Anoreksja u dzieci. Do szpitali trafiają już 11-latki. "Są stale pilnowane, są pod obstrzałem kamer"

BWAL0141
Moje dziecko się głodzi - co robić?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Coraz więcej dzieci trafia do lekarzy pediatrów z powodu anoreksji. Lekarze apelują, że w gabinetach pojawiają się nawet 11-latki w trudnym stanie. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że ta choroba może być śmiertelna w skutkach, a dzieci mają coraz to nowsze sposoby, by nie jeść. O narastającym problemie opowiedziały nam Aneta Górska-Kot, pediatra, Bogna Kuk – chorowała na anoreksję, Małgorzata Kuk – mama Bogny.

Coraz młodsze dzieci chorują na anoreksję

Jeszcze kilkanaście lat temu anoreksja u dzieci była rzadkością. Dziś, jak alarmują lekarze, problem dotyka coraz młodszych pacjentów, a wyraźny wzrost zachorowań odnotowano w czasie pandemii. Pediatrzy przyznają, że na oddziały trafiają dzieci w bardzo poważnym stanie, wymagające stałej kontroli.

- Właściwie te dzieci na oddziale są stale pilnowane. One są ciągle pod obstrzałem kamer. I to do tego stopnia, że jeśli na przykład na dyżurze są ratownicy, czyli panowie, to mówią, Pani doktor, jej już nie ma 5 minut, siedzi w łazience, niech Pani tam idzie, puka i ją wyciąga. Wszyscy są na to uwrażliwieni. Tak, bo też są uwrażliwieni na to, żeby te dziewczynki nie wychodziły poza oddział. Raz to wymioty, dwa to one chodzą schody, góra-dół, góra-dół. Żeby zbijać kalorie cały czas. Tak, natomiast nawet jeśli tego nie robią, to leżą w łóżku i napinają mięśnie, jeśli każemy im leżeć i nie chodzić – powiedziała pediatra.

Aneta Górska-Kot wyjaśniła również, że dzieci z anoreksją zazwyczaj mają perfekcyjne wyniki badań krwi. Lekarze pediatrzy zlecają jednak dodatkowe badania, w tym tomografię głowy, ponieważ anoreksja może prowadzić do zaników podkorowych i nieodwracalnych zmian w mózgu. Podczas tej choroby dochodzi również do spowolnienia akcji serca, pracuje ono dużo słabiej, a w efekcie może po prostu dojść do jego zatrzymania. Dochodzi również do tworzenia się płynu w worku osierdziowym, co także może być śmiertelne w skutkach.

- Przychodzą do nas dziewczynki, mamy cały pakiet badań, które im wykonujemy. I tu, o dziwo, poza odchyleniami typu niskie FT3, czyli hormon tarczycy, wysoki kortyzol, wysoki cholesterol, mają badania jak łza. Myśmy się nawet zastanawiali, że dzieci, które są zdecydowanie mniej chory, mają te badania rozjechane. Tam jest wszystko super. Rezonans, gdzie szukamy guza, to najczęściej my znajdujemy następstwa anoreksji, a nie przyczynę. Czyli na przykład zaniki podkorowe, gdzie tam już ten mózg z niedożywienia, niestety już te dziewczynki mają szansę nie skończyć różnych szkół i znam zresztą kilka takich przypadków. No i teraz oceniamy BMI. Najczęściej to BMI jest 12-13, ale bywało 11 – dodała.

Jak wygląda leczenie anoreksji u dzieci? Proces leczenia zaczyna się od rozmowy i próby odbudowania podstawowych nawyków żywieniowych. Lekarze i personel medyczny starają się zachęcić dziecko do jedzenia, proponując różne posiłki i dając możliwość wyboru. Najważniejsze jest, by w ogóle zaczęło jeść. Podczas posiłków zawsze obecny jest rodzic, ponieważ szpital nie jest w stanie zapewnić stałego nadzoru nad każdym pacjentem. To konieczne, by zapobiec próbom wywoływania wymiotów, chowania jedzenia czy uciekania do łazienki.

