Rodzice porzucili go w szpitalu przez chorobę. Wiele lat później znów się do nich odezwał. "To bolało"

Projekt bez nazwy (85)
Ta choroba to nie wyrok
Źródło: Dzień Dobry TVN
Jono Lancaster urodził się z chorobą, która zniekształciła jego twarz. Matka i ojciec porzucili go w szpitalu w 36. godzinie życia. Po wielu latach Jono znów spróbował nawiązać kontakt z biologicznymi rodzicami. Jak zareagowali tym razem?

Porzucono go przez chorobę

Jono Lancaster urodził się z chorobą genetyczną zwaną zespołem Treachera Collinsa, który charakteryzuje się m.in. niedorozwojem kości szczęki, kości policzkowych. Matka i ojciec nie chcieli podjąć się opieki nad chorym dzieckiem i porzucili je w 36. godzinie jego życia.

Malec trafił do opieki społecznej, ale znalazł się ktoś, kto chciał mu dać dom. Była to samotna kobieta, która zapewniła mu szczęśliwe dzieciństwo. - Zawsze mi mówiła, że nie mogła powstrzymać się od uśmiechu, kiedy pierwszy raz mnie zobaczyła i poczuła natychmiastową więź, kiedy mnie przytuliła - powiedział Jono Lancaster w rozmowie z Mail Online.

Ponowny kontakt z biologicznymi rodzicami

Gdy Jono był już dorosły, postanowił odnaleźć biologicznych rodziców. Liczył, że może po tak długim czasie są ciekawi, co słychać u ich syna. Lancaster skontaktował się z agencją adopcyjną i poprosił o adres, na który wysłał list z prośbą o spotkanie. Niestety, rodzice odrzucili go po raz drugi.

- To bolało, ale byłem dumny, że spróbowałem i z tym wsparciem, które miałem wokół siebie i z moim nastawieniem kontynuowałem życie pełne miłości i wdzięczności za życie, które mi dali - podsumował.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także: