieszkańców Warszawy. Irena Santor, której profesjonalna kariera rozpoczęła się w 1950 roku, doskonale pamięta stolicę odradzającą się z gruzów wojennej pożogi.

- Tuż po wojnie, kiedy śpiewałam w Mazowszu, przyjeżdżałam do Warszawy i widziałam ruiny - zdradziła. - To było niepojęte. Jak może nie być miasta? Ludzie biegali od jednej kupki gruzów na drugą, gdzieś się przemieszczali, coś nosili. I odbudowywali tę Warszawę. Wasze pokolenie trochę się z tego naśmiewa, ale ja pamiętam, jak to było. Cegiełka po cegiełce. Ile myśmy wtedy śpiewali piosenek tym, którzy budowali, na pocieszenie, żeby im było trochę lżej pracować, radośniej. (...) Więc byłam świadkiem, jak to miasto się podnosiło z gruzów z dnia na dzień. I kiedy pomyślę, że Warszawa znów miałaby ulec zagładzie, to mi się to w głowie nie mieści - podsumowała.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Adam Barabasz

Źródło: Wysokie Obcasy

Źródło zdjęcia głównego: Bartosz Krupa / East News

Pozostałe wiadomości