- Zima to trudny czas również dla ptaków.
- Jeśli natkniemy się na ptaka, który jest napuszony, wydaje się apatyczny i nie ucieka, gdy się do niego zbliżamy - powinniśmy zareagować.
- Warszawskie ZOO w poście zamieszczonym na Facebooku - krok po kroku - tłumaczy, jak się zachować, gdy napotkamy takiego ptaka.
Dalsza część teksu znajduje się poniżej.
Ptaki zimą - jak mądrze im pomagać?
Pretekstem do poruszenia kwestii ptaków i zimy, była historia łabędzicy, która niedawno trafiła do Ptasiego Azylu przy Warszawskim ZOO. Gdyby nie pomoc ludzi zwierzę mogłoby nie przeżyć. Dlatego też stołeczny ogród zoologiczny zamieścił na Facebooku post, w którym tłumaczy, jak ważne jest zawracanie uwagi, szczególnie w te wyjątkowo mroźne dni, również na ptaki.
Autorzy wpisu przypominają, że łagodne zimy, które mieliśmy w Polsce w ostatnich latach zmieniły zwyczaje ptaków. - Coraz więcej gatunków, które dawniej migrowały na zimę na południe, obecnie zostaje w Polsce. Nie wszystkie są jednak przystosowane do silnych mrozów i długotrwałego braku dostępu do pożywienia, które zimą bywa ukryte pod śniegiem lub lodem - czytamy.
Ptaki, które mają trudności ze zdobyciem pożywienia szybko przestają dojadać, tracą masę i coraz trudniej jest im utrzymać prawidłową temperaturę ciała. - Siedzą nieruchomo, są napuszone, przysypiają, ograniczają ruch do minimum. Taki stan może sprawiać wrażenie "odpoczynku", ale w rzeczywistości oznacza, że zapasy energii się kończą. Gdy organizm nie ma już z czego czerpać, dochodzi do wychłodzenia, a to stan bezpośrednio zagrażający życiu - tłumaczy warszawskie zoo.
Kiedy ptak potrzebuje naszej pomocy?
Jeśli natkniemy się na ptaka, który jest napuszony, wydaje się apatyczny i nie ucieka, gdy się do niego zbliżamy - powinniśmy zareagować. - W pierwszej kolejności warto ostrożnie sprawdzić, czy nie ma widocznych ran lub nienaturalnie zwisających skrzydeł. Takiego ptaka należy umieścić w kartonie lub pojemniku z otworami wentylacyjnymi, na nieśliskim podłożu, i przenieść w miejsce o temperaturze pokojowej - czytamy.
Takiego ptaka należy ogrzać, jednak trzeba to robić bardzo powoli i stopniowo. Gwałtowny lub zbyt szybki wzrost temperatury powoduje szybkie rozszerzanie naczyń krwionośnych, a to w przypadku niewidocznych gołym okiem urazów wewnętrznych może być bardzo niebezpieczne. - W czasie, gdy ptak stopniowo się ogrzewa, należy jak najszybciej zorganizować transport do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt lub do lekarza weterynarii, który ma doświadczenie w leczeniu ptaków - podkreślono.
Autorzy postu zaznaczają, że nie powinniśmy karmić wychłodzonego ptaka. - Aby organizm mógł strawić i przyswoić pokarm, musi mieć prawidłową temperaturę ciała. W stanie wychłodzenia enzymy trawienne nie działają prawidłowo, a karmienie staje się dla organizmu ogromnym obciążeniem i może doprowadzić do śmierci. Pokarm i wodę można jedynie zaoferować ptakowi, który już się częściowo ogrzał i sam wykazuje chęć jedzenia. Karmienie ręczne powinno być pozostawione pracownikom ośrodków rehabilitacji - podano.
Ptak przymarznięty do lodu - jak mu pomóc?
Jeśli natkniemy się na takiego ptaka pod żadnym pozorem nie wolno nam wchodzić na lód. - W takiej sytuacji należy zawiadomić gminę, która ma obowiązek zapewnić pomoc zwierzętom na swoim terenie. Gmina może zaangażować odpowiednie służby, na przykład straż pożarną, która w bezpieczny sposób wejdzie na lód, wykłuje ptaka razem z bryłą lodu, do której przymarzł, i przetransportuje go do odpowiedniego ośrodka - wyjaśnili autorzy wpisu.
Warszawskie ZOO dodaje, że pod żadnym pozorem nie wolno nam też próbować odrywać ptaka od lodu. W ten sposób zamiast pomóc zwierzęciu możemy mu jeszcze bardziej zaszkodzić. - Ptaka wykutego wraz z lodem należy umieścić w kartonie w temperaturze pokojowej i pozwolić, aby lód stopniowo sam odmarzł. Nie wolno polewać zwierzęcia ciepłą wodą ani umieszczać go w gorącej łazience, ponieważ tkanki uszkodzone odmrożeniem po gwałtownym ogrzaniu często nie dają się już uratować - podało stołeczne ZOO.
Autorzy wpisu zaznaczyli, że udzielanie pomocy dzikim zwierzętom, szczególnie w tak trudnych warunkach jest bardzo skomplikowane. - Dlatego najlepiej ograniczyć swoje działania do zabezpieczenia zwierzęcia i jak najszybszego przekazania go w ręce specjalistów, którzy wiedzą, co, kiedy i jak zrobić. Dbajmy o siebie i zwracajmy uwagę na naszych skrzydlatych podopiecznych w czasie tej zimy - podsumowało ZOO.
Zobacz także:
- Kruk Odyn zamieszkał z ludźmi. "Są momenty, gdy razem gotujemy, śmiejemy się"
- Sierść kotów zaskoczyła badaczy. "Wyniki wskazywały, że żywią się głównie roślinami"
- Tak wygląda karetka pogotowia dla zwierząt. "Jesteśmy gotowi udzielać pomocy"
Autor: KO
Źródło: Warszawskie ZOO
Źródło zdjęcia głównego: Laura Mullen 500px/Getty Images