Wychowali się w pracy rodziców. "To płynie w naszej krwi"

Karol Rzeszutko, Krzysztof i Michał Miś
Rodzinna tradycja, sposób na życie
Źródło: Dzień Dobry TVN
Kto z nas od czasu do czasu nie przebywał w pracy u swoich rodziców? Tam podglądaliśmy tajniki różnych profesji i zbieraliśmy pierwsze doświadczenia. Często przekłada się to na zajęcie, jakie wykonujemy w dorosłym życiu. O zawodach, które stały się rodzinną tradycją i są przekazywane z pokolenia na pokolenie, opowiadali w Dzień Dobry TVN krawiec Karol Rzeszutko oraz cukiernicy, bracia Krzysztof i Michał Miś.

Rodzinna tradycja krawiecka

Karol Rzeszutko jest prawnukiem Antoniego Krupy, który w 1926 r. po szkole krawieckiej postanowił razem żoną Marią otworzyć pracownię krawiecką. Dziadek naszego gościa urodził się "pod maszyną" i tak wszedł w ten fach. Do końca życia robił to, co kochał – był najstarszym krawcem w Polsce, prowadził pracownię przez kilkadziesiąt lat.

- Kontynuatorką była moja mama. W pracowni przebywałem, jak byłem mały, wtedy, gdy nie było ze mną co zrobić między szkołą a domem. Guziki, nitki, materiały, porządkowanie szpilek - to były moje zabawy z rzemiosłem w najmłodszych latach - wspomina Karol Rzeszutko w Dzień Dobry TVN.

Nie wiązał swojego życia z krawiectwem, chciał bowiem próbować innych rzeczy. Zamierzał działać w marketingu, ale nudziła go praca za komputerem. Rzucił ówczesne zajęcie i wrócił do rodzinnej pracowni. Wtedy dziadek pokazał mu podstawowe umiejętności. W 2015 r. obronił tytuł mistrzowski na ocenę celującą.

- Miałem obok siebie dziadka i mamę, którzy podpowiadali mi, prowadzili mnie przez cały proces wejścia w sztukę tworzenia odzieży na miarę - podkreśla. Aktualnie odpowiada za krojownię. - Krawiectwo mamy w swoich tkankach, to płynie w naszej krwi - twierdzi Karol Rzeszutko.

Cukiernik - zawód od pokoleń

Rodzinna tradycja połączyła braci Krzysztofa i Michała Misiów, którzy zostali cukiernikami. Ich pradziadek Franciszek był kucharzem w jednej z najlepszych łódzkich restauracji, Tivola, a dziadek Józef - szefem kuchni w Grand Hotelu. Jego syn uczył się na cukiernika i wspólnie z ich ojcem w 1989 r. otworzył swoją pierwszą cukiernię w Łodzi. Data nie była przypadkowa.

- 1 lutego, w tłusty czwartek - zaznacza Michał Miś. Jego brat nie ukrywa, że rodzina miała duży wpływ na wybór zawodu.

- Codziennie mówiło się o cukierni, cały czas się przebywało. Tata mnie zabierał, pomagaliśmy, pączki zawijaliśmy, bo to jest najprostsze dla małych chłopców. Od tego się właśnie zaczęło i trwa do dzisiaj. Może i były bunty, poszedłem na studia, ale zawsze ta cukiernia była. Wróciliśmy i razem prowadzimy ten interes - opowiada Krzysztof Miś.

- Można powiedzieć, że słodka kariera. Jest to ciężki zawód, ale daje nam dużo przyjemności - podsumowuje Michał Miś.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki dostępne są na platformie Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także: