Emu uciekł z hodowli przez huk fajerwerków. "Ptak był wyraźnie spłoszony"

Emu uciekł z hodowli przez huk fajerwerków. "Ptak był wyraźnie spłoszony"
Emu uciekł z hodowli przez huk fajerwerków. "Ptak był wyraźnie spłoszony"
Źródło: Nadleśnictwo Garwolin/Facebook, Getty Images/Ilona Nagy
Do leśników z Nadleśnictwa Garwolin dotarło nietypowe zgłoszenie. Jeden ze spacerujących w pobliżu Huty Garwolińskiej mężczyzn natknął się na dużego, wyraźnie przestraszonego ptaka, przypominającego strusia. Jak się później okazało, był to emu, który uciekł z jednej z hodowli, spłoszony hukiem fajerwerków.
Artykuł w skrócie:
  • Przerażony hukiem fajerwerków emu uciekł z hodowli i błąkał się po lesie w okolicach Huty Garwolińskiej.
  • Dzięki czujności jednego ze spacerowiczów i pracy leśników ptak został odnaleziony i wrócił do właściciela.
  • Leśnicy apelują o zrezygnowanie z puszczania z fajerwerków, podkreślając, jak destrukcyjny wpływ mają one na zwierzęta.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:

Klatka kluczowa-136753
Czy zwierzęta cieszą się ze śniegu?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nietypowe spotkanie w pobliżu Huty Garwolińskiej

Do zdarzenia doszło w niedzielę na terenie województwa mazowieckiego. Spacerowicz zauważył zwierzę błąkające się w pobliżu ścieżki przyrodniczej w Hucie Garwolińskiej i poinformował o tym leśników. Choć udało mu się uwiecznić ptaka na nagraniu, próba zbliżenia się do zwierzęcia zakończyła się niepowodzeniem.

"Udało mu się nawet nagrać zwierzę, jednak ptak był wyraźnie spłoszony i nie pozwolił się do siebie zbliżyć. Pomimo podjętych prób, wczoraj nie udało się go odnaleźć. Noc przyszła z mrozem i śniegiem" - zrelacjonowali leśnicy w opublikowanym na Facebooku wpisie.

Leśnicy zaapelowali o zachowanie odpowiedzialności

Jak ustalono, zwierzę nie było jednak strusiem, lecz samcem emu o imieniu Fabiś. Ptak uciekł dzień wcześniej z pobliskiej hodowli, gdy wystraszył go huk fajerwerków. W panice oddalił się ponad trzy kilometry w głąb lasu, trafiając w środowisko całkowicie dla niego obce i potencjalnie niebezpieczne. Emu udało się odnaleźć dzięki determinacji leśników z Leśnictwa Huta, którzy podążali za śladami pozostawionymi przez zwierzę na świeżym śniegu. Na szczęście, Fabiś został bezpiecznie odprowadzony do swojego właściciela. Choć ta historia doczekała się dobrego zakończenia, leśnicy podkreślają, że często bywa odwrotnie. W zamieszczonym na portalu społecznościowym wpisie zaapelowali o zachowanie rozwagi i przypomnieli, jak poważnym stresem dla zwierząt są fajerwerki.

"Ta historia zakończyła się szczęśliwie - ale tylko dlatego, że ktoś był uważny, a pomoc przyszła na czas. Wielu zwierząt nie udaje się odnaleźć. Wiele nie wraca. To kolejny, bardzo wyraźny dowód na to, jak ogromnym stresem są fajerwerki dla zwierząt - zarówno dzikich, jak i tych pozostających pod opieką człowieka" - podsumowano w facebookowym wpisie.

Zobacz także: