Dorota Naruszewicz - pierwsza miłość
Wspomnienia z młodości przywołuje bez wstydu i idealizowania. Mówi wprost o pierwszych emocjach, zauroczeniach i granicy między niewinną fascynacją a prawdziwym uczuciem.
- Pocałowałam się po raz pierwszy w ósmej klasie szkoły podstawowej. (...) To była taka wakacyjna przygoda, na obozie młodzieżowym. Ale to był tylko taki pocałunek niewinny. Pierwsza miłość, taka prawdziwa, to był mój mąż - powiedziała aktorka.
Dorota Naruszewicz wspomina rozstanie z pierwszym chłopakiem
Jedna z najmocniejszych historii dotyczy rozstania z czasów studenckich. Aktorka nie ukrywa, że to doświadczenie kompletnie ją rozbiło. - Zostałam rzucona. Rzucił mnie. Popadłam w tygodniową, dramatyczną depresję. Wyprowadziłam się z domu do przyjaciółki, u której leżałam na łóżku z oczami w suficie przez tydzień. A ona tylko donosiła jedzenie i nic, bo miała takiego trupa w domu - opowiadała.
Przełom przyszedł niespodziewanie – i w zupełnie innym miejscu, niż mogłaby się tego spodziewać.
- W piątek się już zdenerwowała i powiedziała, jeżeli nie wstaniesz, jeżeli nie pojedziesz ze mną na Stare Miasto, to wynosisz się z powrotem do domu. I mnie, takiego flaka, zebrała z tego łóżka i ostatnim autobusem pojechałyśmy na Stare Miasto. Weszłyśmy w pewnym momencie do takiego miejsca, gdzie usiadłam, a ona poszła coś kupić przy barze i słyszę: "cześć, nazywam się Tomasz i może się poznamy, może spędzimy razem wieczór". I to był koniec, moja depresja zginęła - mówiła.
Dorota Naruszewicz - małżeństwo i rozwód, który zmienił wszystko
Gwiazda z ogromnym szacunkiem mówi o swoim małżeństwie, mimo że zakończyło się rozwodem. Podkreśla, że nie był to nagły dramat, lecz długi proces.
- Spędziliśmy ze sobą 27 lat. To jest strasznie dużo. Trudno nauczyć się nowego życia po tak długim związku. Bardzo trudno. I to nawet nie chodzi o to, że jakiś dramat sercowy czy coś. To już było na bardzo takim spokojnym etapie i myśmy się ładnie rozstali. Ale to jest bardzo trudne zacząć żyć samemu, niezależnie od tego, czy ja byłam przyczyną tego rozstania - przyznała. Najboleśniejsza okazała się utrata codziennej bliskości.
- Tracisz cały swój świat. Bo dla mnie małżeństwo to było przez 27 lat życie z kimś. Dzielenie się z nim każdym dniem. Nawet jak się kłócisz, to się kłócisz z kimś. Cały czas z kimś jesteś - tłumaczyła. Moment, w którym została sama, zapamiętała bardzo dokładnie.
- Bardzo przez długi czas wydawało mi się, że w ogóle zaraz to się skończy. Po prostu wyjechałam sobie gdzieś i zaraz wrócę. To jest tak, jakbyś stracił kogoś. Życie ci się zmienia. To jest żałoba, przez którą trzeba przejść. I ten proces jest bardzo trudny - stwierdziła Dorota Naruszewicz.
Dorota Naruszewicz o związkach
Dziś inaczej patrzy na relacje i nie uznaje jednego obowiązującego scenariusza.
- Bardzo sobie cenię to, że miałam długi związek, to jest dla mnie ogromna wartość. I to, że on się skończył, nie powoduje, że coś przegrałam. Ważne, żeby być z kimś szczerze, w miłości, a to, że ona nie trwa do końca życia, to nie przekreśla jakości tej relacji - zapewniała.
Zapytana o obecne uczucia, uśmiecha się, ale stawia granicę. - Nie powiem. To kiedy indziej. Z perspektywy - dodała.
Dorota Naruszewicz - Tinder, adoratorzy i Internet bez cenzury
Epizod z aplikacją randkową był krótki i raczej humorystyczny. - Byłam przez tydzień. Przyjaciółki mnie zapisały na Tindera. Bardziej miały z tego zabawę one niż ja. Nie doszło do żadnej randki - zdradza nasza rozmówczyni.
Internet potrafi jednak zaskoczyć. Czy aktorka dostaje w sieci niechciane zdjęcia od adoratorów? Posłuchaj całej rozmowy w materiale wideo na górze strony.
Zobacz także:
- Natalia Lesz o karierze i traumie w szkole baletowej. "Nie chcę, żeby córka przechodziła przez to, co ja"
- Kasia Moś pierwszy raz o zerwanych zaręczynach. "To jeszcze nigdy nigdzie nie padło"
- Mikołaj jest osobą słabowidzącą, spotkał się z fetyszyzacją. "Niektórych może to kręcić, to śliski temat"
Reporter: Oskar Netkowski