Styl życia

Sceny erotyczne to trauma dla aktorek. Co dzieje się na planach filmowych?

Styl życia

Autor:
Milena
Jaworska
lekcej/Getty ImagesDłoń na tle nagiego ciała

W świecie kina kontrowersje są praktycznie chlebem powszednim. Kreując różne niekonwencjonalne sceny, reżyserzy niejednokrotnie narażają się na lincz w internecie. Teraz coraz częściej wychodzi na jaw, jacy potrafią być w pracy, szczególnie gdy stoją przed wyzwaniem wyreżyserowania wiarygodnych scen erotycznych. Poznajcie traumatyczne wspomnienia światowych sław!

Emilia Clarke w "Grze o tron"

Amerykański serial fantasy stworzony przez Davida Benioffa i D.B. Weissa to jedna z najbardziej popularnych produkcji ostatnich lat. Zachwyca nie tylko dlatego, że stanowi ekranizację bestsellerowego cyklu „Pieśni lodu i ognia” autorstwa George’a R. R. Martina, ale przede wszystkim ze względu na realizację: szczegółową charakteryzację bohaterów, niepowtarzalną muzykę oraz liczne zwroty akcji.

Praca na planie filmu nie wyglądała jednak tak słodko, jak mogłoby się wydawać. Jak przyznała w kilku wywiadach Emilia Clarke, wyjątkowo krępowało ją nagrywanie scen erotycznych. W czasie pracy nad "Grą o tron", aktorka była świeżo po szkole dramatycznej i nie spodziewała się takich wyzwań. Stymulowanie stosunku seksualnego z Jasonem Momoa, który wcielał się postać męża Daenerys wzbudzało w niej strach, a także przyprawiało o silne uczucie dyskomfortu. Aktorka zdecydowała wówczas, że w kolejnych sezonach weźmie udział jedynie w scenach erotycznych, które są niezbędne dla utrzymania wiarygodności fabuły. Reżyser produkcji przystał na warunki Clarke.

Léa Seydoux i Adèle Exarchopoulos z "Życia Adeli"

Film, który cieszył się wielkim uznaniem, szczególnie w Cannes, dla odtwórczyń głównych ról był prawdziwą udręką. W wywiadzie dla „The Daily Beast” stwierdziły, że francusko-tunezyjski reżyser Abdellatif Kechiche na planie pozwalał sobie na skrajne emocje i wpadał w taki gniew, że niszczył sprzęt filmowy, natomiast jeśli chodzi o sceny erotyczne, to kazał im powtarzać je po wielokroć, wciąż zmieniając swoje wymagania, które nieprzerwanie rosły. Warto zaznaczyć, że akty seksualne pokazane w filmie nie były udawane, a rzeczywiste. Obie kobiety zgodziły się w ocenie pracy na planie, określając ją mianem horroru, za który reżyser powinien zostać ukarany w świetle prawa.

Ruth Wilson z "The Affair"

Gdy świat obiegła informacja o tym, że Ruth Wilson odeszła z popularnego serialu „The Affair”, fani byli wstrząśnięci. Tym bardziej, że decyzja ta zapadła tuż przed nagraniami finałowego, 4 sezonu produkcji. Aktorka nie wyjawiła przyczyny, zasłaniając się klauzulami poufności, zawartymi w umowie, jednak prawda i tak wyszła na jaw za sprawą raportu zza kulis serialu udostępnionego przez „The Hollywood Reporter”. Świadkowie twierdzą, że kobieta już długo rozważała odejście z serialu z uwagi na charakter scen erotycznych oraz ich ilość, bo choć jej kontrakt zezwalał na udział w tych scenach, tak twórczyni serialu Sara Treem wymagała od niej nagości w trakcie nagrywania innych fragmentów fabuły, by pobudzać publiczność. Wilson nie zgadzała się na nadmierne eksponowanie nagiego ciała oraz podważała to, dlaczego ona jako kobieta musi pokazać więcej niż męska część ekipy.

