Gwiazdy

37-letnia dziennikarka usłyszała od gastrologa pytanie, czy planuje zajść w ciążę. "Będzie pani staroródką!"

Gwiazdy

Autor:
Dominika
Czerniszewska
Kamila Kalińczak

Kamila Kalińczak jest dziennikarką radiową i telewizyjną, lektorką oraz trenerką wystąpień publicznych. Ostatnio w mediach społecznościowych przytoczyła rozmowę z gastrologiem, który dopytywał, czy planuje zajść w ciążę. - Chodzi mi tylko o to, że jeżeli się pani zdecyduje, a na pewno się pani zdecyduje, to będzie pani staroródką. Rozumie pani, że w pani wieku drastycznie wzrasta ryzyko zespołu Downa u dziecka? Praca nie jest w życiu najważniejsza – mówił specjalista od układu pokarmowego. Takich historii z gabinetów lekarskich jest znacznie więcej.

Hasło "Moje ciało, moja sprawa!" - choć brzmi dumnie, nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jak się okazuje, wystarczy wybrać się na wizytę do lekarza (i nie mam na myśli ginekologa), który będzie dopytywał: "Planuje pani ciążę? Zegar tyka", "To przez pracę nie ma pani dzieci?". Te niestosowne pytania wprawiają w zakłopotanie niejedną kobietę i nie każda z nas potrafi z nich wybrnąć.

Taka wizyta u specjalisty czasami przypomina spotkanie przy świątecznym stole z rodziną, która lubuje się w ocenianiu naszego życia. Oczywiście, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Bo medyk medykowi nierówny, tak samo jak rodzina rodzinie. W Polsce mamy znakomitych specjalistów, jak i wspierających krewnych, ale - jak od każdej reguły - są wyjątki. Jako przykład przytoczę sytuację, która przydarzyła się Kamili Kalińczak.

Zobacz wideo: Dziennikarze TVN

Dziennikarze TVN

Krótka piłka z Anitą Werner
Krótka piłka z Anitą WernerDzień Dobry TVN
wideo 2/7

Kamila Kalińczak opisała wizytę u gastrologa

Dziennikarka odbyła wizytę u gastrologa, który rozpoczął od przeprowadzenia wywiadu lekarskiego. Sęk w tym, że nie na temat: - Planuje pani w najbliższym czasie ciążę? - Yyy, przepraszam, jestem zaskoczona tym pytaniem. - Dlaczego zaskoczona? Nie wygląda pani, to prawda, ale widzę, że ma pani 37, prawie 38 lat. - Zaskoczona, bo właśnie zapłaciłam 240 zł za poradę dotyczącą układu pokarmowego. - Chodzi mi tylko o to, że jeżeli się pani zdecyduje, a na pewno (!) się pani zdecyduje, to będzie pani staroródką (!!). Rozumie pani, że w pani wieku drastycznie wzrasta ryzyko zespołu Downa u dziecka? Praca nie jest w życiu najważniejsza (!!!). - Rozumiem. Nie rozumiem jednak, skąd wniosek, że to praca jest powodem, dla którego nie mam dzieci. I nie rozumiem, dlaczego w cenie wizyty gastrologicznej dostaję porady na temat planowania rodziny. Nie wszyscy chcą w życiu tego samego. A czasami chcą, tylko po prostu się nie da. Czy możemy wrócić do mojego brzucha? - Jest pani pierwszą pacjentką, która zareagowała w ten sposób. - Pozostałe chcą panu powiedzieć to samo, tylko po prostu się wstydzą. - Rozumiem, że pani wstydu nie ma. - Pan chyba też średnio, skoro wziął pan za tę wizytę 240 złotych – czytamy we wpisie dziennikarki umieszczonym na Instagramie.

Zobacz wideo: Polscy chirurdzy uratowali szyję Irakijczyka

Polscy chirurdzy uratowali szyję Irakijczyka
Polscy chirurdzy uratowali szyję Irakijczyka Lekarze z Gliwic uratowali 31-letniego Irakijczyka Źródło: Dzień Dobry TVN

Kamila Kalińczak w rozmowie ze mną przyznała, że po wymianie zdań wizyta w końcu przeszła do meritum. Jak podkreśliła, u tego specjalisty była po raz pierwszy, ale to kolejna już sytuacja w gabinecie lekarskim, kiedy słyszy zwroty, które nie powinny paść.

Chyba tylko mój dentysta nie pyta mnie o ciążę! (śmiech) Rozumiem, że to pytanie pada u ginekologa, rozumiem, że zadawane jest, kiedy taka informacja potrzebna jest, by przepisać odpowiednie leki. Oczekiwałabym jednak, że moje "nie, nie planuję" zakończy temat. Problem w tym, że nie kończy; zamiast tego pada seria pytań o to, czy powodem jest praca. A nie jest. To bardzo stygmatyzujące

Historie kobiet z gabinetów lekarskich

Takie historie w gabinetach lekarskich i niestosowne zwroty są niestety na porządku dziennym. Dotyczą one nie tylko ciąży, lecz i wyglądu. Słowa te potwierdzają komentarze kobiet, które znalazły się pod postem dziennikarki:

- "Ostatnio na USG piersi usłyszałam, że piękne, zdrowe, nic tylko nimi karmić...", "Gdy miałam 25 lat, usłyszałam od endokrynologa, żebym się natychmiast rozmnażała, a jak nie mam chłopaka, to żebym jakiegoś naciągnęła na dziecko", "Usłyszałam od pediatry, u której byłam na wizycie z synem, że źle wyglądam i mam iść do dermatologa, bo nie będę się mężowi podobać", "Mam 31 i na wizycie za 320 zł usłyszałam, że jestem egoistką, bo moje wspaniałe geny się marnują, a jak nie chcę rodzić, to chociaż powinnam oddać swoje komórki" – czytamy.

Głos w tej sprawie zabrało wiele pań, zarówno tych znanych, jak i nie, matek i bezdzietnych, młodszych i starszych. Wniosek? Podziękowały Kamili Kalińczak, że nagłośniła zaistniałą sytuację i stanęła w obronie kobiet.

Zobacz też:

Autor:Dominika Czerniszewska

Źródło zdjęcia głównego: Pawel Wodzynski/East News.

Pozostałe wiadomości