- Pacjenci ważeni są znienacka w bieliźnie, bo jak się przygotują, to tam w tych majtkach mogą być różne rzeczy, które będą dokładały wagę. Jeżeli nic nie idzie do przodu, kolejnym etapem jest sonda. To jest założona rurka do nosa i w 99% kończy się to jej założeniem. Mówiąc brzydko, my je tuczymy, żeby osiągnęły to BMI w okolicach 15, bo wtedy ten mózg jest na tyle odżywiony, że ma szansę przyjąć jakąkolwiek psychoterapię- powiedziała lekarka.

Zachorowała na anoreksję w wieku 13 lat

Bogna Kuk zachorowała na anoreksję, gdy miała 13 lat. Wszystko zaczęło się od obniżonego poczucia własnej wartości, niepewności,

- Miałam bardzo obniżony nastrój i właśnie do anoreksji popchnęło mnie to, że powiedziałam, że muszę im wszystkim pokazać, że jestem lepsza. Chciałam udowodnić coś sobie, ale wydawało mi się, że cały świat na mnie patrzy krytycznie i chciałam pokazać moim rówieśnikom w szkole, na co mnie stać tak jakby. No i wtedy zaczęłam przygodę z odchudzaniem- przyznaje.

Proces ten postępował stopniowo. Bogna stopniowo obcinała kalorie, a następnie eliminowała różne produkty, zaczynając od słodyczy i tłuszczów. - Potem poszedł też nabiał i węglowodany, zostały same owoce i warzywa – powiedziała.

Gdy mama zorientowała się, że córka ma problem, natychmiast podjęła działania.

- Diagnoza od psychiatry była dosyć szybka, bo Bogna tak standardowo spełniała warunki, żeby tę diagnozę pozytywną otrzymać. U mnie to uruchomiło lęki i wielką determinację do działania. W związku z tym można powiedzieć, obie byłyśmy bardzo silnie, dążyłyśmy do naszego celu, który był zupełnie sprzeczny. Ja starałam się swoim działaniem zburzyć to, co było dla niej najważniejsze. Wiedziałam, że jest źle i że bardzo szybko to postępuję – powiedziała mama.

Wyjście z choroby. Jak wyglądał proces zdrowienia?

Droga do wyjścia z anoreksji rzadko bywa prosta. Choć osoby chore często mają świadomość problemu i chcą z nim walczyć, brakuje im siły, a sama choroba bywa silniejsza. Zdarza się, że prowadzi to do dramatycznych konsekwencji. Jak więc wyglądał proces zdrowienia Bogny i co sprawiło, że dziś potrafi o tym mówić z uśmiechem?

- Na początku wcale nie chciałam wyjść i rodzice zawieźli mnie do ośrodka, kiedy już nie było za bardzo innego wyjścia, bo miałam skierowania do szpitali psychiatrycznych. Nie chciałam tam być i nie miałam motywacji, ale bardzo szybko, ze względu na atmosferę, ze względu na wsparcie i na fajną grupę, która była zmotywowana do leczenia, udało mi się właśnie zmienić te tory i iść w kierunku zdrowia. Mimo że to jest długa i trudna walka, no to wtedy właśnie w ośrodku podałam tę decyzję, że chcę próbować – powiedziała córka.

Czy po latach walki Bogna potrafi już siebie polubić, a może nawet pokochać? I czy czuje, że jest dziś w bezpiecznym, stabilnym miejscu? Jak sama przyznaje, droga do akceptacji wciąż trwa.

- Jestem sobie bardzo wdzięczna, co nie oznacza, że mam wysoką czy w pełni adekwatną samoocenę. Ta niska samoocena nadal jest obecna. Cały czas pracuję na terapii, żeby siebie polubić i zaakceptować. To proces – niestety – mówi szczerze.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości