- Dorota Naruszewicz opisuje dramat opieki nad chorą na Alzheimera matką i systemową bezradność
- Aktorka mówi o relacjach z córkami, które dziś nazywa przyjaźnią
- Wspomina przerwę w karierze i konsekwencje wyboru życia rodzinnego
Dorota Naruszewicz o chorobie Alzheimera. Bezradność, na którą nikt nie przygotowuje
Dorota Naruszewicz wraca do momentu, który wywrócił jej życie i postawił w roli, do której nie ma instrukcji. Opieka nad chorą mamą okazała się doświadczeniem granicznym, obnażającym samotność i systemową bezradność.
- To wydarzenie było takie bardzo graniczne dla mnie, ta cała choroba. Weszłam w ten świat i zobaczyłam, jak my, opiekunowie, pozostawieni sami kompletnie sobie, jak tak strasznie trudna choroba jest pozostawiona kompletnie przez państwo, jak jesteśmy bezradni. Masz w rękach w pewnym momencie dorosłe dziecko, nieprzewidywalne, chore. I to się dzieje nagle i ty nie możesz się do tego przygotować. Ja byłam sama i nagle to się stało. I ja się czułam, no tu moje dzieci, a tutaj mam, przepraszam, moją mamę też dziecko. I ja po prostu nie byłam w stanie nic zrobić. Nie miałam wsparcia - wspomina.
- To jest dramatyczna choroba. Początek był bardzo dla mnie taki graniczny. Bezradność. Kompletnie nie wiesz, co masz robić. Zawsze noszę pierścionek. Zawsze ze mną jest z tym pierścionkiem. Zawsze mi towarzyszy, bo to jest jej pierścionek. A tak to święta, rocznice - dodała .
Dorota Naruszewicz - relacja z córkami
W opowieści Doroty macierzyństwo nie jest rolą, lecz procesem. Z biegiem lat relacja z córkami przeszła drogę od hierarchii do partnerstwa, dając jej poczucie bliskości, którego wcześniej nie zakładała.
- Mogę chyba teraz odważnie powiedzieć, że jesteśmy na tyle sobie bliskie, że jesteśmy przyjaciółkami. Kiedyś po prostu chciałam być mamą, bo przyjaciółki miały w swoim gronie rówieśniczym. A teraz zauważam, że jesteśmy przyjaciółkami i to jest, powiem ich językiem, mega. Po prostu to jest dla mnie bardzo cenne. Jesteśmy takim trójkątem, trzy baby - mówiła.
- To są już absolutnie takie na równym poziomie rozmowy młode, dorosłe dziewczyny i bardzo partnerskie rozmowy. Ja się wychowałam w pokoleniu, gdzie raczej dzieci i ryby głosu nie mają. Takie były czasy, więc chciałam, żeby u mnie było inaczej i miałam takie zasady, że właśnie szczerze o wszystkim, bez kłamstwa - dodała.
Dorota Naruszewicz o przerwie zawodowej
Decyzja o odsunięciu kariery na dalszy plan nie była ucieczką, lecz wyborem zgodnym z tym, co w danym momencie było najważniejsze. Dorota mówi o konsekwencjach bez goryczy, ale z pełną świadomością ceny.
- To nie było tak, że się poświęciłam, tylko poszłam za tym, co było mi wtedy naprawdę bardzo bliskie i bez czego nie wyobrażałam sobie, znaczy nie to, że życia, ale to się stało dla mnie priorytetem. Dowiedziałam się, że na tym etapie życia to jest dla mnie najważniejsze, że to jest mój priorytet i stałam się mamą, co mnie pochłonęło bez reszty i to był przepiękny czas - tłumaczyła.
- Im dalej idę w życie, tym coraz bardziej cenię sobie ten czas i cieszę się, że mimo pewnych oczywiście konsekwencji zawodowych, że to pozostanie do końca mojego życia jako wspomnienie wspaniałego okresu z dziećmi. To był cudowny, fajny, rodzinny czas - dodała.
Zobacz także:
- Natalia Lesz o karierze i traumie w szkole baletowej. "Nie chcę, żeby córka przechodziła przez to, co ja"
- Kasia Moś pierwszy raz o zerwanych zaręczynach. "To jeszcze nigdy nigdzie nie padło"
- Mikołaj jest osobą słabowidzącą, spotkał się z fetyszyzacją. "Niektórych może to kręcić, to śliski temat"
Reporter: Oskar Netkowski