Jedna chwila zmieniła wszystko. Pilot rajdowy walczy o powrót do samodzielności

Jedna chwila zmieniła wszystko. Pilot rajdowy walczy o powrót do samodzielności
Jedna chwila zmieniła wszystko. Pilot rajdowy walczy o powrót do samodzielności
Źródło: siepomaga.pl
W październiku ubiegłego roku życie Macieja Krzysika zmieniło się nieodwracalnie. Podczas Rajdu Nyskiego doszło do wypadku. Samochód, który pilotował, stanął w płomieniach, a jemu cudem udało się wydostać z płonącego auta. Dziś pilot rajdowy walczy o powrót do samodzielności. Zobacz, jak można mu pomóc.

Ty też możesz pomóc Maciejowi Krzysikowi w powrocie do zdrowia. Szczegóły zbiórki dostępne są TUTAJ.

Dramat podczas Rajdu Nyskiego

Rajd Nyski miał być kolejnym startem w sportowej karierze pilota rajdowego Macieja Krzysika. 12 października 2025 roku na jednym z odcinków doszło do tragicznego wypadku. Maciej cudem przeżył, jednak Artur Sękowski zginął na miejscu.

- W niedzielę nie pojechaliśmy na rajd, bo rano transmitował go ktoś na Facebooku. Byłam na górze i tylko usłyszałam informację od męża, że jest wypadek - wspominała z łzami w oczach mama Macieja Ewa Krzysik.

- Pamiętam cały przebieg rajdu. Mieliśmy kilka takich, może nie podbramkowych, ale takich sytuacji, że tu nas obróciło, tu trochę rów zahaczyliśmy w sobotę, [...] nagle auto postawiło bokiem. Uderzenia w drzewo nie pamiętam, prawdopodobnie straciłem przytomność. Obudziłem się, gdy samochód leżał na boku, było tyle ognia, że nie widziałem Artura. Jakaś taka energia, wola życia, opatrzność boska spowodowała to, że wyszedłem przez jego boczne drzwi, natomiast on już był nieprzytomny. Jak podbiegli kibice, to krzyczałem do nich, by ratowali Artura ze środka - opowiadał pilot rajdowy.

Maciej Krzysik walczy o powrót do samodzielności

Po wypadku Maciej Krzysik był w śpiączce farmakologicznej.

- Wymagał wentylacji respiratorem, był w stanie bezpośredniego zagrożenia życia - tłumaczył w Dzień Dobry TVN anestezjolog lek. Przemysław Strzelec. - Tutaj problemem nie była kwestia rozległości oparzeń, co głębokości i lokalizacji. Dla nas chirurgów pierwszym wyzwaniem było oparzenie rąk, które niestety w pierwszych dniach się pogorszyło - zaznaczył chirurg lek. Mikołaj Rybka.

- Najpierw była jedna kończyna, jedna ręka amputowana, później druga, [...] jednak wola przetrwania, wola przeżycia była bardzo silna. Były takie momenty, gdzie nie wiedzieliśmy, czy pacjent przeżyje i takie informacje też rodzina od nas dostawała. Ten stan utrzymywał się bardzo długo i to było z powodu oparzenia dróg ooddechowych - dodał Przemysław Strzelec.

Gdy Maciej wybudził się ze śpiączki, radość mieszała się z lękiem.

- Na samym początku to praktycznie nie byłem w stanie nawet ramionami ruszyć do góry, bo byłem taki słaby. Przez ten okres śpiączki waga mi spadła podejrzewam 16 czy 17 kilogramów. Początkowo nie byłem w stanie nawet sam obrócić się na łóżku. Nie chciałem siebie oglądać, długo nie chciałem spojrzeć w lustro, bo wiedziałem, że na pewno mam przez ten pożar zniszczoną dosyć mocno twarz - powiedział pilot rajdowy.

- Z biegiem czasu jednak człowiek oswaja się z tym, że zdarzyło się to, czasu nie cofniemy i trzeba z tym żyć dalej. Zrozumiałem, że to naprawdę jest cud, że ja to przeżyłem - podsumował.

Więcej dowiesz się w materiale wideo.

Jak możesz pomóc?

Dziś przed Maćkiem najtrudniejszy odcinek w życiu - długa rehabilitacja i walka o samodzielność. Potrzebne są protezy rąk, ponieważ to jedyna szansa na powrót do normalności. Całe środowisko rajdowe i osoby z całej Polski jednoczą się w zbiórce.

Szczegóły zbiórki dostępne są TUTAJ.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz też na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości