Gwiazdy

Beata Sadowska uczy, jak cieszyć się życiem. "My tak często żyjemy planami, albo rozdrapujemy przeszłość"

Gwiazdy

Aktualizacja:

Beata Sadowska zachwyca się życiem i celebruje każdą chwilę. Dziennikarka cieszy się nawet z najdrobniejszych przyjemności, które spotykają ją każdego dnia. Wiemy, jak celebruje swoją codzienność.

Beata Sadowska o celebrowaniu życia

W rozmowie z dziendobry.tvn.pl Beata Sadowska opowiedziała o tym, jak cieszy się każdym dniem. Zdradziła także swoje sposoby na to, jak pozytywnie nastawiać się od samego wstania z łóżka.

- To jest mój drugi zawód, moja druga fucha to jest celebrowanie życia. To są drobiazgi. To jest to, że jak świeci słońce, potrafię się zatrzymać na środku ulicy, w środku parku czy lasu, wystawić twarz do słońca i chwilę postać i się pocieszyć tym ciepłem, które tutaj wszystko ogrzewa. To jest to, że rano wstanę pół godziny przed całym światem, czyli przed moim psem, mężem, dzieciakami i zrobię sobie moją ukochaną kawę latte na mleku owsianym albo ryżowym, dodam do tego miód, cynamon, kardamon, goździki, kurkumę i wypiję tę kawę w spokoju - zdradziła Sadowska.

Dziennikarka poleca także świadomie oddychać, rozmawiać z najbliższymi, czy wyjść na zwykły spacer. Sadowska podkreśla, że nie są to spektakularne rzeczy.

- My tak często żyjemy planami, albo rozdrapujemy przeszłość: "gdybym inaczej to zrobiła albo powiedziała, to on by ode mnie nie odszedł", a to życie jest tylko tu i teraz. Tak łatwo je przegapić, ono tak szybko ucieka. Myślę, że taka uważność i radość z tych drobiazgów jest niezmiernie ważna - podsumowała.

Pandemia pokazała, że niewiele potrzebujemy do szczęścia

Ludzie w trakcie pandemii zrozumieli, że tak naprawdę do szczęścia niewiele potrzeba. Potwierdza to także Beata Sadowska w rozmowie z dziendobry.tvn.pl.

- Pandemia nam pokazała, że my tak niewiele potrzebujemy do tego, żeby być szczęśliwymi, że potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, bliskiej osoby, która nas przytuli albo przynajmniej zapyta, jak się masz i wysłucha odpowiedzi. Tego, żebyśmy mieli co zjeść i żebyśmy mieli zdrowie - tłumaczy Sadowska.

Dziennikarka zaczęła się zachwycać życiem nieco wcześniej. Już jako nastolatka, kiedy podróżowała z przyjaciółmi, dostrzegła, że można cieszyć się z naprawdę niewielkich, a czasami nawet z oczywistych rzeczy.

- To się pierwszy raz pojawiło podczas podróży. Ja bardzo szybko zaczęłam sama wyjeżdżać. Jak miałam 16 lat, to pojechałam z przyjaciółką i miałyśmy takie swoje małe zachwyty. Jak się gdzieś zatrzymałyśmy, mówiłyśmy "Boże, jak tu pięknie, posiedźmy jeszcze". I ja to mam do dzisiaj - zapewnia Sadowska.

Zobacz także:

Autor: Daria Pacańska

Pozostałe wiadomości