Wraca temat implozji Titana. Popełniono błąd? "Nikt nie chciał się przyznać, że nie mieli środków"

Wraca sprawa Titana. Popełniono błąd? James Cameron krytykuje śledczych
Na czym polega fenomen filmu Titanic?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Madelgarius/commons.wikimedia.org
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W czerwcu ubiegłego roku cały świat z zapartym tchem śledził losy pięcioosobowej grupy, która weszła na pokład Titana. Członkowie wyprawy popłynęli w głąb Atlantyku, by zobaczyć wrak słynnego Titanica. Już po dwóch godzinach od zanurzenia utracono kontakt z łodzią. Kilka dni później okazało się, że cała załoga zmarła na skutek implozji. Znany reżyser i naukowiec James Cameron po roku wrócił do tej sprawy i nie przebierając w słowach, skrytykował śledztwo amerykańskiej straży przybrzeżnej.

Katastrofa Titana

18 czerwca łódź firmy OceanGate z pięcioma osobami na pokładzie wyruszyła w głąb Oceanu Atlantyckiego. Załoga chciała zobaczyć wrak Titanica, który znajduje się 600 km od wybrzeża Kanady. Po około dwóch godzinach od zanurzenia utracono kontakt z załogą. Niedługo później amerykańska marynarka wojenna zarejestrowała sygnał wybuchu. 22 czerwca przekazano w mediach, że wszyscy uczestnicy podwodnej wyprawy nie żyją.

Przypomnijmy, że Titanem płynęli: dyrektor generalny OceanGate Stockton Rush, podróżnik-miliarder Hamish Harding, pakistański biznesmen Shahzada Dawood i jego nastoletni syn Suleman oraz legendarny ekspert Titanica i dobry przyjaciel Camerona - Paul-Henri Nargeolet.

Na pokładzie łodzi podwodnej doszło do implozji. Rozszczelnione ściany pod wpływem ciśnienia z zewnątrz zapadły się do wewnątrz.

James Cameron komentuje śledztwo ws. Titana

James Cameron w wywiadzie dla "60 Minutes Australia" ujawnił, że śledczy z amerykańskiej straży przybrzeżnej wciąż nie wezwali go w charakterze biegłego, mimo że prawie rok temu zgłosił się na ochotnika. - Myślę, że chcą robić wszystko po swojemu. Szczerze mówiąc, myślę, że wyszli na głupków i nie chcą opinii z zewnątrz. To tylko moja interpretacja. Powinni mnie zaprosić, ale tego nie robią. Po co słuchać naukowca? - zapytał retorycznie Cameron.

Kiedy rozgrywał się dramat związany z utraceniem łączności z Titanem, US Navy prowadziła analizę danych akustycznych i wykryła anomalię zgodną z implozją lub eksplozją w sąsiedztwie obszaru, gdzie znajdowała się łódź Titan. Informacja ta została przekazana dowódcy, by rozpocząć akcję ratunkową. Jednak odnotowany sygnał nie był wówczas definitywnym dowodem na katastrofę pod wodą.

James Cameron w rozmowie z "60 minutes Australia" powiedział, że gdy dowiedział się o implozji Titana, sporządził notatkę. - "Implozja potwierdzona o 9:25". Dosłownie to napisałem w notesie w chwili, gdy dowiedziałem się od bardzo wiarygodnego źródła, że ​​usłyszeli jakieś zdarzenie i powiązali je ze sprawą okrętu podwodnego - powiedział twórca filmu "Titanic".

Reżyser kpi z międzynarodowych poszukiwań łodzi, które trwały kilka dni. - Nikt nie chciał się przyznać, że nie mieli środków, żeby zejść pod wodę i to sprawdzić. Wszyscy wiedzieliśmy, że nie żyją. W poniedziałkowy wieczór wznieśliśmy już toast za naszych poległych towarzyszy - przekazał reżyser.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. Zobacz także:

Źródło: 60 Minutes Australia
Autorka/Autor: Justyna Piąsta