Keira Knightley w "Pokucie"

Miłosna historia przedstawiona w „Pokucie” porusza widzów na całym świecie. Niestety, jak się okazuje, swojej kultowej roli nie wspomina z zadowoleniem Keira Knightley wcielająca się w postać Ceceli. Jak wielokrotnie przyznała, wyjątkowo niesmaczne były dla niej sceny erotyczne, które wspomina z dreszczem strachu na plecach. Szczególnie obrzydliwe były według niej komentarze wykrzykiwane przez reżysera produkcji, który bezpośrednio wymagał, co aktorka ma robić w trakcie sceny erotycznej z Jamesem McAvoy’em. Aktorka zadeklarowała, że nigdy nie zagra stosunku seksualnego reżyserowanego przez mężczyznę. Informacje i zastrzeżenia z tym związane zawarte są również w kontrakcie aktorki.

Dlaczego lubimy oglądać nagość na ekranie?

Istnieje duża liczba osób, które właśnie z uwagi na erotyzm wybiorą dany film i pójdą na niego do kina. Tendencję do ubóstwiania seksualnej sfery życia człowieka zauważyć można również na płaszczyźnie literatury, ponieważ romanse oraz wszelkie erotyki są chętnie wydawane, a przede wszystkim stają się bestsellerami, ponieważ mnóstwo Polaków je kupuje i czyta. Dlaczego więc lubimy czytać o seksie i go oglądać?

- Każdy widz podejdzie do tego inaczej. Jeden będzie czerpał artystyczne zaspokojenie widząc kreatywne, świetnie wybrzmiewające i podparte fabularnie pieszczoty, co nietrudno odczuć podczas seansu pierwszego pełnometrażowego filmu Mateusza Rakowicza – „Najmro”. Inni natomiast satysfakcję czerpią, widząc na ekranie to, czego w życiu im brakuje. Takie tendencje są bardzo częste i dotyczą nas wszystkich – zauważa Dominik Tracz, recenzent filmowy. - Przecież dlaczego „Przyjaciele” cieszą się tak wielką sławą? Przedstawiają paczkę przyjaciół, zżytych ze sobą, wspierających w każdym etapie życie. A kto nie chciałby żyć w podobnej, choć nieco przerysowanej, relacji? Podobnie jest z erotyką. Widząc ekranowe związki tworzymy sobie mylne wyobrażenie o naszej przyszłości, albo staramy się uciec myślami do świata, w którym będziemy bardziej szczęśliwi i równocześnie bardziej spełnieni seksualnie.

Czy sceny erotyczne faktycznie są potrzebne?

Wielu krytyków i recenzentów filmowych rozważa, czy sceny erotyczne w produkcjach kinowych faktycznie pobudzają, czy częściej zawstydzają, jednak sąd w tej sprawie wciąż nie zapadł. Trudno jednoznacznie rozwikłać tę sprawę, biorąc pod uwagę fakt, że każdy widz ocenia dzieło subiektywnie, a nie od dziś wiadomo, że ile ludzi, tyle opinii.

- Sceny erotyczne niestety w oczach większości odbiorców nie mają żadnego znaczenia, poza pustym wywołaniem w widzu podniecenia seksualnego, co jest oczywiście założeniem całkowicie błędnym – tłumaczy Dominik Tracz. - Prawdą jest, że przez lata reżyserzy traktowali erotyzm nie jako pornograficzne ujęcie miłości, a głębokie uczucie łączące bohaterów, aspirujące wręcz do strefy artystycznej. Tak było między innymi w „Titanicu” czy „Tamtych dniach, tamtych nocach”. Seks był wówczas sceną potrzebną, wynikającą z ukierunkowań bohaterów i ich fizycznych potrzeb - dodaje.

Zobacz także:

Autor:Milena Jaworska

Źródło zdjęcia głównego: lekcej/Getty Images

Pozostałe wiadomości